„Bayern nie potrzebuje pieniędzy z transferu Lewandowskiego. Potrzebuje Lewandowskiego”

14798256151_98187e9352_z

Jako że za pięć dni rusza Bundesliga, czas się do niej właściwie przygotować. A nikt nie przygotuje was do sezonu lepiej niż najwięksi eksperci. W kolejnych dniach na „Z nogą w głowie” będziecie mogli przeczytać rozmowy z ludźmi spoza pierwszych stron gazet, którzy jednak o swoich niemieckich klubach wiedzą wszystko. Prowadzą bowiem ich polskie serwisy internetowe, czytają wszelkie możliwe informacje, śledzą wszystkie możliwe sparingi. Nie grali nigdy w Bundeslidze, ale znają ją jak mało kto. Na pierwszy ogień zachęcam do przeczytania rozmowy o Bayernie Monachium z Michałem Jeziornym, tłumaczem, który przełożył na polski biografie m.in. Roberta Enkego, Philippa Lahma, Francka Ribery’ego, a do niedawna redaktorem polskiej strony Bayernu. Bez wątpienia jeden z największych ekspertów od spraw monachijczyków w Polsce.

jeziorny

Cztery lata z rzędu Bayern Monachium dominuje w Bundeslidze. Czy zmiana trenera może być czynnikiem, który zakończy tę dominacje?

Michał JEZIORNY: – Myślę, że dominacja nie minie, chyba, że naprawdę odpaliłyby od razu wszystkie młode gwiazdy Borussii Dortmund. Ale muszę przyznać, że te początki Carla Ancelottiego ogląda mi się póki co bardzo dziwnie. Jestem już bardziej przyzwyczajony do tego, że Bayern cały czas posiada piłkę. Gra w pierwszych meczach za Włocha wydawała mi się jakaś taka nienaturalna. Ale gdy przypominam sobie kontrataki, jakie wyprowadzał Real Ancelottiego, gdy grał z Bayernem, gola Karima Benzemy z tamtego pierwszego meczu półfinałowego, nabieram przekonania, że będzie dobrze. Do tego, że posiadanie piłki będzie niższe, trzeba się przyzwyczaić.

Wiemy, że drużyny Ancelottiego często miały problemy w rozgrywkach ligowych. Czy w Bayernie te częste straty punktów mogą się powtórzyć?

- To możliwe, że Bayern będzie częściej niż ostatnio tracić punkty. Zmiana taktyki może się okazać bardzo duża, co będzie wymagało trochę czasu. Jakość jest jednak duża, że powinni sobie poradzić. Ale nie wolno lekceważyć przeciwników. O mistrzostwo mogą powalczyć też inne mocne ekipy – przede wszystkim Borussia Dortmund i Bayer Leverkusen, ale ja doliczyłbym do tego grona jeszcze Schalke.

Transfery Matsa Hummelsa i Renato Sanchesa to były brakujące ogniwa Bawarczyków?

- Sanches niekoniecznie, bo pomoc jest tak wysokiej jakości, że może się to okazać transfer dopiero na przyszłość. W tym momencie niekoniecznie zrobi różnicę. Hummels natomiast jak najbardziej. To piłkarz, którego brakowało. Gdyby Holger Badstuber nie miał tylu kontuzji, mógłby regularnie grać u boku Jerome’a Boatenga. Javi Martinez nie jest typowym środkowym obrońcą, najlepsze mecze grał przecież u boku Bastiana Schweinsteigera na środku pomocy, za Juppa Heynckesa w sezonie 2012/2013. Hummels z Boatengiem to będzie wspaniały duet. Szczerze żałuję, że Mats nie trafił do Monachium rok temu, tak by miał jeszcze możliwość popracować z Pepem Guardiolą.

Wspomniałeś o Martinezie. Jaki będzie los takich piłkarzy jak on czy David Alaba, którym Guardiola zmienił pozycje? Myślisz, że u Włocha wrócą tam, gdzie zaczynali?

- Tego, że Alaba będzie grał na lewej obronie, jestem pewny. Zbyt dobrze sobie tam radził, żeby wystawiać go gdzie indziej. Zwłaszcza, że Juan Bernat nie jest piłkarzem, któremu udałoby się wygryźć Austriaka ze składu. Martineza może mi być szkoda. Nie został powołany na Euro, bo okazało się, że są piłkarze, którzy grali równie dobrze. Dochodzi w tym momencie Sanches, który gra na podobnej pozycji. Chciałbym zobaczyć rotacje na tej pozycji. A jeśli już miałbym kogoś wybierać, wolałbym, żeby wypadł Xabi Alonso. Chociaż w formie z zeszłego sezonu może być bardzo potrzebny.

7513565668_25cb9f84d5_z

Wiadomo, że kadra Bayernu jest niemal idealna. Ale gdybyś miał znaleźć jakiś jej słaby punkt, gdzie byś go szukał?

To może brzmieć absurdalnie, ale jednak na skrzydłach. Przede wszystkim przez problemy zdrowotne bocznych pomocników. Jest w tym momencie czterech klasowych skrzydłowych, ale dwóch – Arjen Robben i Kingsley Coman mają kontuzje. Pozostała dwójka nie będzie w stanie uciągnąć wszystkich meczów. Spore znaczenie będzie miało, jakim ustawieniem będzie grał Ancelotti. Zobaczymy, czy wróci do ustawienia Heynckesa – 4-2-3-1. Jestem ciekaw, czy nie postawi na dwóch napastników – z Thomasem Muellerem trochę cofniętym za Robertem Lewandowskim. Może to mieć sens. Innych rażących słabych punktów, poza skrzydłami, raczej nie ma. Jeśli obrona się ułoży i zacznie grać na swoim poziomie – ze zdrowym Boatengiem i Hummelsem na środku oraz Lahmem i Alabą na bokach, powinna być bardzo solidna. Największym wrogiem Bayernu mogą się znów okazać kontuzje. Bardzo mnie ciekawi, jak zmiana trenera, treningów, całego procesu szkoleniowego, wpłynie na sprawy zdrowotne. Na razie wszyscy po kolei się rozkładają. Urazy mogą powstrzymać Bayern.

Przez lata Bayern opierał się na Francku Riberym i Arjenie Robbenie. Dziś o Francuzie jest głośno głównie z racji kolejnych uderzeń łokciami, Holender nie gra w ogóle. Wierzysz w ich renesans czy raczej będą powoli wypierani?

- Costa i Coman powinni ich stopniowo wybierać. Ribery ma 33 lata, Robben 32. Jeśli już dziś są tak podatni na kontuzje, to pewnie z każdym rokiem będzie coraz gorzej. Zdrowia nie oszukamy. Regeneracja jest u nich już coraz wolniejsza. Wielkim znakiem zapytania jest Robben. Leczy się długo, a dalej właściwie nie ma perspektyw na jego powrót. Zmiana na skrzydłach powoli będzie następować, nowi będą coraz mocniej wchodzić. Ribery czy Robben na pewno zagrają jeszcze dobre mecze, ale to już nie będzie taki duet jak w sezonie 2012/2013.

Znowu jedynym napastnikiem Bayernu będzie Robert Lewandowski. Myślisz, że znów będzie królem strzelców? I czy nie sądzisz, że Bayern potrzebowałby jakiegoś jego zastępcy?

- Liczyłem po cichu, że Mario Gomez wróci i będzie zmiennikiem Lewandowskiego. Czuję do niego wielką sympatię i bardzo liczyłem, że znów trafi do Monachium. W tym momencie nie ma żadnego sensownego zmiennika dla Lewandowskiego. Robert jest bardzo silny, wspaniały. Było to widać w pucharze. Zwłaszcza ta trzecia bramka, gdy stanął i z takim luzem kopnął piłkę w lewy róg. Jeśli będzie karmiony piłkami z kontr, jak to było w Realu z Benzemą, to będzie jeszcze większą bestią niż jest. Granica trzydziestu bramek znów jest realna. Mam nadzieję, że kontuzje nadal będą go omijać. Fizycznie jest póki co nie do zdarcia.

Nastawiasz się, że to będzie ostatni sezon Lewandowskiego w Monachium i za rok będzie już nie do zatrzymania?

