Z nogą w głowie w aplikacji SQUID

squid-wiadomosci-i-newsy-2

Miło mi poinformować, że teksty ze „Z nogą w głowie” będzie można teraz czytać także na urządzeniach mobilnych. Wystarczy pobrać aplikację SQUID i można korzystać.

SQUID chce sprawić by najwartościowsze wiadomości były zawsze w zasięgu ręki, jednocześnie oferując szeroki wybór tematów, które użytkownik może dowolnie wybierać tworząc niepowtarzalną, spersonalizowaną, atrakcyjną wizualnie Stronę Główną. Aplikacja zbiera najciekawsze artykuły z sieci i pozwala użytkownikom być zawsze na bieżąco z najświeższymi wydarzeniami jednocześnie dając możliwość, by dzielić się nimi z najbliższymi w szybki i prosty sposób. To, co między innymi odróżnia SQUID od podobnych aplikacji, to zestaw kreatywnych narzędzi, które sprawiają, że wiadomości stają się nie tylko ciekawe, ale i zabawne.

Aplikację można pobrać w App Store i w Google Play.

Jak trafić na okładkę Przeglądu Sportowego? Pojechać na Dni Biznesu w Sporcie

dbws_logo

Czego reszta Polski może zazdrościć Warszawie? Z całą pewnością Dni Biznesu w Sporcie. Wydarzenie organizowane w Szkole Głównej Handlowej jest co roku w grudniu powodem, by wybrać się do stolicy i posłuchać, co mają do powiedzenia przeróżne postaci łączące biznes i sport. Co roku przywoziłem stamtąd ciekawostki, znajomości, tematy na teksty, wywiady (w zeszłym roku była na Dniach Biznesu w Sporcie okazja przepytać sztandarowy przykład człowieka sukcesu – Rafała Sonika – tuż przed wyjazdem na wygrany przez niego Rajd Dakar), a nawet pierwsze strony Przeglądu Sportowego. Pisałem i pisałem na różne tematy, nie mogąc się dochrapać materiału z okładki, pojechałem na Dni Biznesu w Sporcie, gdzie porozmawiałem z Tomaszem Majewskim i z tym wywiadem wskoczyłem na „jedynkę”. Sami więc widzicie, że warto.

majewski

Najlepsze w Dniach Biznesu w Sporcie jest to, że zawsze trafi się postać, która pozornie nie zapowiada się ciekawie, opowie o temacie, który teoretycznie kompletnie człowieka nie interesuje, a później siada się w sali i okazuje się, że postać i temat są absolutnie fascynujące i inspirujące. Nie polecam więc dzielenia wystąpień na lepsze i gorsze. Lepiej słuchać wszystkiego od deski do deski.

Z Dniami Biznesu w Sporcie mam do czynienia od 2011 roku i z każdym rokiem impreza jest coraz prężniejsza. Już drugi raz „Z nogą w głowie” ma zaszczyt być patronem medialnym wydarzenia, które odbędzie się w dniach 8-10 grudnia w SGH w Warszawie.

Podczas tegorocznej edycji konferencji również nie zabraknie ciekawych osób i tematów: Dariusza Mioduskiego, właściciela Legii Warszawa oraz Tomasza Zahorskiego, pełnomocnika zarządu ds.Międzynarodowych i Administracji sportowej, komentatorów i dziennikarzy sportowych: Tomasza Smokowskiego i Piotra Sobczyńskiego, Doriana Dziubinskiego, starszego specjalistę ds. wydarzeń, bezpieczeństwa i infrastruktury na wydarzeniach sportowych, czy Joanny Nycz-Kowalskiej, prezesa zarządu Proton Relation Sp. z o.o.

Patronatem honorowym tegoroczną edycję Dni Biznesu w Sporcie objął Polski Komitet Olimpijski. Głównym sponsorem projektu została firma Accenture, w gronie partnerów znajdziemy wydawnictwa sportowe, takie jak SQN, Sendsport, AHA czy Inne spacery,instytucje kulturalne – Kino Luna i Teatr Powszechny oraz miejsca, gdzie studenci mogą spędzać czas wolny, czyli ANOYA Squash czy Let Me Out.

Konferencja ma charakter bezpłatny. Wstęp na wykłady jest wolny, natomiast na warsztaty będą prowadzone zapisy ze względu na limitowaną liczbę miejsc. Zapisy odbędą się w niedzielę 6 grudnia o godzinie 20.

Więcej szczegółów na temat konferencji (m.in. dokładne godziny wykładów i warsztatów, termin zapisów, pełną listę prelegentów) można znaleźć na fanpage’u wydarzenia na Facebooku: www.facebook.com/DniBiznesuwSporcie.

Zmienione Z nogą w głowie – szersze wody, to samo źródło

Jako że Z nogą w głowie w ostatnim czasie najczęściej funkcjonowało jako blog o Bundeslidze i pojawiały się tutaj treści związane głównie z niemiecką piłką, uznałem, że należy się szanownemu czytelnikowi trochę wyjaśnień na temat dalszego funkcjonowania bloga.

Wraz z rozpoczęciem nowego sezonu, rozpoczął istnienie serwis Bundesliga.onet.pl. Zastąpił on istniejący wcześniej oficjalny, polskojęzyczny portal Bundesligi, co oznacza, że w serwisie pojawiają się ekskluzywne materiały – wywiady, statystyki prosto z Bundesligi, a także skróty meczów, co mnie osobiście bardzo cieszy. Zawsze miałem w Polsce problem znaleźć dobrej jakości, względnie obszerne skróty meczów z Niemiec, teraz takie miejsce na szczęście jest. Korzystałbym z niego nawet, gdybym tam nie działał.

Bo właśnie działam. Pisanie czasem niszowych tekstów o Bundeslidze nie poszło na marne, bo zostało zauważone i poskutkowało włączeniem mnie do zespołu Bundesliga.onet.pl. Nie wnikając w szczegóły, mam w tym portalu robić to, co robiłem na blogu, czyli pisać o całej lidze niemieckiej, nie tylko o Bayernie Monachium i Borussii Dortmund i starać się tłumaczyć, dlaczego coś jest bardzo ważne, a coś innego mało ważne. Zaleta: Onet to inna galaktyka niż michaltrela.blog.pl i szansa trafienia do znacznie szerszego grona odbiorców. Wada: Z nogą w głowie nie będzie już mogło funkcjonować jako blog głównie o niemieckim futbolu.

Wszystkich zainteresowanych szczególnie tym, co piszę o niemieckiej piłce, zachęcam do uważnego śledzenia Bundesliga.onet.pl. Już można tam znaleźć teksty o Thomasie Tuchelu, Polakach w nowym sezonie Bundesligi, Bayernie, który będziemy mierzyć nie Bundesligą, a Ligą Mistrzów i o tych, którzy mogą tę sytuację wykorzystać. W każdym tygodniu będzie ich sporo. Bo to kolejna zaleta. Na bloga czasem nie starczało czasu, więc teksty pojawiały się raz częściej, raz rzadziej. Na Bundesliga.onet.pl moje teksty o lidze niemieckiej będą wskakiwać kilka razy w tygodniu.

Daleki jestem od tego, by twierdzić, że Z nogą w głowie znalazło się w tarapatach. Przeciwnie, liczby nadal są bardzo dobre, a ja zbyt wiele zawdzięczam prowadzeniu bloga, żeby to porzucić. Chcę tylko lojalnie uprzedzić, że Bundesligi będzie tu zdecydowanie mniej niż wcześniej. Z nogą w głowie od 2008 roku przetrwało wiele zmian mojego miejsca pracy i tę też przetrwa, ale w innej formule.  Można się tu spodziewać więcej tekstów o polskiej czy europejskiej piłce. Jest nadzieja, że blog będzie mniej hermetyczny i stanie się bardziej atrakcyjny dla tych, których Paderborn czy Darmstadt nie interesują tak mocno jak mnie i garstki innych wariatów.

Zachęcam, abyście zostali przy Z nogą w głowie, a jednocześnie postarali się zaprzyjaźnić z Bundesliga.onet.pl. A jakby nowości było mało, wygląda na to, że będę także dość regularnie gadał o Bundeslidze. Debiut już za mną. TUTAJ możecie zobaczyć, jak oceniam inaugurację Bayernu, TUTAJ, co mówię o Tuchelu, a TUTAJ, dlaczego o Jakuba Błaszczykowskiego jestem dziwnie spokojny.

Z nogą w głowie wkracza na szersze wody, ale źródło zostaje to samo.

Po sezonie Bundesligi. Co dało się przewidzieć, co nie przyśniło się nikomu?

kula

To potwierdzone naukowo, że mamy tendencję do przeceniania swoich zdolności przewidywania. To znaczy, po fakcie zwykle często myślimy, że czegoś się spodziewaliśmy, podczas gdy się tego nie spodziewaliśmy. Ciężko więc stwierdzić, co tak naprawdę jest niespodzianką. Na szczęście jest obiektywne narzędzie, czyli zapisywanie typów przed faktem i sprawdzanie ich po fakcie.

Jak może pamiętacie, przed sezonem, zapytałem dziesięć najtęższych bundesligowych głów w Polsce, a więc Tomasza Urbana, Marcina Borzęckiego, Mateusza Karonia, Marcina Oltona, Martina Hucia, Michała Jeziornego, Adriana Liputa, Piotra Tomasika, Macieja Zarembę i Piotra Klamę, jak potoczy się sezon w Niemczech. Jako że ci ludzie śledzą niemiecką piłkę szczegółowo i od lat, można spokojnie powiedzieć, że to, czego nie przewidział żaden z nich, jest sensacją. Co więc się w tym sezonie Bundesligi wydarzyło? Przypomnijmy sobie 10 kluczowych pytań, jakie zadawaliśmy sobie przed sezonem i sprawdźmy, co z nich wyszło.

Czy w Bundeslidze będzie wreszcie walka o mistrzostwo Niemiec?

Choć każdy z pytanych, wskazał Bayern Monachium jako mistrza Niemiec,  aż trzy osoby odpowiedziały na pytanie twierdząco. Naprawdę wierzyliśmy, że Bawarczycy po mistrzostwach świata będą w kryzysie i ktoś – w sensie Borussia Dortmund – będzie w stanie ich zaatakować. Połowa zaznaczyła, że walki nie będzie.

Czy ktoś może zaatakować pozycję Dortmundu?

Sama konstrukcja mojego pytania wskazywała, że nie dopuszczałem do głowy, że Borussia może zająć siódme miejsce i jeszcze się z tego cieszyć. Nie dopuszczali też moi respondenci. Powiedzmy sobie szczerze, gdyby ktoś wytypował tak słaby sezon Dortmundu i postawił na to jakiekolwiek pieniądze, dziś miałby liczne domy nad morzem na sprzedaż. Upadku Borussii nie przewidział jednak absolutnie nikt. Niektórzy wskazywali, że Bayer Leverkusen czy Schalke 04 mogą powalczyć o wicemistrzostwo. Specjalny szacunek dla Michała Jeziornego, który jako jedyny wskazał Wolfsburg jako potencjalny zespół atakujący pozycję Dortmundu.

Wolfsburg w Lidze Mistrzów – to jest ten moment czy jeszcze za wcześnie?

Przez ankietowanych przemawiał żal, że Wolfsburg, zamiast ściągnąć poważnego napastnika, sięgnął po Nicklasa Bendtnera. Ten okazał się niewypałem, ale nikt nie podejrzewał, że wiosną w poważnego napastnika przekształci się Bas Dost. Wzlot Wolfsburga na drugie miejsce jest niespodzianką. Ponad połowa pytanych stwierdziła, że to jeszcze nie moment dla Wolfsburga. Trzy osoby wskazały, że VfL może wejść do pierwszej czwórki, ale raczej na jej czwarte miejsce. Wicemistrzostwo to niespodzianka.

Która drużyna będzie objawieniem sezonu?

Najczęściej podawana odpowiedź: TSG Hoffenheim. Zespół Gisdola faktycznie zagrał lepszy sezon niż poprzedni i był blisko awansu do pucharów, ale objawienie może być tylko jedno i jako jedyny wskazał je Piotr Klama, przewidując, że FC Augsburg może w tym roku awansować do pucharów, do których sezon wcześniej brakło mu niewiele.

Czy HSV i Werder znów będą walczyć o utrzymanie?

Wszyscy, poza Mateuszem Karoniem, dali się zwieść sensownie wyglądającym ruchom transferowym Hamburga i przewidywali dla niego raczej spokojny środek tabeli. Większość sądziła, że do końca problemy będzie miała Brema. W pierwszej części sezonu się to potwierdzało, ale pojawienia się w Bundeslidze Viktora Skripnika nikt nie mógł przewidzieć.

Kto będzie „Andre Hahnem” sezonu 2014/2015?

Pytałem o największe odkrycie personalne. Swoją drogą, Andre Hahn, po udanej rundzie jesiennej, w Gladbach jednak mocno przygasł. A następcy byli. Muszę przyznać, że w tym pytaniu eksperci pokazali, że naprawdę są ekspertami.

Marcin Olton przewidywał dobry sezon Pierre’a Emile’a Hoejbjerga, Erica-Maxima Choupo-Motinga, Marca Stendery i Karima Bellarabiego. Zadziwiająca skuteczność. Zwłaszcza w przypadku tego ostatniego, który rok temu niczym nie wyróżniał się w Brunszwiku, a dziś jest reprezentantem Niemiec i jednym z liderów czołowej drużyny Bundesligi.

Tomasz Urban przewidywał, że mocną rolę do odegrania będzie miał Jonas Hector. Człowiek, o którym mało kto w sierpniu słyszał, w listopadzie zadebiutował w reprezentacji Niemiec.

Adrian Liput i Martin Huć przewidzieli wzlot Daviego Selke, który błyszczał na turniejach młodzieżowych, ale w Bundeslidze nie odgrywał wówczas żadnej roli. Za miesiąc, za osiem milionów euro, przeniesie się do RB Lipsk po bardzo dobrym sezonie w Bremie.

Powtarzały się też u innych nazwiska Hoejbjerga czy Tina Jedvaja. Generalnie, jeśli czytacie Z nogą w głowie, to mogliście się spodziewać, kto wystrzeli w górę, bo skuteczność ekspertów była zadziwiająca.

Kto spadnie?

Każdy, bez wyjątku, wskazał SC Paderborn, choć absolutnie nikt się nie spodziewał, że spadnie w takim stylu, na 60 minut przed końcem sezonu będąc nad kreską. Jako drugiego spadkowicza najczęściej wskazywano Moguncję, co kompletnie się nie sprawdziło. Jedynym, który przewidział skutecznie komplet spadkowiczów był Maciej Zaremba, przeczuwając, że nadchodzi moment, w którym Freiburgowi już nie uda się uciec spod topora. Szacunek, panie Macieju.

Czy Kasper Hjulmand udźwignie ciężar bycia następcą Thomasa Tuchela?

Kasper, who? Mocno przestrzeliłem z pytaniem, bo niespełna rok później trzeba się nieźle wysilić, żeby sobie przypomnieć, że ktoś taki jak Kasper Hjulmand faktycznie w Bundeslidze był. Wszyscy przewidzieli, że Duńczyk sobie nie poradzi. Choć spektakularnej klęski nie poniósł, wiosną pogonili go z Moguncji i zatrudnili Martina Schmidta. Nikt nie jest zaskoczony.

Który trener zostanie zwolniony jako pierwszy?

Najczęściej wskazywano Hjulmanda. Jedynie Tomasz Urban wiedział, że w HSV króluje chaos i to Mirko Slomka będzie pierwszym, który stracił posadę. Swoją drogą, wydaje się, że Slomka w HSV był jakąś dekadę temu. Przecież od tego czasu zespół prowadzili już Zinnbauer, Knaebel, Labbadia. Rok w HSV to jak 10 lat gdzie indziej.

Jaki to będzie sezon dla Polaków?

Wbrew ogólnointernetowej histerii, wielu przeze mnie zapytanych wskazało, że Robert Lewandowski obroni tytuł króla strzelców. Pomylili się, ale nieznacznie. Kilka razy przewijało się przypuszczenie, że będzie to kolejny ciężki sezon dla Jakuba Błaszczykowskiego. Więcej spodziewaliśmy się natomiast po Łukaszu Piszczku. Absolutnie nikt nie przewidział, że Paweł Olkowski wygryzie ze składu Kolonii jej kapitana i będzie jednym z ciekawszych zawodników tej drużyny. Nie mam wątpliwości, że jeśli chodzi o Polaków to właśnie Olkowski jest największym wygranym sezonu.

Swoją drogą, strasznie smutny to dzień, ta ostatnia kolejka Bundesligi. Z jednej strony, czekam nań cały sezon, żeby wreszcie się dowiedzieć, jak się to wszystko skończy. Z drugiej, im bardziej się zbliża, tym bardziej chciałbym jego nadejście oddalić. Jeszcze tylko finał Pucharu Niemiec, baraże i znów zostaniemy z czystą kartką i mnóstwem pytań. Na niektóre najlepsi eksperci będą w stanie odpowiedzieć. Znów zdarzą się jednak rzeczy, które się nikomu nie śniły.

Bohaterowie drugiego planu, czyli kto pracuje na sukces sportowca?

MOS_2015_plakat

„Bohaterowie drugiego planu, czyli kto pracuje na sukces sportowca?”. To tytuł drugiej konferencji naukowej z cyklu „Młodzi o sporcie”, która odbędzie się 21 maja na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wśród prelegentów, którzy wezmą udział w tym wydarzeniu, znaleźli się wybitni eksperci, których nie widać na pierwszych stronach gazet, a bez których żaden sportowiec nie osiągnąłby sukcesu.