Za 12 miesięcy będziemy mieli 2017 rok. Lewandowski ma kontrakt do 2019. Nie wierzę, że w Bayernie zgodzą się na jego odejście. Wszyscy znamy jego profesjonalizm. Wiemy, jakie miał nastawienie w Dortmundzie. Chciał odejść, Borussia go blokowała, a on grał tak samo dobrze jak wcześniej, poziom jego gry ani trochę nie spadł. W Bayernie mają tego świadomość i też będą go blokować. Bayern nie potrzebuje pieniędzy z jego transferu. Potrzebuje Lewandowskiego. Jeśli Robert bardzo by się uparł na odejście, to myślę, że najwcześniej będzie to możliwe w 2018 roku, na rok przed końcem umowy, żeby nie odszedł za darmo.

Dla którego zawodnika to może być sezon ostatniej szansy?

- Bardzo lubię Badstubera i mam do niego duży sentyment, bo jest wychowankiem. Ale ma tyle tych kontuzji, że dla niego ten sezon to zdecydowanie jest być albo nie być. Tego lata odeszli wszyscy piłkarze, przy których nazwiskach były znaki zapytania. Sebastian Rode jako zmiennik był fantastyczny, ale jego jakość przy reszcie była trochę niższa. Minimalnie, ale nie okazał się piłkarzem klasy Bayernu. Mario Goetze się nie sprawdził. Medhi Benatia nie dał rady kontuzjom. To była trójka potencjalnie do odejścia i wszyscy odeszli. W tym roku, oprócz Badstubera, byłby to ewentualnie Juan Bernat. Pytanie, jak Ancelotti go zaplanował. Alaby nie przejdzie, nie ma co dyskutować, ale może Włoch będzie miał na niego inny pomysł. Ci dwaj muszą się sprawdzić. Reszta jest dość bezpieczna.

 

Dzień rozstrzygnięć w Bundeslidze, po którym wciąż… wiele nie wiemy!

bundes

W Bundeslidze tylko jedna drużyna nie gra już absolutnie o nic. To Bayern Monachium. Pozostałe 17 drużyn jeszcze może coś zyskać albo stracić. Dziś o 15.30 w Niemczech ruszy przedostatnia kolejka, a na Z nogą w głowie od rana do wieczora będę blogował mniej lub bardziej na bieżąco, zależy jak redakcyjne sprawy pozwolą, na wszystkie związane z Bundesligą tematy. Będzie się na pewno działo, bo w Bundeslidze, ile drużyn, tyle historii do opisania.

KLIKNIJ TUTAJ, ABY ODŚWIEŻYĆ

19.00 Tymczasem dziękuję za wspólnie spędzone 11 godzin z Bundesligą. Przez cały tydzień, jak zwykle, na Z nogą w głowie, znajdziecie niemieckie tematy. Ostatnia kolejka za tydzień. Czy będzie z niej relacja Z nogą w głowie na żywo, to się jeszcze okaże.

18.52 Niezwykle nonszalancko pewny awans do pucharów wypuścił Augsburg. Gdyby dziś zremisował z Hanowerem, minimum szóste miejsce miałby zapewnione. Mimo bardzo sprzyjających okoliczności nie dał rady i teraz musi patrzeć za siebie. Jeśli w Gladbach chociaż zremisuje, zagra w Lidze Europy. Ale najciekawiej będzie w przypadku – bardzo prawdopodobnej – porażki. Za plecami Augsburga dojdzie bowiem do pojedynku siódmej Borussii z ósmym Werderem. Jeśli wygra Borussia, to Augsburg na pewno zagra w pucharach. Dortmundczycy wprawdzie wyprzedzą drużynę ze Szwabii, ale jako że są w finale Pucharu Niemiec, siódme miejsce da puchary. Jeśli będzie remis Augsburg zajmie szóste miejsce. Ale jeśli wygra Werder, wtedy sam przeskoczy Augsburg, zajmie szóste miejsce, a Augsburg będzie musiał liczyć, że Borussia wygra Puchar Niemiec. Teoretyczne szanse na puchary ma jeszcze Hoffenheim. Musi liczyć na remis Borussii z Werderem, samemu ogrywając Herthę 11:0 (nie śmiejcie się, bo jesienią w Berlinie wygrało 5:0), a później trzymać kciuki za wygraną Dortmundu w Pucharze Niemiec. Prędzej jednak Polanski zagra w pucharach, jeśli odejdzie z Hoffenheim.

18.48 Wciąż nie wiemy, kto będzie wicemistrzem Niemiec. Wolfsburg dzisiaj ograł Borussię Dortmund i do finału Pucharu Niemiec przystąpi z przewagą psychologiczną. Wygrana była dla „Wilków” koniecznością, bo Gladbach potwierdza, że jest najlepszą drużyną rundy wiosennej i w Bremie znów wygrało. W ostatniej kolejce Wolfsburg potrzebuje wygrać w Kolonii, a w praktyce wystarczy nie przegrać, by zająć drugie miejsce. Gladbach musi liczyć na potknięcie „Wilków” i samemu ograć Augsburg.

17.54 Przegrani kolejki? Zdecydowanie Hamburger SV. Po golu Kacara wydawało się, że walka o utrzymanie będzie się za tydzień odbywać już bez HSV. Tymczasem teraz zespół z Hamburga jest na przedostatnim miejscu w tabeli. W ostatniej kolejce gra u siebie z Schalke. Jeśli wygra i ułożą się inne wyniki, pozostanie w Bundeslidze. Jeśli zremisuje albo przegra, definitywnie, po raz pierwszy w historii, spadnie z ligi.

Sporo pecha miało w Gelsenkirchen Paderborn. Długimi momentami było drużyną lepszą, stwarzało sporo sytuacji, a jednak przegrało po samobójczym golu. Beniaminek, realnie patrząc, nie ma już szans na bezpośrednie utrzymanie, bo musiałby odrobić w jednym meczu kilkanaście bramek do Hanoweru i Freiburga, ale wciąż może zająć miejsce barażowe. Potrzebuje do tego własnej wygranej nad Stuttgartem i porażki HSV. Trudne, ale całkiem realne.

17.48 Najwięksi wygrani kolejki na dole tabeli? Freiburg i Hanower. Freiburg zdołał odwrócić losy meczu z samym Bayernem, grającego prawie w najmocniejszym składzie. Drużyna Christiana Streicha niemal w ogóle nie utrzymywała się przy piłce, ale dwa razy dobrze skontrowała mistrzów. Cudowną asystę przy drugim golu zaliczył Karim Guede. Jeśli Streich z takim napastnikiem, przesuniętym rok temu z obrony, utrzyma ligę, będzie magikiem. Freiburg wygrał z Bayernem po raz pierwszy od 1996 roku i ma sprawy w swoich rękach. Bayern przegrał natomiast trzeci mecz z rzędu w Bundeslidze. Ostatni raz taką serię miał w 1998 roku.

Hanower z kolei odniósł pierwszą wygraną w tym roku. Zapewnił to drużynie Michaela Frontzecka Lars Stindl, który latem odejdzie z Hanoweru, zdobywając dwa gole. Drużyna musiała się przez większość meczu bronić w dziesiątkę, frajersko sfaulowała Babę w polu karnym, ale tym razem dowiozła arcyważną wygraną do końca i wyskoczyła ponad strefę spadkową. W ostatniej kolejce zagra u siebie z Freiburgiem i ma wszelkie szanse na utrzymanie.

Do wygranych należy też zaliczyć Stuttgart. VfB potwierdziło, że jest aktualnie w najlepszej formie z całego dołu tabeli. Zaczęło źle, ale zasłużenie ograło Hamburg, wyskoczyło z ostatniego miejsca w tabeli do strefy barażowej. Za tydzień zagra o wszystko w bezpośrednim starciu w Paderborn.

17.40 Co za szalona kolejka! Tyle bramek padło, a… najważniejszych rzeczy i tak dalej nie wiemy. Ale na początek mała inwentaryzacja. Czego się dowiedzieliśmy?

Borussia Moenchengladbach awansowała po raz pierwszy w historii do Ligi Mistrzów. Wcześniej grała oczywiście w Pucharze Mistrzów, była w eliminacjach Ligi Mistrzów, ale w fazie grupowej będzie po raz pierwszy. Osiągnęła to dzięki dwóm bramkom Raffaela w Bremie. Pierwszy gol był szczególnie dziwny, bo dość przypadkowo Brazylijczyk wturlał piłkę do bramki udem.

Schalke awansowało do Ligi Europy. Zespół z Gelsenkirchen rozegrał przeciwko Paderborn fatalny mecz, w fatalnej atmosferze, ale w 89. minucie po strzale samobójczym jednak zwyciężył i zapewnił sobie awans do pucharów.