Gośćmi konferencji będą ludzie z różnych dziedzin sportu, odpowiadający za zróżnicowane elementy przygotowania sportowca do zawodów. Prelegenci poruszą kwestie związane m.in. z kreowaniem wizerunku, marketingiem, przygotowaniem mentalnym i fizycznym, rolą trenera, itp.

Prelegentami II konferencji „Młodzi o sporcie” będą:

- Bogdan Zając: były reprezentant kraju w piłce nożnej, asystent Adama Nawałki w reprezentacji Polski w piłce nożnej,

- Michał Pacuda: PR manager w Polskim Związku Koszykówki i Polskiej Lidze Koszykówki,

- Mark Kar: specjalista ds. marketingu w największym anglojęzycznym magazynie na Bliskim Wschodzie „Sport360″,

- Jakub Głogowski: manager drużyny futbolu amerykańskiego Panthers Wrocław.

- Jakub Krebok: statystyk siatkarskiego zespołu Chemika Police

- Marzanna Herzig: psycholog sportu

- Dawid Chyaszek – menedżer w BMG Sport Management- firmie, która reprezentuje między innymi: Łukasza Piszczka oraz Macieja Kota

Organizatorem wydarzenia jest Koło Naukowe Managerów Sportu działające przy Katedrze Zarządzania w Turystyce Uniwersytetu Jagiellońskiego. Całodniowa konferencja, która rozpocznie się 21 maja o godzinie 9.00, ma charakter otwarty, a każdy uczestnik będzie miał szanse wygrania atrakcyjnych nagród, m.in. koszulki reprezentacji Polski z autografami. Warto również dokonać wcześniejszej rejestracji, gdyż osoby, które to uczynią, otrzymają atrakcyjne pakiety startowe.

 Konferencja będzie także okazją do przedstawienia prac studentów i doktorantów, którzy przygotują artykuły naukowe dotyczące roli bohaterów drugiego planu w kształtowaniu wizerunku sportowca, zarządzaniu i skutecznemu wykorzystaniu sukcesu sportowego. Prezentacja odbędzie się w formie posterowej. Wybrane prace zostaną opublikowane także recenzowanej monografii naukowej (w formie e-booka).

Z nogą w głowie jest patronem medialnym konferencji. Wrażeń z wydarzenia możecie się spodziewać na blogu jeszcze w tym tygodniu.

Dzień rozstrzygnięć w Bundeslidze, po którym wciąż… wiele nie wiemy!

bundes

W Bundeslidze tylko jedna drużyna nie gra już absolutnie o nic. To Bayern Monachium. Pozostałe 17 drużyn jeszcze może coś zyskać albo stracić. Dziś o 15.30 w Niemczech ruszy przedostatnia kolejka, a na Z nogą w głowie od rana do wieczora będę blogował mniej lub bardziej na bieżąco, zależy jak redakcyjne sprawy pozwolą, na wszystkie związane z Bundesligą tematy. Będzie się na pewno działo, bo w Bundeslidze, ile drużyn, tyle historii do opisania.

KLIKNIJ TUTAJ, ABY ODŚWIEŻYĆ

19.00 Tymczasem dziękuję za wspólnie spędzone 11 godzin z Bundesligą. Przez cały tydzień, jak zwykle, na Z nogą w głowie, znajdziecie niemieckie tematy. Ostatnia kolejka za tydzień. Czy będzie z niej relacja Z nogą w głowie na żywo, to się jeszcze okaże.

18.52 Niezwykle nonszalancko pewny awans do pucharów wypuścił Augsburg. Gdyby dziś zremisował z Hanowerem, minimum szóste miejsce miałby zapewnione. Mimo bardzo sprzyjających okoliczności nie dał rady i teraz musi patrzeć za siebie. Jeśli w Gladbach chociaż zremisuje, zagra w Lidze Europy. Ale najciekawiej będzie w przypadku – bardzo prawdopodobnej – porażki. Za plecami Augsburga dojdzie bowiem do pojedynku siódmej Borussii z ósmym Werderem. Jeśli wygra Borussia, to Augsburg na pewno zagra w pucharach. Dortmundczycy wprawdzie wyprzedzą drużynę ze Szwabii, ale jako że są w finale Pucharu Niemiec, siódme miejsce da puchary. Jeśli będzie remis Augsburg zajmie szóste miejsce. Ale jeśli wygra Werder, wtedy sam przeskoczy Augsburg, zajmie szóste miejsce, a Augsburg będzie musiał liczyć, że Borussia wygra Puchar Niemiec. Teoretyczne szanse na puchary ma jeszcze Hoffenheim. Musi liczyć na remis Borussii z Werderem, samemu ogrywając Herthę 11:0 (nie śmiejcie się, bo jesienią w Berlinie wygrało 5:0), a później trzymać kciuki za wygraną Dortmundu w Pucharze Niemiec. Prędzej jednak Polanski zagra w pucharach, jeśli odejdzie z Hoffenheim.

18.48 Wciąż nie wiemy, kto będzie wicemistrzem Niemiec. Wolfsburg dzisiaj ograł Borussię Dortmund i do finału Pucharu Niemiec przystąpi z przewagą psychologiczną. Wygrana była dla „Wilków” koniecznością, bo Gladbach potwierdza, że jest najlepszą drużyną rundy wiosennej i w Bremie znów wygrało. W ostatniej kolejce Wolfsburg potrzebuje wygrać w Kolonii, a w praktyce wystarczy nie przegrać, by zająć drugie miejsce. Gladbach musi liczyć na potknięcie „Wilków” i samemu ograć Augsburg.

17.54 Przegrani kolejki? Zdecydowanie Hamburger SV. Po golu Kacara wydawało się, że walka o utrzymanie będzie się za tydzień odbywać już bez HSV. Tymczasem teraz zespół z Hamburga jest na przedostatnim miejscu w tabeli. W ostatniej kolejce gra u siebie z Schalke. Jeśli wygra i ułożą się inne wyniki, pozostanie w Bundeslidze. Jeśli zremisuje albo przegra, definitywnie, po raz pierwszy w historii, spadnie z ligi.

Sporo pecha miało w Gelsenkirchen Paderborn. Długimi momentami było drużyną lepszą, stwarzało sporo sytuacji, a jednak przegrało po samobójczym golu. Beniaminek, realnie patrząc, nie ma już szans na bezpośrednie utrzymanie, bo musiałby odrobić w jednym meczu kilkanaście bramek do Hanoweru i Freiburga, ale wciąż może zająć miejsce barażowe. Potrzebuje do tego własnej wygranej nad Stuttgartem i porażki HSV. Trudne, ale całkiem realne.

17.48 Najwięksi wygrani kolejki na dole tabeli? Freiburg i Hanower. Freiburg zdołał odwrócić losy meczu z samym Bayernem, grającego prawie w najmocniejszym składzie. Drużyna Christiana Streicha niemal w ogóle nie utrzymywała się przy piłce, ale dwa razy dobrze skontrowała mistrzów. Cudowną asystę przy drugim golu zaliczył Karim Guede. Jeśli Streich z takim napastnikiem, przesuniętym rok temu z obrony, utrzyma ligę, będzie magikiem. Freiburg wygrał z Bayernem po raz pierwszy od 1996 roku i ma sprawy w swoich rękach. Bayern przegrał natomiast trzeci mecz z rzędu w Bundeslidze. Ostatni raz taką serię miał w 1998 roku.

Hanower z kolei odniósł pierwszą wygraną w tym roku. Zapewnił to drużynie Michaela Frontzecka Lars Stindl, który latem odejdzie z Hanoweru, zdobywając dwa gole. Drużyna musiała się przez większość meczu bronić w dziesiątkę, frajersko sfaulowała Babę w polu karnym, ale tym razem dowiozła arcyważną wygraną do końca i wyskoczyła ponad strefę spadkową. W ostatniej kolejce zagra u siebie z Freiburgiem i ma wszelkie szanse na utrzymanie.

Do wygranych należy też zaliczyć Stuttgart. VfB potwierdziło, że jest aktualnie w najlepszej formie z całego dołu tabeli. Zaczęło źle, ale zasłużenie ograło Hamburg, wyskoczyło z ostatniego miejsca w tabeli do strefy barażowej. Za tydzień zagra o wszystko w bezpośrednim starciu w Paderborn.

17.40 Co za szalona kolejka! Tyle bramek padło, a… najważniejszych rzeczy i tak dalej nie wiemy. Ale na początek mała inwentaryzacja. Czego się dowiedzieliśmy?

Borussia Moenchengladbach awansowała po raz pierwszy w historii do Ligi Mistrzów. Wcześniej grała oczywiście w Pucharze Mistrzów, była w eliminacjach Ligi Mistrzów, ale w fazie grupowej będzie po raz pierwszy. Osiągnęła to dzięki dwóm bramkom Raffaela w Bremie. Pierwszy gol był szczególnie dziwny, bo dość przypadkowo Brazylijczyk wturlał piłkę do bramki udem.