Mainz się utrzymało. To była formalność. Zespół z Moguncji zasłużenie ograł Kolonię i w przyszłym sezonie nadal będzie w Bundeslidze. Obawy o to, jak zespół poradzi sobie po odejściu Thomasa Tuchela okazały się więc bezpodstawne.

16.21 Słusznie przypuszczałem, że będą się dziś dziać rzeczy niezwykłe. Uff.. Najgoręcej jest w walce o utrzymanie. Gojko Kacar chce w pojedynkę utrzymać Hamburg, dlatego trafił w trzecim meczu z rzędu i wydawało się, że HSV wypisze się z walki o utrzymanie, ale znakomite sześć minut Stuttgartu pozwoliło zdobyć dwa gole i wyskoczyć aktualnie z ostatniego aż na 14. miejsce! VfB znów gra dobrze w ofensywie i zwyczajnie zasługuje, by w tej lidze pozostać. Ale to dopiero 1/4 drogi. W Hamburgu z kolei robi się nerwowo.

Freiburg, choć prawie w ogóle nie dotyka piłki w meczu z Bayernem, zdołał wyrównać po ładnym strzale Mehmediego. Hannover 96 z kolei frajersko wypuścił prowadzenie w Augsburgu, faulując w polu karnym szarżującego Babę.

Stan na ten moment jest taki, że na kolejkę przed końcem cztery ostatnie drużyny mają po 32 punkty i o spadku, barażach i utrzymaniu decyduje… stosunek bramek. Niesamowity ścisk i to bez podziału punktów. Ale druga połowa pewnie jeszcze dziesięć razy wywróci to do góry nogami.

hertha

14.40 Jeszcze uwaga techniczna, nie spodziewajcie się tu w czasie meczu relacji minuta po minucie. W przerwie pewnie wpadnę tu z jakimś spostrzeżeniem, ale w czasie meczów będę się zajmował raczej śledzeniem meczów, po to, byście mogli tu powrócić po zakończeniu kolejki i poczytać, co się działo. Wpisy będą się więc teraz pojawiać z mniejszą niż dotychczas częstotliwością.

14.35 W pierwszych składach trzech Polaków. Oprócz Roberta Lewandowskiego i Eugena Polanskiego, niespodziewanie także Adam Matuszczyk. Kolonia pozwala się swojemu wychowankowi godnie pożegnać. Od 1 lipca Polak będzie grał w Eintrachcie Brunszwik.

14.14 Zaczynają spływać pierwsze składy, bo to już tylko trochę ponad godzina do meczów. Bayern nie odpuszcza Freiburgowi, gra niemal najsilniejszym składem. W bramce jednak Neuer a nie Lucić.

Neuer – Rafinha, Boateng, Benatia, Bernat – Weiser, Schweinsteiger, Alonso, Rode, Götze – Lewandowski

13.05 Cichym bohaterem sezonu jest – niezależnie od końcowych rozstrzygnięć – Viktor Skripnik, trener-debiutant z Werderu Brema. Doświadczony Robin Dutt, mający za sobą pracę choćby we Freiburgu, Bayerze Leverkusen czy w niemieckiej federacji został zwolniony w październiku, gdy drużyna nie miała na koncie ani jednego zwycięstwa i wyglądała jak główny, niezaprzeczalny kandydat do spadku. Ukrainiec, mający wcześniej doświadczenie tylko w prowadzeniu zespołu rezerw, wziął Werder w takiej sytuacji:

skripnik

Tak wygląda tabela za rządów Skripnika:

werder

Drużyna, która wcześniej nie pasowała do Bundesligi, od listopada jest gorsza tylko od największych potęg ligi. Werder wciąż może awansować do europejskich pucharów, chociaż terminarz ma trudny. Dziś gra z Gladbach, za tydzień w Dortmundzie. Ten ostatni mecz, może być bezpośrednim starciem o Ligę Europy. Kto by pomyślał, że Werder właśnie o to będzie się bił do ostatniej kolejki.

12.43 Niektóre drużyny rozgrywają dziś ostatnie mecze na własnym stadionie w tym sezonie, co oznacza dla kilku piłkarzy pożegnania z kibicami. Nie ma może tak efektownych przypadków jak w Anglii, gdzie Steven Gerrard żegna się dziś z Anfield Road, ale i tak kilka znaczących postaci odchodzi. W Bayerze Leverkusen żegnać będą się Simon Rolfes, kapitan, który kończy karierę oraz Stefan Reinartz, który odchodzi, ale jeszcze nie wie dokąd gdzie. Z Moguncją rozstaje się rekordzista Nikolce Noveski. Pavel Krmas po ośmiu latach odchodzi z Freiburga i wraca do Czech. Z Werderu do RB Lipsk odchodzi Davie Selke, zdolny wychowanek, który dziś ostatni raz zagra w Bremie jako gospodarz. Być może podobny los czeka jego partnera z ataku Franca Di Santa, którego chce choćby Borussia Moenchengladbach.

12.29 Wielki dzień może dziś mieć FC Augsburg. Wygrana z Hanowerem nie tylko postawi gości w jeszcze trudniejszej sytuacji (da się), ale prawdopodobnie pozwoli także szwabskiej – nazwa regionu, a nie obelga – drużynie awansować po raz pierwszy w historii do europejskich pucharów. A to byłoby osiągnięcie nieprawdopodobne, bo Augsburg dysponuje drugim najniższym budżetem w Bundeslidze, wyprzedzając tylko Paderborn, przed sezonem stracił dwa objawienia zeszłego sezonu – Andre Hahna i Matthiasa Ostrzolka, wartość rynkowa kadry też jest druga najniższa w Bundeslidze, tymczasem Markus Weinzierl do spółki z dyrektorem Stefanem Reuterem trzeci sezon z rzędu robią z tym klubem cuda. W pierwszym sezonie utrzymali go w lidze, choć po jesieni wydawało się to niemożliwe. W drugim sezonie minimalnie przegrali walkę o Ligę Europy. W trzecim sezonie mogą wejść do pucharów. To może być rewelacyjna, wielka sprawa dla tego małego i skromnego klubiku.

12.14 Zajrzyjmy, co czeka w tej kolejce Polaków. Robert Lewandowski gra przeciwko swojemu ulubionemu przeciwnikowi w Bundeslidze. Z Freiburgiem grał osiem razy i wszystkie mecze wygrał, strzelając w nich 10 goli. W hicie Wolfsburg – Dortmund Łukasz Piszczek raczej rozpocznie na ławce rezerwowych, podobnie jak Adam Matuszczyk i Sławomir Peszko w barwach Kolonii w Moguncji. Na pewno zagra Eugen Polanski, którego Hoffenheim znów zdaje się wypuszczać pierwszy awans do europejskich pucharów. Na polski dzień się jednak niespecjalnie zanosi.

12.00 Jakbyście przeoczyli, Bundesliga od nowego sezonu już oficjalnie będzie drugą najlepszą ligą w Europie, przeskakując Premier League. Oczywiście wszyscy, którzy te słowa czytają, wiedzą, że Bundesliga jest najlepsza, ale rankingowo potwierdzić to będzie bardzo ciężko, bo przewaga hiszpańska jest niezagrożona.

11.41 Wszystkie katastroficzne scenriusze spadkowe przebija to, co działoby się w Hamburgu. Po pierwsze, byłaby to tragedia historyczna, bo z Bundesligi zniknąłby ostatni klub, który grał w niej zawsze, przez wszystkie, sezony. Po drugie, byłaby to tragedia historycznie droga. Jeszcze nigdy z ligi nie zleciał klub, który na zawodników i ich pensje wydał około 90 milionów euro. Na same wzmocnienia przed sezonem poszły 33 miliony euro. Latem wygasają umowy Van der Vaarta, Jansena i Ilicevicia, z klubu może też odejść Gojko Kacar. Z drugiej strony, w razie wygranej w Stuttgarcie, HSV może zapewnić sobie utrzymanie już dzisiaj i odsunąć wszystkie katastroficzne wizje.

11.29

Jeszcze cztery godziny do meczów, a nam niespodziewanie zrobił się tu live z walki o utrzymanie. Nic dziwnego, bo kolejny rok z rzędu najwięcej dzieje się na dole Bundesligi. W naszej wędrówce po potencjalnych spadkowiczach, trafiamy do pięknego Fryburga, który atmosferę walki o utrzymanie zna doskonale. Drużyna Christiana Streicha mogła być dużo wyżej, ale w fatalny sposób wypuszczała wygrane w końcówkach meczów, jak tydzień temu w Hamburgu w ostatniej akcji. Dzisiaj przed Freiburgiem mecz z Bayernem Monachium, a za tydzień starcie o wszystko w Hanowerze. Co jeśli się nie uda? Na pewno odejdzie Roman Buerki, absolutnie najlepszy piłkarz zespołu w tym sezonie. Szwajcarski bramkarz już powiedział, że nie wyobraża sobie gry w 2. Bundeslidze. Odszedłby też jego rodak, napastnik Admir Mehmedi, który miałby być następcą Maksa Krusego w Gladbach. Do Bremy wróciłby wypożyczony Nils Petersen. Budżet klubu zostałby zredukowany z 24 do 14 milionów. Kolejny awans byłby wymagany pewnie nie od razu, ale… na cztery lata. W 2019 Freiburg ma oddać do użytku nowy, kosztujący 117 milionów euro stadion na 35 tysięcy i najpóźniej wtedy miałby znów grać w Bundeslidze.

11.16 Co stałoby się z Hannoverem 96 w przypadku degradacji? W klubie deklarują, że nic strasznego. – Mamy stabilną sytuację finansową, solidne podstawy i płynność – mówi Martin Kind, prezydent Hannoveru 96. Gdyby zespół spadł, Kind pozostałby więc na stanowisku i postawił za cel ponowny awans. 2/3 kadry pozostałoby bez zmian. Pewne jest odejście kapitana Larsa Stindla do Borussii Moenchengladbach, nie do zatrzymania byłby też bramkarz Ron-Robert Zieler. Nadal nie wiadomo, kto poprowadzi drużynę w przyszłym sezonie. Media informowały o Breitenreiterze z Paderborn, ale zostało to ostro zdementowane. Kind mówił o możliwym powrocie Mirka Slomki, pisało się też o porozumieniu z Thorstenem Finkiem. Planowania nie ułatwia niepewna pozycja dyrektora sportowego Dirka Dufnera. Wczoraj niektóre media donosiły, że miałby go latem zastąpić Martin Bader z Norymbergi.

11.00 Tegoroczna walka o utrzymanie w Bundeslidze jest bardziej okrutna niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze nigdy po 32. kolejkach ostatni zespół ligi nie miał aż 30 punktów. W zeszłym sezonie do utrzymania wystarczało 27 punktów. Po raz pierwszy od 15 lat zdarzyło się, że wszystkie drużyny Bundesligi mają ponad 30 punktów.

10.53 Hercie brakuje do utrzymania właściwie jednego zwycięstwa. Niewiele, ale w ostatnich meczach zespołowi z Berlina szło źle. Jeśli Palowi Dardaiowi uda się utrzymać Bundesligę, na Węgra czeka ponoć sześciocyfrowa premia i do tego podwyżka. A co jeśli doszłoby do spadku? Prezydent Werder Gegenbauer zapowiedział, że w takim wariancie natychmiast odszedłby z klubu. Problemy miałby również menedżer Michael Preetz. Wciąż nie jest znaleziony sponsor na koszulki od przyszłego sezonu, a do tego doszłoby do straty 13 milionów euro z praw telewizyjnych. Gdyby Hertha znalazła się w barażach, doszłoby też do kolizji z finałem Pucharu Niemiec, który zostanie rozegrany na stadionie w Berlinie, dlatego baraż musiałby zostać przesunięty o jeden dzień. Taki scenariusz jest jednak mało realny, bo Hertha gra dziś z będącym w przeciętnej formie Frankfurtem. Jeśli nie wyczyni niczego dziwnego, powinna zapewnić sobie utrzymanie3

10.35 Niezależnie od tego, w której lidze będzie grał jego zespół, przed Alexandrem Zornigerem, który latem zastąpi Huuba Stevensa w Stuttgarcie, totalna przebudowa drużyny. VfB chce się pożegnać minimum z ośmioma piłkarzami, przede wszystkim z tymi, którzy zarabiają najwięcej, jak Vedad Ibisević (dziś po raz kolejny na trybunach) czy Mohammed Abdellaoue. Być może sprzedani zostaną Antonio Ruediger czy Alexandru Maxim. Gdyby nastąpił spadek z ligi, sytuacja finansowa zrobiłaby się naprawdę trudna. Strata wyniosłaby około 30-40 milionów. Budżet na drużynę musiałby zostać zredukowany z 40 do 25 milionów. Około 1/3 ze 120 zatrudnionych w klubie osób musiałaby się liczyć ze stratą pracy. Jedyną dobrą wiadomością jest fakt, że większość sponsorów VfB zadeklarowała pozostanie przy klubie nawet w przypadku spadku. Niesamowite, jak dużo zależy od tego czy w ostatnim tygodniu trafisz piłką w słupek czy do bramki. Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, zależy od tego finansowy los wielu rodzin. To na pewno nie zdejmuje presji.

10.26 Niezależnie od tego, jak się sezon skończy, SC Paderborn będzie jego jednym z największych wygranych. Nikt, absolutnie nikt się nie spodziewał, że do ostatniej kolejki ten biedny jak mysz kościelna beniaminek będzie miał jakiekolwiek szanse na utrzymanie. Ma jednak całkiem realne. Z dzisiejszego wyjazdu na Schalke może być ciężko przywieźć punkty, ale w ostatniej kolejce zawodnicy Andre Breitenreitera podejmują Stuttgart i tam może się zdarzyć wszystko. Atutem Paderborn jest psychologia – od nich nikt niczego nie oczekuje. Kibice nie stoją im nad głowami i nie skandują – jak kiedyś w Bytomiu – „jak spadniemy, zaje…my”. Bundesligowy zegar nie tyka nad głową. Artykuły o tym, ile milionów straci zespół w razie spadku, nie zaprzątają myśli. Paderborn w głowach ludzi spadło już w momencie awansu do Bundesligi. W tym tygodniu może więc tylko zyskać. A spokojna głowa to spory handicap w walce o utrzymanie.

10.18 W Dortmundzie oglądamy ostatnio jeden z najbardziej spektakularnych powrotów z zaświatów ostatnich miesięcy. Henrich Mchtarian był obiektem internetowych i gazetowych drwin przez dobre półtora roku, nazywano go najgorszym zakupem w historii Borussii i zapowiadano, że latem Ormianin na pewno odejdzie, a głównym zainteresowanym miał być Juventus Turyn. W pierwszym sezonie były gracz Szachtara Donieck nie do końca poradził sobie z presją bycia następcą Maria Goetzego, w drugim poszedł na dno razem z całą drużyną. Zwłaszcza, że walka i przepychanie się łokciami w grze o utrzymanie, to nie są jego atuty. Bilans miał długo haniebny, nie zaliczywszy żadnej asysty, a pierwszą bramkę zapisawszy na koncie dopiero w lutowych derbach z Schalke 04. Ale w ostatnich kolejkach obserwujemy renesans formy Mchitariana, który znów należy do podstawowych zawodników Dortmundu, a w ciągu minionego miesiąca miał bezpośredni udział przy sześciu bramkach. Według „Die Welt” spotkał się z nim trener Thomas Tuchel i zapewnił go, że widzi go w swojej drużynie na przyszły sezon. Pogłoski o śmierci Mchitariana były stanowczo przedwczesne.

10.03 Piłkarsko najciekawiej zapowiada się chyba spotkanie na szczycie, pomiędzy Wolfsburgiem a Borussią Dortmund. To preludium do rywalizacji, jaka powinna się rozegrać w przyszłym sezonie o to, kto będzie drugą siłą ligi po Bayernie. W pierwszym meczu był remis 2:2. Dziś Wolfsburg potrzebuje punktów, by zapewnić sobie wicemistrzostwo, a Dortmund, by wywalczyć awans do pucharów. Obie ekipy spotkają się w tym sezonie jeszcze raz. 30 maja powalczą o Puchar Niemiec.

9.50 W cieniu rywalizacji drużyn, toczy się też walka indywidualna o koronę – a raczej w Niemczech armatę – króla strzelców. Wyścig jest wyjątkowo ślamazarny. Pierwsze miejsce, z 19 bramkami na koncie, ma Alexander Meier z Frankfurtu, kontuzjowany od kilku tygodni, który już w tym sezonie nie zagra. Drugi, z 17 golami, jest Arjen Robben, także nie grający od paru tygodni i mający już sezon za sobą. Zdrowi są Bas Dost i Robert Lewandowski z 16 bramkami na koncie. W dwóch ostatnich kolejkach musieliby więc strzelić trzy gole, by powalczyć o nagrodę. Polak jednak ostatnio się zaciął, wraz z całym Bayernem, a Dost i tak już przechodzi samego siebie. Dość powiedzieć, że po rundzie jesiennej miał na koncie… dwa gole. Imponująca pogoń, nie ma co. Wolfsburg jednak i tak szykuje dla niego poważnego rywala. Jak donosi dzisiejszy „Bild”, „Wilki” chcą latem pozyskać Christiana Benteke z Aston Villi.