Schalke awansowało do Ligi Europy. Zespół z Gelsenkirchen rozegrał przeciwko Paderborn fatalny mecz, w fatalnej atmosferze, ale w 89. minucie po strzale samobójczym jednak zwyciężył i zapewnił sobie awans do pucharów.

Mainz się utrzymało. To była formalność. Zespół z Moguncji zasłużenie ograł Kolonię i w przyszłym sezonie nadal będzie w Bundeslidze. Obawy o to, jak zespół poradzi sobie po odejściu Thomasa Tuchela okazały się więc bezpodstawne.

16.21 Słusznie przypuszczałem, że będą się dziś dziać rzeczy niezwykłe. Uff.. Najgoręcej jest w walce o utrzymanie. Gojko Kacar chce w pojedynkę utrzymać Hamburg, dlatego trafił w trzecim meczu z rzędu i wydawało się, że HSV wypisze się z walki o utrzymanie, ale znakomite sześć minut Stuttgartu pozwoliło zdobyć dwa gole i wyskoczyć aktualnie z ostatniego aż na 14. miejsce! VfB znów gra dobrze w ofensywie i zwyczajnie zasługuje, by w tej lidze pozostać. Ale to dopiero 1/4 drogi. W Hamburgu z kolei robi się nerwowo.

Freiburg, choć prawie w ogóle nie dotyka piłki w meczu z Bayernem, zdołał wyrównać po ładnym strzale Mehmediego. Hannover 96 z kolei frajersko wypuścił prowadzenie w Augsburgu, faulując w polu karnym szarżującego Babę.

Stan na ten moment jest taki, że na kolejkę przed końcem cztery ostatnie drużyny mają po 32 punkty i o spadku, barażach i utrzymaniu decyduje… stosunek bramek. Niesamowity ścisk i to bez podziału punktów. Ale druga połowa pewnie jeszcze dziesięć razy wywróci to do góry nogami.

hertha

14.40 Jeszcze uwaga techniczna, nie spodziewajcie się tu w czasie meczu relacji minuta po minucie. W przerwie pewnie wpadnę tu z jakimś spostrzeżeniem, ale w czasie meczów będę się zajmował raczej śledzeniem meczów, po to, byście mogli tu powrócić po zakończeniu kolejki i poczytać, co się działo. Wpisy będą się więc teraz pojawiać z mniejszą niż dotychczas częstotliwością.

14.35 W pierwszych składach trzech Polaków. Oprócz Roberta Lewandowskiego i Eugena Polanskiego, niespodziewanie także Adam Matuszczyk. Kolonia pozwala się swojemu wychowankowi godnie pożegnać. Od 1 lipca Polak będzie grał w Eintrachcie Brunszwik.

14.14 Zaczynają spływać pierwsze składy, bo to już tylko trochę ponad godzina do meczów. Bayern nie odpuszcza Freiburgowi, gra niemal najsilniejszym składem. W bramce jednak Neuer a nie Lucić.

Neuer – Rafinha, Boateng, Benatia, Bernat – Weiser, Schweinsteiger, Alonso, Rode, Götze – Lewandowski

13.05 Cichym bohaterem sezonu jest – niezależnie od końcowych rozstrzygnięć – Viktor Skripnik, trener-debiutant z Werderu Brema. Doświadczony Robin Dutt, mający za sobą pracę choćby we Freiburgu, Bayerze Leverkusen czy w niemieckiej federacji został zwolniony w październiku, gdy drużyna nie miała na koncie ani jednego zwycięstwa i wyglądała jak główny, niezaprzeczalny kandydat do spadku. Ukrainiec, mający wcześniej doświadczenie tylko w prowadzeniu zespołu rezerw, wziął Werder w takiej sytuacji:

skripnik

Tak wygląda tabela za rządów Skripnika:

werder

Drużyna, która wcześniej nie pasowała do Bundesligi, od listopada jest gorsza tylko od największych potęg ligi. Werder wciąż może awansować do europejskich pucharów, chociaż terminarz ma trudny. Dziś gra z Gladbach, za tydzień w Dortmundzie. Ten ostatni mecz, może być bezpośrednim starciem o Ligę Europy. Kto by pomyślał, że Werder właśnie o to będzie się bił do ostatniej kolejki.

12.43 Niektóre drużyny rozgrywają dziś ostatnie mecze na własnym stadionie w tym sezonie, co oznacza dla kilku piłkarzy pożegnania z kibicami. Nie ma może tak efektownych przypadków jak w Anglii, gdzie Steven Gerrard żegna się dziś z Anfield Road, ale i tak kilka znaczących postaci odchodzi. W Bayerze Leverkusen żegnać będą się Simon Rolfes, kapitan, który kończy karierę oraz Stefan Reinartz, który odchodzi, ale jeszcze nie wie dokąd gdzie. Z Moguncją rozstaje się rekordzista Nikolce Noveski. Pavel Krmas po ośmiu latach odchodzi z Freiburga i wraca do Czech. Z Werderu do RB Lipsk odchodzi Davie Selke, zdolny wychowanek, który dziś ostatni raz zagra w Bremie jako gospodarz. Być może podobny los czeka jego partnera z ataku Franca Di Santa, którego chce choćby Borussia Moenchengladbach.

12.29 Wielki dzień może dziś mieć FC Augsburg. Wygrana z Hanowerem nie tylko postawi gości w jeszcze trudniejszej sytuacji (da się), ale prawdopodobnie pozwoli także szwabskiej – nazwa regionu, a nie obelga – drużynie awansować po raz pierwszy w historii do europejskich pucharów. A to byłoby osiągnięcie nieprawdopodobne, bo Augsburg dysponuje drugim najniższym budżetem w Bundeslidze, wyprzedzając tylko Paderborn, przed sezonem stracił dwa objawienia zeszłego sezonu – Andre Hahna i Matthiasa Ostrzolka, wartość rynkowa kadry też jest druga najniższa w Bundeslidze, tymczasem Markus Weinzierl do spółki z dyrektorem Stefanem Reuterem trzeci sezon z rzędu robią z tym klubem cuda. W pierwszym sezonie utrzymali go w lidze, choć po jesieni wydawało się to niemożliwe. W drugim sezonie minimalnie przegrali walkę o Ligę Europy. W trzecim sezonie mogą wejść do pucharów. To może być rewelacyjna, wielka sprawa dla tego małego i skromnego klubiku.

12.14 Zajrzyjmy, co czeka w tej kolejce Polaków. Robert Lewandowski gra przeciwko swojemu ulubionemu przeciwnikowi w Bundeslidze. Z Freiburgiem grał osiem razy i wszystkie mecze wygrał, strzelając w nich 10 goli. W hicie Wolfsburg – Dortmund Łukasz Piszczek raczej rozpocznie na ławce rezerwowych, podobnie jak Adam Matuszczyk i Sławomir Peszko w barwach Kolonii w Moguncji. Na pewno zagra Eugen Polanski, którego Hoffenheim znów zdaje się wypuszczać pierwszy awans do europejskich pucharów. Na polski dzień się jednak niespecjalnie zanosi.

12.00 Jakbyście przeoczyli, Bundesliga od nowego sezonu już oficjalnie będzie drugą najlepszą ligą w Europie, przeskakując Premier League. Oczywiście wszyscy, którzy te słowa czytają, wiedzą, że Bundesliga jest najlepsza, ale rankingowo potwierdzić to będzie bardzo ciężko, bo przewaga hiszpańska jest niezagrożona.

11.41 Wszystkie katastroficzne scenriusze spadkowe przebija to, co działoby się w Hamburgu. Po pierwsze, byłaby to tragedia historyczna, bo z Bundesligi zniknąłby ostatni klub, który grał w niej zawsze, przez wszystkie, sezony. Po drugie, byłaby to tragedia historycznie droga. Jeszcze nigdy z ligi nie zleciał klub, który na zawodników i ich pensje wydał około 90 milionów euro. Na same wzmocnienia przed sezonem poszły 33 miliony euro. Latem wygasają umowy Van der Vaarta, Jansena i Ilicevicia, z klubu może też odejść Gojko Kacar. Z drugiej strony, w razie wygranej w Stuttgarcie, HSV może zapewnić sobie utrzymanie już dzisiaj i odsunąć wszystkie katastroficzne wizje.

11.29

Jeszcze cztery godziny do meczów, a nam niespodziewanie zrobił się tu live z walki o utrzymanie. Nic dziwnego, bo kolejny rok z rzędu najwięcej dzieje się na dole Bundesligi. W naszej wędrówce po potencjalnych spadkowiczach, trafiamy do pięknego Fryburga, który atmosferę walki o utrzymanie zna doskonale. Drużyna Christiana Streicha mogła być dużo wyżej, ale w fatalny sposób wypuszczała wygrane w końcówkach meczów, jak tydzień temu w Hamburgu w ostatniej akcji. Dzisiaj przed Freiburgiem mecz z Bayernem Monachium, a za tydzień starcie o wszystko w Hanowerze. Co jeśli się nie uda? Na pewno odejdzie Roman Buerki, absolutnie najlepszy piłkarz zespołu w tym sezonie. Szwajcarski bramkarz już powiedział, że nie wyobraża sobie gry w 2. Bundeslidze. Odszedłby też jego rodak, napastnik Admir Mehmedi, który miałby być następcą Maksa Krusego w Gladbach. Do Bremy wróciłby wypożyczony Nils Petersen. Budżet klubu zostałby zredukowany z 24 do 14 milionów. Kolejny awans byłby wymagany pewnie nie od razu, ale… na cztery lata. W 2019 Freiburg ma oddać do użytku nowy, kosztujący 117 milionów euro stadion na 35 tysięcy i najpóźniej wtedy miałby znów grać w Bundeslidze.

11.16 Co stałoby się z Hannoverem 96 w przypadku degradacji? W klubie deklarują, że nic strasznego. – Mamy stabilną sytuację finansową, solidne podstawy i płynność – mówi Martin Kind, prezydent Hannoveru 96. Gdyby zespół spadł, Kind pozostałby więc na stanowisku i postawił za cel ponowny awans. 2/3 kadry pozostałoby bez zmian. Pewne jest odejście kapitana Larsa Stindla do Borussii Moenchengladbach, nie do zatrzymania byłby też bramkarz Ron-Robert Zieler. Nadal nie wiadomo, kto poprowadzi drużynę w przyszłym sezonie. Media informowały o Breitenreiterze z Paderborn, ale zostało to ostro zdementowane. Kind mówił o możliwym powrocie Mirka Slomki, pisało się też o porozumieniu z Thorstenem Finkiem. Planowania nie ułatwia niepewna pozycja dyrektora sportowego Dirka Dufnera. Wczoraj niektóre media donosiły, że miałby go latem zastąpić Martin Bader z Norymbergi.

11.00 Tegoroczna walka o utrzymanie w Bundeslidze jest bardziej okrutna niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze nigdy po 32. kolejkach ostatni zespół ligi nie miał aż 30 punktów. W zeszłym sezonie do utrzymania wystarczało 27 punktów. Po raz pierwszy od 15 lat zdarzyło się, że wszystkie drużyny Bundesligi mają ponad 30 punktów.

10.53 Hercie brakuje do utrzymania właściwie jednego zwycięstwa. Niewiele, ale w ostatnich meczach zespołowi z Berlina szło źle. Jeśli Palowi Dardaiowi uda się utrzymać Bundesligę, na Węgra czeka ponoć sześciocyfrowa premia i do tego podwyżka. A co jeśli doszłoby do spadku? Prezydent Werder Gegenbauer zapowiedział, że w takim wariancie natychmiast odszedłby z klubu. Problemy miałby również menedżer Michael Preetz. Wciąż nie jest znaleziony sponsor na koszulki od przyszłego sezonu, a do tego doszłoby do straty 13 milionów euro z praw telewizyjnych. Gdyby Hertha znalazła się w barażach, doszłoby też do kolizji z finałem Pucharu Niemiec, który zostanie rozegrany na stadionie w Berlinie, dlatego baraż musiałby zostać przesunięty o jeden dzień. Taki scenariusz jest jednak mało realny, bo Hertha gra dziś z będącym w przeciętnej formie Frankfurtem. Jeśli nie wyczyni niczego dziwnego, powinna zapewnić sobie utrzymanie3

10.35 Niezależnie od tego, w której lidze będzie grał jego zespół, przed Alexandrem Zornigerem, który latem zastąpi Huuba Stevensa w Stuttgarcie, totalna przebudowa drużyny. VfB chce się pożegnać minimum z ośmioma piłkarzami, przede wszystkim z tymi, którzy zarabiają najwięcej, jak Vedad Ibisević (dziś po raz kolejny na trybunach) czy Mohammed Abdellaoue. Być może sprzedani zostaną Antonio Ruediger czy Alexandru Maxim. Gdyby nastąpił spadek z ligi, sytuacja finansowa zrobiłaby się naprawdę trudna. Strata wyniosłaby około 30-40 milionów. Budżet na drużynę musiałby zostać zredukowany z 40 do 25 milionów. Około 1/3 ze 120 zatrudnionych w klubie osób musiałaby się liczyć ze stratą pracy. Jedyną dobrą wiadomością jest fakt, że większość sponsorów VfB zadeklarowała pozostanie przy klubie nawet w przypadku spadku. Niesamowite, jak dużo zależy od tego czy w ostatnim tygodniu trafisz piłką w słupek czy do bramki. Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, zależy od tego finansowy los wielu rodzin. To na pewno nie zdejmuje presji.

10.26 Niezależnie od tego, jak się sezon skończy, SC Paderborn będzie jego jednym z największych wygranych. Nikt, absolutnie nikt się nie spodziewał, że do ostatniej kolejki ten biedny jak mysz kościelna beniaminek będzie miał jakiekolwiek szanse na utrzymanie. Ma jednak całkiem realne. Z dzisiejszego wyjazdu na Schalke może być ciężko przywieźć punkty, ale w ostatniej kolejce zawodnicy Andre Breitenreitera podejmują Stuttgart i tam może się zdarzyć wszystko. Atutem Paderborn jest psychologia – od nich nikt niczego nie oczekuje. Kibice nie stoją im nad głowami i nie skandują – jak kiedyś w Bytomiu – „jak spadniemy, zaje…my”. Bundesligowy zegar nie tyka nad głową. Artykuły o tym, ile milionów straci zespół w razie spadku, nie zaprzątają myśli. Paderborn w głowach ludzi spadło już w momencie awansu do Bundesligi. W tym tygodniu może więc tylko zyskać. A spokojna głowa to spory handicap w walce o utrzymanie.

10.18 W Dortmundzie oglądamy ostatnio jeden z najbardziej spektakularnych powrotów z zaświatów ostatnich miesięcy. Henrich Mchtarian był obiektem internetowych i gazetowych drwin przez dobre półtora roku, nazywano go najgorszym zakupem w historii Borussii i zapowiadano, że latem Ormianin na pewno odejdzie, a głównym zainteresowanym miał być Juventus Turyn. W pierwszym sezonie były gracz Szachtara Donieck nie do końca poradził sobie z presją bycia następcą Maria Goetzego, w drugim poszedł na dno razem z całą drużyną. Zwłaszcza, że walka i przepychanie się łokciami w grze o utrzymanie, to nie są jego atuty. Bilans miał długo haniebny, nie zaliczywszy żadnej asysty, a pierwszą bramkę zapisawszy na koncie dopiero w lutowych derbach z Schalke 04. Ale w ostatnich kolejkach obserwujemy renesans formy Mchitariana, który znów należy do podstawowych zawodników Dortmundu, a w ciągu minionego miesiąca miał bezpośredni udział przy sześciu bramkach. Według „Die Welt” spotkał się z nim trener Thomas Tuchel i zapewnił go, że widzi go w swojej drużynie na przyszły sezon. Pogłoski o śmierci Mchitariana były stanowczo przedwczesne.

10.03 Piłkarsko najciekawiej zapowiada się chyba spotkanie na szczycie, pomiędzy Wolfsburgiem a Borussią Dortmund. To preludium do rywalizacji, jaka powinna się rozegrać w przyszłym sezonie o to, kto będzie drugą siłą ligi po Bayernie. W pierwszym meczu był remis 2:2. Dziś Wolfsburg potrzebuje punktów, by zapewnić sobie wicemistrzostwo, a Dortmund, by wywalczyć awans do pucharów. Obie ekipy spotkają się w tym sezonie jeszcze raz. 30 maja powalczą o Puchar Niemiec.

9.50 W cieniu rywalizacji drużyn, toczy się też walka indywidualna o koronę – a raczej w Niemczech armatę – króla strzelców. Wyścig jest wyjątkowo ślamazarny. Pierwsze miejsce, z 19 bramkami na koncie, ma Alexander Meier z Frankfurtu, kontuzjowany od kilku tygodni, który już w tym sezonie nie zagra. Drugi, z 17 golami, jest Arjen Robben, także nie grający od paru tygodni i mający już sezon za sobą. Zdrowi są Bas Dost i Robert Lewandowski z 16 bramkami na koncie. W dwóch ostatnich kolejkach musieliby więc strzelić trzy gole, by powalczyć o nagrodę. Polak jednak ostatnio się zaciął, wraz z całym Bayernem, a Dost i tak już przechodzi samego siebie. Dość powiedzieć, że po rundzie jesiennej miał na koncie… dwa gole. Imponująca pogoń, nie ma co. Wolfsburg jednak i tak szykuje dla niego poważnego rywala. Jak donosi dzisiejszy „Bild”, „Wilki” chcą latem pozyskać Christiana Benteke z Aston Villi.