9.42 Dzisiejszy „Bild” publikuje bardzo ciekawe informacje na temat dwóch gwiazd ekstraklasy. Zdaniem niemieckiego dziennika, Borussia Moenchengladbach chce pozyskać Karola Linetty’ego z Lecha Poznań i Ondreja Dudę z Legii Warszawa, któremu miała już zresztą przedstawić pisemną ofertę.

linetty

9.37 Najwyższą temperaturę będzie chyba miał mecz Stuttgartu z HSV. Dwie wielkie firmy walczące o utrzymanie, a co najlepsze, obie ostatnio w całkiem dobrej formie. Jeśli VfB utrzyma się w lidze, to dzięki ofensywie. W tym tygodniu niemieckie media informowały, że Borussia Dortmund będzie latem chciała pozyskać napastnika Daniela Ginczka i skrzydłowego Tima Wernera. Ale w najlepszej formie i tak jest ostatnio Filip Kostić. Serb, który w zeszłym sezonie pociągnął do pucharów holenderskie Groningen, kosztował górę pieniędzy, bo ponad pięć milionów euro, jednak przez całą rundę jesienną był absolutnym niewypałem. Nie radził sobie z grą w defensywie, a w ataku też nie dawał wiele. Na wiosnę jednak, to on i Kevin De Bruyne stworzyli najwięcej szans w całej Bundeslidze, z tym, że Belg z Wolfsburga grał jednak dużo częściej. Dietmar Hamann już mówi, że Kostić jest jednym z najlepszych skrzydłowych Bundesligi, a w Niemczech porównuje się go do Arjena Robbena. Faktycznie, Kostić uwielbia dryblować, robi to częściej niż ktokolwiek w lidze, ale z korzyścią dla drużyny. Pytanie tylko czy eksplozja formy nie nastąpiła za późno i pozwoli jeszcze uratować Stuttgart przed pierwszym od 40 lat spadkiem.

9.29 A’propos kontuzji, w Bayernie może dziś dojść do przedziwnej sytuacji z bramkarzami. Bardzo prawdopodobny jest bowiem debiut… czwartego bramkarza. Manuel Neuer ma problemy ze stawem skokowym, wczoraj wziął udział tylko w rozgrzewce. Do Fryburga pojechał, ale nie wiadomo czy będzie w stanie zagrać. Drugi bramkarz Pepe Reina jest zawieszony za kartki, a trzeci Tom Starke dopiero dochodzi do siebie po zerwaniu więzadeł. 20-letni Ivan Lucić, bramkarz zespołu rezerw, został więc wczoraj wezwany na trening pierwszej drużyny, a po nim wsiadł do autobusu i pojechał na mecz do Freiburga. – Ivan może zagrać – przyznał Pep Guardiola.

9.19 Ważnym, a często niedocenianym aspektem, który może rozstrzygnąć ostatnie kolejki jest sytuacja kadrowa w poszczególnych zespołach. Stuttgart jest aktualnie jedyną drużyną, w której nikt nie jest kontuzjowany i nie pauzuje za kartki, więc Huub Stevens ma pełen komfort doboru kadry. Wszyscy inni trenerzy muszą się borykać z mniejszymi lub większymi problemami. Oto bundesligowy przegląd nieobecnych.

Schalke: Giefer, Ayhan, Uchida, Boateng, Hoeger, Obasi, Sam.

Paderborn: Bertels, Meha, Ducksch.

Leverkusen: Papadopoulos, Bender, Kruse.

Hoffenheim: Suele, Firmino, Schipplock.

Wolfsburg: Felipe.

Dortmund: Błaszczykowski, Grosskreutz, Sahin, Ramos.

Mainz: Zentner, Brosinski, Hofmann, Nedelev, Soto, Castillo.

Kolonia: Olkowski, Helmes.

Augsburg: Callsen-Bracker, Framberger, Reinhardt, Caiuby, Moravek, Parker.

Hanower: Miller, Hoffmann, Pander, Bittencourt, Schmiedebach, Sobiech.

Hertha: Baumjohann, Ben Hatira, Cigerci, Schieber.

Eintracht: Anderson, Kittel, Medojević, Meier, Russ.

Werder: Fritz, Galvez, Garcia, Yildrim, Lorenzen.

Gladbach: Stranzl.

Freiburg: Sorg, Moeller Daehli.

Bayern: Reina, Starke, Alaba, Badstuber, Dante, Ribery, Robben.

Stuttgart: -

HSV: Behrami, Mueller.

9.11

Najgoręcej było w tym tygodniu zdecydowanie wokół Schalke 04 Gelsenkirchen. Po beznadziejnym występie z 1. FC Koeln sprzed tygodnia, klub rozstał się w trybie natychmiastowym z Kevinem-Princem Boatengiem (kontrakt do 2016) i Sidney’em Samem (2018), a Marco Hoegera, kumplującego się z reprezentantem Ghany, zawiesił na tydzień, by ten „przemyślał pewne sprawy”. Do Gelsenkirchen przyjeżdża dziś Paderborn, więc teoretycznie zadanie jest z gatunku najłatwiejszych, jakie oferuje Bundesliga, ale Schalke pod wodzą Roberta Di Mattea już nie z takimi tuzami się męczyło. Ciekawe, czy swoim zwyczajem Włoch również i dzisiaj odda rywalowi inicjatywę, zamuruje bramkę i będzie grał z kontry? Kibice Schalke zapowiedzieli, że przez pierwsze 45 minut nie będą dopingować swojego zespołu. Czy doping wróci na drugą połowę, zależy już od samych piłkarzy i ich dzisiejszego występu. Pewne jest, że w Schalke zrobiło się nerwowo. Przez dwa poprzednie sezony drużyna prowadzona przez wyszydzanego Jensa Kellera dwa razy wchodziła do Ligi Mistrzów. Teraz nie ma już na to szans, a za chwilę może wylądować nawet poza Ligą Europy. W lutym miała 15 punktów przewagi nad Borussią Dortmund, a dziś może się dać sąsiadce wyprzedzić. Nerwowe ruchy z tego tygodnia mają uratować sezon. Jeśli nie przyniosą efektu, problemy może mieć latem dyrektor sportowy Horst Heldt lub trener Di Matteo. Możliwe, że kłopoty czekają ich obu. Patrząc na to, jak kolejny rok z rzędu marnowany jest wielki potencjał tej ekipy – zasłużone.

9.01 

Jedną z drużyn, które do samego końca będą walczyć o utrzymanie w lidze, jest Hannover 96, który nie wygrał w tym roku jeszcze ani jednego meczu. Trenerowi Michaelowi Frontzeckowi nie udało się tchnąć życia w klub, który na początku sezonu zgłaszał pucharowe aspiracje. Dlaczego jednak miałoby się udać, skoro Frontzeck to doświadczony specjalista od… spadków, a nie obrony przed nimi. W karierze ma już na koncie dwa i pół spadku z Bundesligi. Czy w Hanowerze stanie się niemieckim Mateuszem Żytką? Szczegóły TUTAJ.

8.45

Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów i Pucharu Niemiec i zapewnieniu sobie mistrzostwa, dla Bayernu gra nie toczy się już w tym sezonie o nic. Sezon znów zakończył się w Bawarii zbyt wcześnie, za co dostaje się mocno Pepowi Guardioli. Nie zważa się na to, że pod Guardiolą Bayern przeżywa jeden z najlepszych okresów w swej nowożytnej historii. Czy na pewno warto strzelać do Guardioli? 

8.41 

Pewne rozstrzygnięcia mogą zapaść już dzisiaj, na inne będziemy musieli poczekać jeszcze tydzień. Co może być jasne już dzisiaj?

Wicemistrzostwo: Jeśli Wolfsburg wygra, a Gladbach nie wygra, „Wilki” zajmą na pewno drugie miejsce.

Trzecie miejsce: Jeśli Gladbach wygra, albo Bayer nie wygra, Borussia zagra w Lidze Mistrzów.