9.42 Dzisiejszy „Bild” publikuje bardzo ciekawe informacje na temat dwóch gwiazd ekstraklasy. Zdaniem niemieckiego dziennika, Borussia Moenchengladbach chce pozyskać Karola Linetty’ego z Lecha Poznań i Ondreja Dudę z Legii Warszawa, któremu miała już zresztą przedstawić pisemną ofertę.

linetty

9.37 Najwyższą temperaturę będzie chyba miał mecz Stuttgartu z HSV. Dwie wielkie firmy walczące o utrzymanie, a co najlepsze, obie ostatnio w całkiem dobrej formie. Jeśli VfB utrzyma się w lidze, to dzięki ofensywie. W tym tygodniu niemieckie media informowały, że Borussia Dortmund będzie latem chciała pozyskać napastnika Daniela Ginczka i skrzydłowego Tima Wernera. Ale w najlepszej formie i tak jest ostatnio Filip Kostić. Serb, który w zeszłym sezonie pociągnął do pucharów holenderskie Groningen, kosztował górę pieniędzy, bo ponad pięć milionów euro, jednak przez całą rundę jesienną był absolutnym niewypałem. Nie radził sobie z grą w defensywie, a w ataku też nie dawał wiele. Na wiosnę jednak, to on i Kevin De Bruyne stworzyli najwięcej szans w całej Bundeslidze, z tym, że Belg z Wolfsburga grał jednak dużo częściej. Dietmar Hamann już mówi, że Kostić jest jednym z najlepszych skrzydłowych Bundesligi, a w Niemczech porównuje się go do Arjena Robbena. Faktycznie, Kostić uwielbia dryblować, robi to częściej niż ktokolwiek w lidze, ale z korzyścią dla drużyny. Pytanie tylko czy eksplozja formy nie nastąpiła za późno i pozwoli jeszcze uratować Stuttgart przed pierwszym od 40 lat spadkiem.

9.29 A’propos kontuzji, w Bayernie może dziś dojść do przedziwnej sytuacji z bramkarzami. Bardzo prawdopodobny jest bowiem debiut… czwartego bramkarza. Manuel Neuer ma problemy ze stawem skokowym, wczoraj wziął udział tylko w rozgrzewce. Do Fryburga pojechał, ale nie wiadomo czy będzie w stanie zagrać. Drugi bramkarz Pepe Reina jest zawieszony za kartki, a trzeci Tom Starke dopiero dochodzi do siebie po zerwaniu więzadeł. 20-letni Ivan Lucić, bramkarz zespołu rezerw, został więc wczoraj wezwany na trening pierwszej drużyny, a po nim wsiadł do autobusu i pojechał na mecz do Freiburga. – Ivan może zagrać – przyznał Pep Guardiola.

9.19 Ważnym, a często niedocenianym aspektem, który może rozstrzygnąć ostatnie kolejki jest sytuacja kadrowa w poszczególnych zespołach. Stuttgart jest aktualnie jedyną drużyną, w której nikt nie jest kontuzjowany i nie pauzuje za kartki, więc Huub Stevens ma pełen komfort doboru kadry. Wszyscy inni trenerzy muszą się borykać z mniejszymi lub większymi problemami. Oto bundesligowy przegląd nieobecnych.

Schalke: Giefer, Ayhan, Uchida, Boateng, Hoeger, Obasi, Sam.

Paderborn: Bertels, Meha, Ducksch.

Leverkusen: Papadopoulos, Bender, Kruse.

Hoffenheim: Suele, Firmino, Schipplock.

Wolfsburg: Felipe.

Dortmund: Błaszczykowski, Grosskreutz, Sahin, Ramos.

Mainz: Zentner, Brosinski, Hofmann, Nedelev, Soto, Castillo.

Kolonia: Olkowski, Helmes.

Augsburg: Callsen-Bracker, Framberger, Reinhardt, Caiuby, Moravek, Parker.

Hanower: Miller, Hoffmann, Pander, Bittencourt, Schmiedebach, Sobiech.

Hertha: Baumjohann, Ben Hatira, Cigerci, Schieber.

Eintracht: Anderson, Kittel, Medojević, Meier, Russ.

Werder: Fritz, Galvez, Garcia, Yildrim, Lorenzen.

Gladbach: Stranzl.

Freiburg: Sorg, Moeller Daehli.

Bayern: Reina, Starke, Alaba, Badstuber, Dante, Ribery, Robben.

Stuttgart: -

HSV: Behrami, Mueller.

9.11

Najgoręcej było w tym tygodniu zdecydowanie wokół Schalke 04 Gelsenkirchen. Po beznadziejnym występie z 1. FC Koeln sprzed tygodnia, klub rozstał się w trybie natychmiastowym z Kevinem-Princem Boatengiem (kontrakt do 2016) i Sidney’em Samem (2018), a Marco Hoegera, kumplującego się z reprezentantem Ghany, zawiesił na tydzień, by ten „przemyślał pewne sprawy”. Do Gelsenkirchen przyjeżdża dziś Paderborn, więc teoretycznie zadanie jest z gatunku najłatwiejszych, jakie oferuje Bundesliga, ale Schalke pod wodzą Roberta Di Mattea już nie z takimi tuzami się męczyło. Ciekawe, czy swoim zwyczajem Włoch również i dzisiaj odda rywalowi inicjatywę, zamuruje bramkę i będzie grał z kontry? Kibice Schalke zapowiedzieli, że przez pierwsze 45 minut nie będą dopingować swojego zespołu. Czy doping wróci na drugą połowę, zależy już od samych piłkarzy i ich dzisiejszego występu. Pewne jest, że w Schalke zrobiło się nerwowo. Przez dwa poprzednie sezony drużyna prowadzona przez wyszydzanego Jensa Kellera dwa razy wchodziła do Ligi Mistrzów. Teraz nie ma już na to szans, a za chwilę może wylądować nawet poza Ligą Europy. W lutym miała 15 punktów przewagi nad Borussią Dortmund, a dziś może się dać sąsiadce wyprzedzić. Nerwowe ruchy z tego tygodnia mają uratować sezon. Jeśli nie przyniosą efektu, problemy może mieć latem dyrektor sportowy Horst Heldt lub trener Di Matteo. Możliwe, że kłopoty czekają ich obu. Patrząc na to, jak kolejny rok z rzędu marnowany jest wielki potencjał tej ekipy – zasłużone.

9.01 

Jedną z drużyn, które do samego końca będą walczyć o utrzymanie w lidze, jest Hannover 96, który nie wygrał w tym roku jeszcze ani jednego meczu. Trenerowi Michaelowi Frontzeckowi nie udało się tchnąć życia w klub, który na początku sezonu zgłaszał pucharowe aspiracje. Dlaczego jednak miałoby się udać, skoro Frontzeck to doświadczony specjalista od… spadków, a nie obrony przed nimi. W karierze ma już na koncie dwa i pół spadku z Bundesligi. Czy w Hanowerze stanie się niemieckim Mateuszem Żytką? Szczegóły TUTAJ.

8.45

Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów i Pucharu Niemiec i zapewnieniu sobie mistrzostwa, dla Bayernu gra nie toczy się już w tym sezonie o nic. Sezon znów zakończył się w Bawarii zbyt wcześnie, za co dostaje się mocno Pepowi Guardioli. Nie zważa się na to, że pod Guardiolą Bayern przeżywa jeden z najlepszych okresów w swej nowożytnej historii. Czy na pewno warto strzelać do Guardioli? 

8.41 

Pewne rozstrzygnięcia mogą zapaść już dzisiaj, na inne będziemy musieli poczekać jeszcze tydzień. Co może być jasne już dzisiaj?

Wicemistrzostwo: Jeśli Wolfsburg wygra, a Gladbach nie wygra, „Wilki” zajmą na pewno drugie miejsce.

Trzecie miejsce: Jeśli Gladbach wygra, albo Bayer nie wygra, Borussia zagra w Lidze Mistrzów.

Liga Europy. Augsburg zapewni sobie pierwszy w historii awans do europejskich pucharów jeśli: nie przegra, a Dortmund i Werder przegrają.

Schalke zagra w pucharach, jeśli wygra a Dortmund i Werder przegrają.

Z grona zespołów walczących o utrzymanie mogą się wypisać trzy drużyny. FSV Mainz pozostanie w Bundelidze jeśli:

- nie przegra

- przegra, a ktoś z czwórki Hamburg, Paderborn, Hanower, Freiburg nie wygra.

Hertha zapewni sobie utrzymanie jeśli:

- wygra, a dwa zespoły z czwórki Hanower, Freiburg, HSV, Paderborn nie wygrają.

- zremisuje, a dwa zespoły z trójki Freiburg, Hanower, Paderborn przegrają.

Utrzymanie w lidze może sobie także zapewnić Hamburg. By tak się stało, potrzebuje:

- wygrać ze Stuttgartem i liczyć, że dwa zespoły z trójki Freiburg, Hanower, Paderborn przegrają.