Liga Europy. Augsburg zapewni sobie pierwszy w historii awans do europejskich pucharów jeśli: nie przegra, a Dortmund i Werder przegrają.

Schalke zagra w pucharach, jeśli wygra a Dortmund i Werder przegrają.

Z grona zespołów walczących o utrzymanie mogą się wypisać trzy drużyny. FSV Mainz pozostanie w Bundelidze jeśli:

- nie przegra

- przegra, a ktoś z czwórki Hamburg, Paderborn, Hanower, Freiburg nie wygra.

Hertha zapewni sobie utrzymanie jeśli:

- wygra, a dwa zespoły z czwórki Hanower, Freiburg, HSV, Paderborn nie wygrają.

- zremisuje, a dwa zespoły z trójki Freiburg, Hanower, Paderborn przegrają.

Utrzymanie w lidze może sobie także zapewnić Hamburg. By tak się stało, potrzebuje:

- wygrać ze Stuttgartem i liczyć, że dwa zespoły z trójki Freiburg, Hanower, Paderborn przegrają.

Dziś możemy także poznać jednego spadkowicza. Zostanie nim VfB Stuttgart, jeśli:

- przegra, a dwie drużyny z trójki Freiburg, Hanower, Paderborn wygrają.

Według skomplikowanych obliczeń „Z nogą w głowie”, przeprowadzonych już dwa tygodnie temu, z Bundesligi spadną Hanower i Paderborn, a w barażach zagra Stuttgart. Tak uczy doświadczenie z poprzednich dziesięciu sezonów. Szczegóły TUTAJ.

8.30 Co nas dzisiaj czeka?

Augsburg – Hanower

Werder – Gladbach

Freiburg – Bayern

Hertha – Eintracht

Bayer Leverkusen – Hoffenheim

FSV Mainz – Kolonia

Schalke 04 – Paderborn

VfB Stuttgart – Hamburger SV

VfL Wolfsburg – Borussia Dortmund.

Tak wygląda aktualna tabela:

tabela

Kto o co walczy?

Wicemistrzostwo. VfL Wolfsburg i Borussia Moenchengladbach.

Trzecie miejsce, premiowane bezpośrednią grą w Lidze Mistrzów: Borussia Moenchengladbach i Bayer Leverkusen.

Liga Europy – aż osiem drużyn! Dlaczego? Jeśli VfL Wolfsburg wygra 30 maja Puchar Niemiec, albo Dortmund zajmie miejsce w pierwszej szóstce ligi i zwycięży w Pucharze Niemiec, awans do kwalifikacji Ligi Europy da – tak jak w zeszłym roku – siódme miejsce w Bundeslidze. Walczą o nie: Augsburg, Schalke, Dortmund, Werder Brema, Hoffenheim, Kolonia, Eintracht i Mainz.

Utrzymanie – zagrożonych spadkiem jest aż siedem zespołów. To FSV Mainz, Hertha Berlin, Hamburger SV, Freiburg, Hannover 96, SC Paderborn i VfB Stuttgart.

Wymyślić Borussię na nowo

klopp

Wszystko już było. Bezideowy jak cywilizacja zachodnia? Nie przemawia to do mnie. Bezideowy jak Borussia Dortmund! Ostatnie miesiące pokazują, że między „Borussia w kryzysie“ a „stara, dobra Borussia“ jest jeszcze masa stanów pośrednich. Po raz nie wiadomo który potwierdza się, że świat nie jest czarno-biały i nie toczy się tylko od skrajności do skrajności, a ma jeszcze masę odcieni szarości.

 Dziś nie można już powiedzieć, że Borussia jest w kryzysie. Nie, z kryzysu wyszła. Przestała przegrywać ze wszystkimi jak leci, traci bramki trochę mniej niefrasobliwie, strzela trochę więcej. Z ligi na pewno nie spadnie. To już nie myślenie magiczne, ale stwierdzenie faktu. Może nawet wgramoli się do Ligi Europy (to już myślenie trochę magiczne), jednak dalej nie będzie to „stara, dobra Borussia“.

 Może to truizm nad truizmami, mnie trafiło – pozazdrościć refleksu – dopiero dzisiaj: już nigdy nie będzie takiej Borussii.

 Cały czas obracałem się w kręgu myślenia czarno-białego. Było dobrze, wyłączył się jakiś przycisk, było źle, Klopp szukał przycisku, znalazł go, nacisnął, teraz już będzie znowu dobrze. Nie ma tak. Kryzys jest zażegnany, a została pustka. Borussię Dortmund trzeba wymyślić na nowo.

 Wszystko, co Juergen Klopp od początku w Dortmundzie robił, miało ręce i nogi. Borussia ma grać kontrpressingiem, biegać więcej i szybciej od rywali, osaczać ich natychmiast po stracie, odbierać, kontratakować. Miała grać formacją 4-2-3-1, gdzie jeden stoper dobrze wprowadzał piłkę do gry, dwóch bocznych obrońców szorowało od linii do linii, jeden środkowy pomocnik był bardzo kreatywny, drugi mniej, ale dobrze go asekurował, trójka pomocników ofensywnych tasowała się na wszelkie sposoby, a środkowy napastnik był ścianą, która albo kleiła i odgrywała do wbiegających pomocników, albo odbijała, stojąc tyłem do bramki. Proste i genialne.

 Nie doceniliśmy wagi Lewandowskiego dla Dortmundu, przynajmniej ja nie. Przychylałem się nawet do często kolportowanego zdania, że to Dortmund jest potrzebny Lewandowskiemu, a nie Lewandowski Dortmundowi. Nie sprawdzimy, gdzie by dziś była Borussia, gdyby Lewandowski grał w niej dalej, ale z całą pewnością jego odejście skończyło epokę. Nie Kagawy czy Goetzego, bo znaleźć ich następców było stosunkowo łatwo. Może nie tak dobrych, ale jednak w charakterystyce podobnych. Napastników a’la Lewandowski i podobnych mu klasą jest na świecie paru i żaden nie jest na półce finansowej, na której szuka Dortmund.

 To wszystko wiedzieliśmy już jednak od lata. Powtarzał też Klopp, potwierdzały transfery Ramosa i Immobilego. O ile Ramos miał być pewną niedoskonałą formą zastąpienia Lewandowskiego, o tyle Immobile, w zamyśle pierwszy napastnik, kimś zupełnie innym. Klopp ostrzegał, że Dortmund trzeba wymyślić na nowo. I po siedmiu miesiącach i przegranym z kretesem sezonie, to zadanie jest nadal aktualne.

 Chodzi mi po głowie, że najtrudniejsze dopiero przed Kloppem. Udało mu się wprowadzić drużynę na szczyt, zahamować spadek na dno, ale wprowadzenie jej z powrotem na szczyt może być trudniejsze niż wszystko dotychczasowe. W meczu z Juventusem stawały mi – a pewnie i wam – przed głową obrazy z poprzednich meczów wielkiego Dortmundu, na czele z tym niesamowitym z Malagą z 2013 roku. I z każdą minutą uświadamiałem sobie, że ta drużyna tego nie potrafi. Nie ma co przykładać kalki z wielkiego Dortmundu do dzisiejszej drużyny, bo to do niczego nie prowadzi.

 Dortmund jest dziś drużyną, która potrafi wyjść z grupy Ligi Mistrzów i w fazie pucharowej bezwzględnie odpaść. W stylu Leverkusen czy Schalke sprzed roku. Bo dziś, trzeba zauważyć, z niemieckich drużyn Dortmund przegrał najbardziej dotkliwie. Nawet Schalke i Bayer, mając za rywali finalistów poprzedniej edyccji Ligi Mistrzów, były o włos od ćwierćfinału. Borussia ani przez moment nie wyglądała w tym dwumeczu na lepszą.

 Przyjdzie nowy sezon i od Borussii znów będziemy oczekiwać, że nieobarczona stratami z fatalnej rundy jesiennej, zaczynając od zera, powalczy z Bayernem i odeprze napory Wolfsburgu. Ale bez ponownego wymyślenia Dortmundu, to się nie uda. Borussia niby gra dziś formacją identyczną jak z Lewandowskim, ale bez odpowiednich do tego wykonawców. Aubameyang jest zawodnikiem odpowiedniego formatu do złojenia Freiburga, ale na arenie międzynarodowej piłkarz grający tak bezmyślnie nie może się sprawdzić. Immobile się po prostu nie sprawdza, albo Klopp nie ma na niego pomysłu. Ramos też, ale jego nie można za to winić, bo to ani przez moment nie był piłkarz takiego formatu.