Dziś możemy także poznać jednego spadkowicza. Zostanie nim VfB Stuttgart, jeśli:

- przegra, a dwie drużyny z trójki Freiburg, Hanower, Paderborn wygrają.

Według skomplikowanych obliczeń „Z nogą w głowie”, przeprowadzonych już dwa tygodnie temu, z Bundesligi spadną Hanower i Paderborn, a w barażach zagra Stuttgart. Tak uczy doświadczenie z poprzednich dziesięciu sezonów. Szczegóły TUTAJ.

8.30 Co nas dzisiaj czeka?

Augsburg – Hanower

Werder – Gladbach

Freiburg – Bayern

Hertha – Eintracht

Bayer Leverkusen – Hoffenheim

FSV Mainz – Kolonia

Schalke 04 – Paderborn

VfB Stuttgart – Hamburger SV

VfL Wolfsburg – Borussia Dortmund.

Tak wygląda aktualna tabela:

tabela

Kto o co walczy?

Wicemistrzostwo. VfL Wolfsburg i Borussia Moenchengladbach.

Trzecie miejsce, premiowane bezpośrednią grą w Lidze Mistrzów: Borussia Moenchengladbach i Bayer Leverkusen.

Liga Europy – aż osiem drużyn! Dlaczego? Jeśli VfL Wolfsburg wygra 30 maja Puchar Niemiec, albo Dortmund zajmie miejsce w pierwszej szóstce ligi i zwycięży w Pucharze Niemiec, awans do kwalifikacji Ligi Europy da – tak jak w zeszłym roku – siódme miejsce w Bundeslidze. Walczą o nie: Augsburg, Schalke, Dortmund, Werder Brema, Hoffenheim, Kolonia, Eintracht i Mainz.

Utrzymanie – zagrożonych spadkiem jest aż siedem zespołów. To FSV Mainz, Hertha Berlin, Hamburger SV, Freiburg, Hannover 96, SC Paderborn i VfB Stuttgart.

Jerzy Dudek: Ciężko mi uwierzyć, że przeżyłem tyle historii

3-4_FFT

Tekst powstał w ramach współpracy „Z nogą w głowie” z magazynem „Four Four Two”.

Jerzemu Dudkowi, choć z żywotem zawodowego piłkarza pożegnał się już kilka lat temu, daleko do trybu życia typowego domatora. Mało tego, były bramkarz Liverpoolu i Realu pozostaje jednym z najbardziej zajętych przedstawicieli świata polskiego sportu. W najnowszym wydaniu FourFourTwo znajdziecie szczery wywiad, w którym opowiada o swoich pasjach i codziennych obowiązkach. Zdradza także, że już za kilka tygodni na rynku pojawi się jego biografia.

Mimo niespełna 42 lat na karku, Jerzy Dudek wciąż może imponować wysportowaną sylwetką. Nie może być jednak inaczej, skoro regularnie jest zapraszany na mecze pokazowe w gwiazdorskiej obsadzie w różnych częściach świata. Po niedawnych eskapadach choćby na terenie Azji, tym razem 60-krotny reprezentant Polski szykuje się do spotkania, które pod koniec kwietnia ma na Anfield Road upamiętnić wygrany przez Liverpool finał Ligi Mistrzów w 2005 roku z Milanem. – Założenie jest takie, że obie drużyny zagrają w takich samych składach jak dziesięć lat temu. Mam nadzieję, że mecz dojdzie do skutku, bo na pewno fajnie byłoby po dziesięciu latach odświeżyć pamięć o tym niesamowitym spotkaniu. Zwłaszcza że poza Stevenem Gerrardem chyba już nikt z uczestników tamtego spotkania nie gra profesjonalnie w piłkę – mówi Dudek. – Ja w każdym razie jestem w pełnej gotowości, trzymam formę i czekam na powołanie. Z okazji 10-lecia triumfu na pewno jest już za to potwierdzone pod koniec maja w Liverpoolu duże wydarzenie dla kibiców „The Reds”. Komplet biletów rozszedł się błyskawicznie, co zapowiada wyjątkowy wieczór.

Zaledwie kilka dni później Dudka czeka obowiązkowa obecność na finale Ligi Europy, który odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie. – To wielkie wyróżnienie, że UEFA wybrała akurat moją osobę na ambasadora tego wydarzenia. Obowiązków też jednak nie brakuje, bo muszę choćby uczestniczyć w losowaniu kolejnych rund Ligi Europy, które odbywają się w Nyonie – opowiada „Dudi”. – Nie powiem jednak, żebym narzekał. Dzięki losowaniom mam okazję porozmawiać sobie z wysłannikami poszczególnych klubów, w tym także niezwykle bliskich mi ekip – Liverpoolu oraz Feyenoordu. Nie ukrywam też, że już nie mogę się doczekać samego finału. Z jego okazji w Warszawie będzie wielka feta, porównywalna do tych, które obserwowaliśmy podczas Euro 2012.

W międzyczasie Dudek zamierza oddawać się nowej sportowej pasji, czyli golfowi. – Najpierw planuję otwarcie sezonu marcowymi zmaganiami dla amatorów w Hiszpanii, gdzie wybiera się silna ekipa z Polski, a później między innymi udział w Biznes Lidze, gdzie przedstawiciele różnych firm rywalizują między sobą o miano najlepszego. Czołówka pojedzie później na światowe finały do Portugalii. Mam nadzieję, że będę w tym gronie – nie ukrywa. – Moim podstawowym celem na ten sezon jest jednak po prostu grać więcej w golfa niż w ubiegłym roku, gdy momentami nie starczało mi na to czasu. Chciałbym również wystąpić w mistrzostwach Polski amatorów – indywidualnie i w parze z Mariuszem Czerkawskim. Być może pod koniec roku polecę jeszcze na mistrzostwa świata do RPA.

Na tym emocje sportowe z udziałem Dudka wcale jednak się nie kończą, bo coraz ważniejsze miejsce w jego życiu zajmują wyścigi samochodowe. – Od dwóch lat mam styczność z profesjonalnymi wyścigami i w tym roku znów mam zamiar wziąć udział w serii Volkswagen Golf Cup. Na pewno fajnie byłoby móc wykorzystać w tym sezonie te doświadczenia, które zebrałem w poprzednich latach. Tym bardziej że seria Volkswagen Golf Cup ma w tym roku startować razem z elitarną serią ADAC GT – podkreśla Dudek, którego marzeniem jest występ w Rajdzie Dakar za kilka lat.

Przy tak napiętym grafiku Dudek był zatem idealnym kandydatem na ambasadora firmy produkującej zegarki. Kwestią czasu było, że któryś z koncernów złoży mu taką propozycję. I faktycznie, od kilku tygodni jeden z najlepszych polskich bramkarzy w historii jest twarzą marki Citizen. – Jestem bardzo zadowolony z zegarka Citizen, z którego obecnie korzystam. A muszę powiedzieć, że jestem wymagający pod tym względem. Zwracam uwagę, nie tylko na to, jak zegarek chodzi, ale i jak wygląda. Często spoglądam na jego tarczę podczas meczów, ale także w czasie turniejów golfowych – śmieje się Dudek. – Bardzo cenię sobie też wytrzymałość nowego zegarka Citizen. U mnie zegarek jest na ręce 24 godziny na dobę, również wtedy, gdy idę popływać, siedzę w saunie, czy rąbię drzewo. Przyznam, że kilka zegarków zdarzyło mi się już uszkodzić, ale te, które dostałem ostatnio od firmy Citizen spisują się świetnie.

Dudek jest też ambasadorem projektu Liga Heineken, dzięki któremu internauci mogą przeżywać wieczory Ligi Mistrzów, dzieląc emocje z bramkarzem, który przeszedł do historii rozgrywek.
- Bardzo często wymieniam swoje doświadczenia z kibicami za pośrednictwem mediów społecznościowych. Sami kibice widać, że również chętnie korzystają z tego kanału komunikacji z osobami, które lubią. Heineken, jeden z głównych sponsorów Ligi Mistrzów, zwrócił się do mnie, abyśmy wspólnie zrobili coś fajnego dla fanów. Takie interakcje z sympatykami futbolu są dla mnie bardzo miłe i dzięki firmie Heineken aż do końca tego sezonu będę korespondował regularnie z nimi odnośnie wydarzeń w najlepszych klubowych rozgrywkach piłkarskich na świecie – przyznaje Dudek.

Jak zdradził magazynowi FourFourTwo, już niedługo na rynku pojawi się druga część jego biografii. - Nowa książka jest już w 95 proc. gotowa, została tylko do opracowania jakaś kosmetyka. Od 2005 roku, kiedy zaczynałem pracę nad pierwszą książką, w moim życiu wydarzyło się jeszcze więcej niż do tamtego momentu. Aż ciężko mi nawet czasem w to uwierzyć, że przez te dziesięć lat przeżyłem tyle różnych historii, którymi mogę się teraz na spokojnie podzielić z kibicami i przyjaciółmi. Wątków jest wiele – od 2006 roku i braku powołania na mistrzostwa świata w Niemczech od Pawła Janasa, przez opuszczenie Liverpoolu i towarzyszące temu rozmaite spekulacje, po czas spędzony w Realu Madryt. Koledzy, którzy mieli okazję posłuchać różnych moich wspomnień, już od dawna powtarzali mi, że muszę usiąść nad drugą książkę. Posłuchałem ich i myślę, że faktycznie to będzie jeszcze lepsza pozycja niż „0:3 do przerwy”. Mam nadzieję, że będzie się to miło wszystkim czytało, a niektóre z opowieści pomogą też czytelnikom wyciągać w życiu odpowiednie wnioski i czegoś przy okazji nauczą.

Zostań Sędzią Z nogą w głowie

11007632_911167802266634_1239354068_n

Staję się już chyba powoli tradycją, że „Z nogą w głowie” jest patronem medialnym wydarzeń organizowanych przez SKN Zarządzania w Sporcie na warszawskiej SGH. Po „Dniach Biznesu w Sporcie” czas na kolejną ciekawą inicjatywę, czyli „Zostań sędzią”. Bo przepisy piłki nożnej nie są wcale tak proste jak nam się wydaje.

***

Chcesz poczuć się jak sędzia piłkarski? Mamy coś dla Ciebie! Nie ma chyba takiego kibica piłki nożnej, który oglądając przed telewizorem mecz np. Ligi Mistrzów, nie krytykował decyzji sędziowskich. Dlatego dzięki inicjatywie Studenckiego Koła Naukowego Zarządzania w Sporcie działającego przy Szkole Głównej Handlowej każdy fan futbolu,który ukończył 16 lat, będzie miał okazję sprawdzić swoją wiedzę na temat przepisów piłki nożnej oraz wcielić się w rolę sędziego piłkarskiego.

Szansę taką daje nowy projekt SKN Zarządzania w Sporcie – Warszawskie Mistrzostwa „Zostań Sędzią”. Jest to jednodniowy, zaplanowany na 27 marca, trzyetapowy konkurs, którego celem jest upowszechnienie i spopularyzowanie wiedzy o przepisach gry w piłkę nożną oraz podkreślenie warsztatu sędziego piłki nożnej dla prawidłowego przebiegu zawodów sportowych. Konkurs ma charakter niekomercyjny i jest on skierowany do osób nie będących czynnymi sędziami piłkarskimi.

Na czym polegać będzie konkurs? Otóż, pierwszy etap to test składający się z 30 pytań. Uczestnik będzie musiał wykazać się wiedzą dotyczącą podejmowania decyzji w konkretnych sytuacjach boiskowych oraz znajomością bardziej teoretycznych przepisów. Najlepsi w pierwszym etapie przejdą do kolejnej fazy, w której oprócz pytań testowych pojawi się część ustna polegająca na podjęciu decyzji sędziowskiej po obejrzeniu materiału wideo. Uczestnik będzie miał zaledwie 5 sekund na odpowiedź, co pozwoli poczuć mu się jak prawdziwy sędzia. Decydujący etap składa się już wyłącznie z części ustnej. Wygrywa oczywiście osoba, która zgromadzi największą liczbę punktów we wszystkich trzech fazach konkursu. Warto dodać, że o poziom merytoryczny konkursu zadba Kolegium Sędziów PZPN, co gwarantuje wysoką jakość przeprowadzenia mistrzostw.

Dla zwycięzców konkursu przewidziano atrakcyjne nagrody. Triumfator Warszawskich Mistrzostw „Zostań Sędzią” będzie mógł towarzyszyć arbitrom podczas finałowego spotkania Pucharu Polski, który zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym. Poza tym każdy z uczestników będzie mógł wziąć udział w wykładzie poświęconym interpretacji kontrowersyjnych decyzji boiskowych.

Więcej informacji na temat projektu oraz próbki tego, co może czekać uczestników podczas ich konkursowych zmagań można znaleźć na fanpage’u
https://www.facebook.com/WMZSedzia

Przerażająca wizja przyszłości kibicowania

Gdy gruchnęło parę miesięcy temu, że fani PSV Eindhoven, klubu jednak mającego w nazwie firmę Phillips, co zobowiązuje, protestują przeciwko zamontowaniu na ich stadionie ogólnodostępnej sieci WiFi, solidaryzowałem się z nimi. Też myślę, że wszechobecne wgapianie się w ekran pogorszyłoby atmosferę na stadionach i w ogóle jest niepotrzebne. Wybałuszamy na te ekraniki oczy w autobusach, kościołach, pociągach, szkołach, uczelniach, w pracy, zostawmy chociaż jedno święte miejsce i – uwaga, będzie patetycznie – przeżywajmy futbol.

Zreflektowałem się tylko, że dawno już nie obejrzałem meczu bez ćwierknięcia na Twitterze, zerknięcia w statystyki na żywo na WhoScored, Squawce i FourFourTwo, szybkiego wyguglowania ile lat ma ten diamencik na lewej obronie i spojrzenia czy już jest w sieci powtórka bramki. Ja problemu braku WiFi na stadionie nie odczuwam, jestem w grupie uprzywilejowanej, na stadionie mam internet i nie waham się go używać. W końcu – taka praca.

Ale, hola, hola czy gdy nie piszę żadnej relacji, siedzę sobie w fotelu, to mam internet w poważaniu? Nie, zachowuję się jak zawsze. Czytaj – mam uruchomione minimum dwa ekrany. Jeden z meczem, drugi z wszystkim co wokół niego.

Czyli zachowuję się jak modelowy kibic z generacji Y. Przypisywały mnie i rocznikom mniepodobnym media i specjaliści przeróżne określniki. Byliśmy już pokoleniem JPII, którego przedstawicielem nigdy się nie czułem, pokoleniem JP (już prędzej), prawego kciuka i czego tam jeszcze. Teraz jesteśmy Y.

Kibic z pokolenia Y, gdy już ruszy się na stadion, nie jest usatysfakcjonowany tylko emocjami i oglądaniem sportu na żywo. Chce jeszcze mieć dostęp do wszystkich danych live, wrzucić fotkę, skomentować fotkę i napisać, jak jest super. Narzeka przy tym, że nie ma czasu wpisywać ćwierknięć, bo mecz mu umyka, więc firmy oferują nagrywanie twittów i ich publikowanie. Najpopularniejsze ligi w Stanach tak już ponoć funkcjonują. Do 2016 roku każdy klub NFL ma mieć obowiązkowo zamontowane WiFi dla kibiców.

Za jego pośrednictwem, kibic zamówi jedzenie, bo nie chce mu się stać w kolejkach. Zamówi picie, zamówi gadżet, który gońcy dotransportują mu na jego miejsce. Zakupi bilet dzięki aplikacji mobilnej. Problemu konieczności wychodzenia do toalety jeszcze nie rozwiązano, ale to pewnie kwestia czasu. Skoro na Veltins Arenie w Gelsenkirchen potrafią doprowadzić piwo piwociągiem na miejsca vipowskie, wymyślą też jak odprowadzić piwo przez vipów przetworzone. Kwestia czasu.

Eindhoven znakiem, że Europa jeszcze się broni. Ale już się ugina. Za chwilę nie tylko nie będziemy w stanie obejrzeć w spokoju meczu sprzed telewizora, ale też ze stadionu, bo tam też będzie nas wszystko rozpraszać. Przerażające, jednak już po sobie widzę, że jestem stracony.

Czyli, pierwszy dzień Dni Biznesu w Sporcie zrobił swoje. Zasiał w głowie nie jeden temat do dyskusji i do napisania. Jutro kolejny dzień maratonu. Przypominam, że Z nogą w głowie jest dumnym, prężącym się z (prawego, dolnego rogu, w miejscu widocznym tylko dla jego właściciela) plakatów po całym SGH-u, patronem medialnym X Dni Biznesu w Sporcie.

Vlog. Nowy sezon Bundesligi

Jak sami zauważyliście niejednokrotnie, dalej do końca nie wiem, z czym się je to vlogowanie. Ale podobno to pomaga i ludzie teraz wolą oglądać niż czytać. No, to raz za czas pogadam do was o Bundeslidze, zwłaszcza, że nawet o dziwo dostawałem w czasie wakacyjnej przerwy pytania, dlaczego vloga nie ma. No, to skoro ktoś chce oglądać, czasem pogadam.

Wiem, że jakość obrazu i dźwięku jest fatalna, ale do tego jesteście przyzwyczajeni. Jest kilka zmian organizacyjnych, o których mówię w filmiku. Miłej zabawy! Wszelkie komentarze na temat beznadziei tej inicjatywy oczywiście jak zwykle mile widziane. :-)

Niezmiennie co poniedziałek publikuję felietony na SportSlaski.pl. Dzisiaj o największym obciachu kibicowskim na Śląsku w XXI wieku.