 Ryzyko stałego popadnięcia w przeciętność jest bardzo duże, bo obecny zespół walczyć z najlepszymi nie potrafi, a transfery… niczego dobrego nie wróżą. Borussia była w ostatnich latach bardzo chwalona za transfery, ale jakby nie zauważano, że te złote i tanie strzały – Piszczek, Lewandowski, Guendogan, Bender, Kagawa – skończyły się bardzo dawno temu. Ostatni udany transfer Borussii, choć już nie tani, to Marco Reus. Miliony wydane na Mchitariana (kosztował więcej niż De Bruyne!), Ramosa, Immobilego, Gintera, Papastathopoulosa, Aubameyanga wyglądają na mniej lub bardziej wyrzucone w błoto. A Kevin Kampl, mam wrażenie, jest na najlepszej drodze, by do tej listy dołączyć. Mało który dyrektor sportowy w Niemczech miał w ostatnich latach do wydania tyle, co Michael Zorc i mało którego efekty pracy są tak mizerne (mówimy o czasach najnowszych). Gdyby taki Stefan Reuter zaliczył tyle pomyłek co Zorc, Augsburga już od lat nie byłoby w Bundeslidze.

 I to właśnie chyba jest największym wyzwaniem dla trenera, gdy pracuje się w jednym klubie przez lata. Nie wystarczy, że raz wymyślisz coś genialnego. Coś genialnego – nowego! – musisz wymyślić co kilka lat, koniecznie z innymi wykonawcami. Przez lata podkreślano, że w tym tkwi fenomen Aleksa Fergusona. Parę już osób aspirowało do bycia Fergusonami swoich klubów. A Ferguson nadal jest tylko jeden, co daje do myślenia czy Kloppowi się uda.

Obrona Arjena Robbena

robben

Creative commons

Rzeczywistość jest taka, że Arjen Robben to jeden z najsympatyczniejszych i najbardziej otwartych piłkarzy monachijskiego gwiazdozbioru. Częściej uśmiecha się od niego tylko Thomas Mueller. Robben podpisuje autografy, uśmiecha się, pozuje do zdjęć zawsze, niezależnie od nastroju. Z dziennikarzami też rozmawia praktycznie zawsze i to nie z pozycji siły, ale jak normalny gość. I to w różnych językach, dopasowanych do rozmówcy. Piłkarze ekstraklasy mają więcej much w nosie.

Przekaz jest taki, że Robben to kapryśna gwiazdka, egoista, który rozsadza drużynę i myśli tylko o sobie. Przekaz się nasilił, gdy do Bayernu dołączył Robert Lewandowski. Tym dobrym, który Polaka wspiera, został Franck Ribery. Robben miał utrudnione zadanie, bo akurat był na mundialu, podczas gdy Lewandowski i Ribery się integrowali. A jak Holender przyjechał, to wszystkim skradł show. I wróg gotowy.

Każdy wielki bohater musi mieć swojego wielkiego antagonistę. To nie jest tak, że przychodzi redaktor naczelny i mówi: „Tego od dziś gnoimy”. Ludzie sami wyczuwają, z kim walczy nasz. Media tylko podsycają. Choć prawdopodobnie zjawisko jest tak stare jak przekazy sportowe w mediach, ja ze względów biologicznych datuję sprawę na 2001 rok i rywalizację Adama Małysza z Martinem Schmittem. Później przeszło na Svena Hannavalda, a nastroje zrobiły się tak nieznośne, że w końcu polscy kibice obrzucili Niemca śnieżkami. Podobnie działo się w przypadku Jerzego Dudka i Pepe Reiny, Roberta Kubicy i Nicka Heidfelda, Roberta Lewandowskiego i Lucasa Barriosa, by już nie wspomnieć o Justynie Kowalczyk i Marit Bjoergen, bo tu trafiło na podatny grunt. Sama zawodniczka i jej trener bardzo dobrze czują się w pozycji walczących przeciwko całemu światu.

Ci wszyscy ludzie pewnie się nie kochali, pewnie nie byli wielkimi przyjaciółmi, ale też nie takimi wrogami, jak ich przedstawiono. W przypadku Lewandowskiego i Robbena schemat jest powielany. Komentatorzy, a za nimi kibice, coraz bardziej masowo, podkreślają, że Robben to egoista, który nie podaje „naszemu Robertowi”.

W ciągu pięciu i pół roku gry w Bayernie, Robben zaliczył 65 asyst, co daje średnią blisko 12 asyst na sezon. Oczywiście, nie jest to liczba pozwalająca mu zaliczyć najwięcej asyst w lidze, ale to naprawdę mało? Nie wydaje mi się. W zeszłym sezonie zaliczył tych asyst 17! W latach 2012/13 i 2010/11 strzelał tyle samo goli, ile zaliczał asyst. To są liczby samoluba?

Tak, Robben często kończy akcje sam, choć mógłby podawać. Ale po co, skoro zazwyczaj kończy skutecznie? W trwającym sezonie jest najbardziej efektywnym zawodnikiem Bayernu (12+4) i czwartym najbardziej efektywnym w lidze. W międzyczasie na dwóch mundialach z rzędu ciągnął Holandię do fazy pucharowej. W latach pomundialowych, powinien wzorem wielu innych czerwcowo-lipcowych bohaterów leżeć na kozetkach i odpoczywać. A on biega szokująco dużo i szokująco szybko. Strzela gole, zalicza asysty. Co najważniejsze, gdy jest mecz, w którym Bayern nie ma dnia, rywal świetnie się broni, murując bramkę, a zawodnicy Guardioli irytująco przewidywalnie i wolno rozgrywają piłkę od lewa do prawa, wiadomo, że piłkę weźmie w końcu Robben, minie trzech rywali i wbije gola. On jest potrzebny do rozbijania murów.

Nie chcę robić z Robbena altruisty. Kończy akcje sam, bo wierzy we własne umiejętności. Każda drużyna ma swoją gwiazdę, a gwieździe wolno więcej. Messi i Ronaldo też, gdy mają sytuację, w której wierzą, że dadzą radę, strzelają. Prawo gwiazdy. Choć w Bayernie znanych nazwisk jest całe mnóstwo, Robben jest dziś największą gwiazdą. Chcielibyśmy, żeby był nią Lewandowski, ale fakt jest taki, że Robben daje obecnie drużynie więcej niż nie tylko Lewandowski, lecz także każdy inny zawodnik. Póki co trzeba to zaakceptować. Zamiast mówić, jaki to egoista, który nie podaje Robertowi, mówmy, jaki to rewelacyjny zawodnik.

Tak, ma jeden zwód i tylko jedną nogę. To w nim chyba najbardziej zachwyca. W żadnym wypadku Robben nie może już od lat bazować na elemencie zaskoczenia, bo zna go dosłownie każdy. Jest dla mnie jedną z największych zagadek wszechświata, jak to możliwe, że każdy, kto gapi się w telewizor od Kuala Lumpur po Los Angeles, oglądając mecz Bayernu wie, co zaraz zrobi Robben, wie to wychodzący do niego obrońca i wie bramkarz. A mimo to on zawsze to robi. A skoro tak, to znaczy, że musi w tym być absolutnie mistrzowski.

Podejrzewam, że wiele niechęci do Robbena polskich kibiców bierze się z niezrozumienia. Przyzwyczailiśmy się przez lata, że najwięcej goli ma strzelać napastnik, a skrzydłowy ma zaliczać dużo asyst – czytaj: karmić napastnika podaniami. U Guardioli, ale nie tylko u niego, środkowy napastnik mógłby nie istnieć, a już na pewno nie po to, by stać z przodu i być karmiony. Dzisiaj w wielu topowych drużynach, żeby nie powiedzieć w większości, to właśnie ten szybki skrzydłowy ma być główną gwiazdą. Skrzydłowy nie biegnący do linii końcowej i dośrodkowujący na napastnika, tylko skrzydłowy schodzący do środka i albo rozgrywający albo wbiegający w pole karne albo strzelający. Czyli: wypisz, wymaluj Robben.

Jutro ruszy runda rewanżowa Bundesligi, co oznacza, że przez kolejne miesiące będziemy co parę dni słuchać i czytać o egoistycznym Robbenie, który nie podaje Robertowi. Pamiętajmy: po pierwsze nie Robertowi, tylko w ogóle rzadko podaje (sam Lewandowski to powiedział i chwała mu za to. Polak nie jest pod tym względem wyjątkowy). Po drugie, nie podaje, bo takie jego prawo jako największej gwiazdy drużyny. Po trzecie, wcale nie podaje tak rzadko, jak go malują.

Wielka ankieta przed nowym sezonem. Bundesligowi eksperci dla Z nogą w głowie

bvb

To oni przez wszystkie miesiące w roku atakują nasze ekrany na Twitterze i serwisach internetowych informacjami z Bundesligi. Dyskutują o perspektywach Mainz, Freiburga czy Augsburga. Nie skupiają się tylko na tym czy Lewandowski sobie poradzi czy nie, ale wchodzą  w Bundesligę najgłębiej jak tylko się da. Sam się jeszcze na temat niemieckiej piłki nagadam nie raz. Dziś zaprosiłem na Z nogą w głowie polskich ekspertów od Bundesligi, którzy może sami nie grali w Schalke, ale o niemieckiej piłce wiedzą wszystko. Dziesięć osób, dziesięć pytań. Tak, by nowy sezon niczym już was nie zaskoczył. Dziękuję wszystkim uczestnikom ankiety za to, że zgodzili się wziąć w niej udział. Myślę, że dzięki nim powstało spore kompendium informacji o niemieckiej piłce.

 Czy w Bundeslidze będzie wreszcie WALKA o mistrzostwo Niemiec?

PIOTR TOMASIK (Weszło!): – Wierzę, a właściwie chciałbym wierzyć, że tak. Mam jednak poważne wątpliwości, czy wierzą w to sami ludzie z Dortmund czy Leverkusen. Oni są świadomi, że podjęcie tej walki z Bayernem o tytuł będzie kosztowało mnóstwo sił, oznacza zminimalizowanie ryzyka jakichkolwiek wpadek. I tutaj pojawia się pytanie, czy warto aż tak rzucać się na ligę do atakowania Bayernu, mając jeszcze Champions League i Puchar Niemiec? W poprzednim sezonie Borussia nieraz odpuszczała Bundesligę, by spokojnie skończyć ligę w trójce, z ćwierćfinałem LM i krajowym pucharem. I na pewno nie żałuje.

MATEUSZ KAROŃ (Przegląd Sportowy): Oby. Na szczęście są ku temu przesłanki. Bayern Monachium będzie musiał zapłacić haracz za mistrzostwa świata. Borussia Dortmund – nawet bez Roberta Lewandowskiego – jest silna, a dodatkowo uzupełniła kadrę. Ligę wygrywa się w meczach ze słabszymi rywalami, a nie z najsilniejszym. Tego w BVB zabrakło przed rokiem. Od początku poprzedniego sezonu do końca marca Jürgen Klopp zastosował 16 różnych wariantów ustawienia linii defensywnej . Wtedy to był kadrowy kataklizm. Teraz – żeby tamte problemy się powtórzyły – musiałby nastąpić koniec świata.

MARCIN BORZĘCKI: Sądzę, że to jeszcze nie ten sezon. Owszem, będzie szansa nawiązać równorzędną walkę z Bayernem na początku sezonu w świetle pomundialowego wyczerpania zawodników oraz licznych kontuzji, ale w perspektywie całego sezonu trzeba wyzbyć się złudzeń. Jednocześnie jednak jestem spokojny o czas ostatecznego rozstrzygnięcia – tak wcześnie jak w ostatnim sezonie monachijczycy trofeum nie wzniosą. Kluczem do sukcesu dla 17-elementowej grupy pościgowej będzie… podejście psychiczne. Maszynka Guardioli masakrująca od początku sezonu 2013/14 sprawiła, że już w okolicach października oraz listopada rywale wychodzili na murawę tylko w celu odbębnienia przykrego obowiązku. Niektórzy nawet jak Eintracht, już kilka dni przed meczem zapowiadali, że odmawiają podniesienia rękawiczki i pod stadion zajadą autokarem z wetkniętą na dachu białą flagą. A niektórzy jednak, jak choćby Moguncja, pokazali że odpowiedni podejście psychiczne i taktyczne pozwala rzucać Bayernowi kolosalne kłody pod nogi.

Czy ktoś może zaatakować pozycję Borussii Dortmund?

TOMASZ URBAN (Tylkopilka.pl): - Tak, myślę, że Leverkusen ma potężny potencjał ofensywny i jeśli Schmidt będzie potrafił ustabilizować zespół na odpowiednim poziomie, to BVB musi się mieć na baczności. Schalke też kadrowo wygląda bardzo dobrze, ale zbyt częśto przytrafiają im się głupie straty punktów. No i od Kellera jakoś nie bije charyzmą…

ADRIAN LIPUT: (BayerLeverkusen.pl) – Jako kibic Bayeru, dałem się nieco zachłysnąć odświeżeniem drużyny prowadzonej obecnie przez Rogera Schmidta. Pisząc to dzień po meczu z Kopenhagą mogę stwierdzić, że rzeczywiście, w Leverkusen nastąpiły spore zmiany i wydaje się, iż będą to zmiany na lepsze. Z drugiej strony nie sposób zauważyć, że Aptekarze potrzebują godnego partnera dla Omera Topraka na środku obrony. Oczywiście Dortmundowi powinno zagrażać również Schalke, które niejako z urzędu co rok ma miejsce w czołówce. Być może do walki o drugą pozycję włączy się również
Wolfsburg, ale wydaje mi się, że póki co pozycje 3.-4. to szczyt ich możliwości. Poza
tymi trzema ekipami nikt raczej Borussii zagrozić nie może, a druga taka plaga kontuzji jak w zeszłym sezonie, która mogłaby zaszkodzić ich pozycji w tabeli, raczej się nie przydarzy (jeśli tak, to chyba rzeczywiście ktoś rzucił na nich klątwę).

MARTIN HUĆ (BayerLeverkusen.pl): Z wielkim przekonaniem napisałbym, że będzie to Bayer, ale mimo wzmocnień w ofensywie, Aptekarze poza Toprakiem na środku obrony i Leno w bramce, mają zbyt wiele zagadek w defensywie. Choć jeśli odpalą Jedvaj i Wendell, wtedy może być naprawdę ciekawie. Dortmund może mieć trudny początek sezonu przez brak Lewego i to, że wielu zawodników ciągle dochodzi do siebie po kontuzjach, ale mają Kloppa na ławce i ten z pewnością już teraz wie, co ma zrobić.

3. Wolfsburg w Lidze Mistrzów: „to jest ten moment” czy „jeszcze za wcześnie”?

MARCIN OLTON (Krotkapilka.pl): Chyba mimo wszystko za wcześnie. Jeśli jednak pogodzą grę w pucharach z ligą, a brak snajpera z prawdziwego zdarzenia nie wyjdzie im bokiem, mogą i w tym sezonie zakręcić się wokół czołowej czwórki.

PIOTR KLAMA (Bayern.munchen.pl): Jeszcze za wcześnie. Wilki w tym oknie nie zaszalały na rynku transferowym, czego wielu się spodziewało. A jeśli przeprowadza się „wzmocnienia” pokroju Bendtnera, to…

MACIEJ ZAREMBA (Transfery.info): Dla mnie VfL to wielka niewiadoma. Okienko transferowe rozpoczęli kapitalnie, bo transfer Sebastiana Junga to dla mnie jeden z lepszych ruchów w Bundeslidze. Wszyscy czekaliśmy jednak na głośne nazwisko w ataku. Miał być Lukaku czy Morata, a jest Bendtner. Zobaczymy. Myślę, że „Wilki” mogą jednak spokojnie powalczyć o pozycję numer cztery.

Która drużyna będzie objawieniem sezonu?

TOMASZ URBAN: - Hoffenheim. Wzmocnili się bardzo mądrze, mają w składzie i gwiazdy (Firmino, Volland), i młodych (Süle, Kim), i doświadczonych (Beck, Schwegler, Salihovic) i takich, którym zależy na udowodnieniu własnej wartości (Szalai). Poza tym naprawdę doceniam pracę Gisdola. Jeśli udało im się w okresie przygotowawczym odpowiednio poukładać klocki w defensywie, to w przyszłym roku zagrają w pucharach.

MARCIN OLTON: Hoffenheim. Wieśniakom nie tylko udało się zatrzymać Firmina i Vollanda, ale też i (wreszcie) sprowadzić bramkarza i wzmocnić rywalizację w ataku. Kilku zawodników po debiutanckim sezonie (Bicakcić, Elyounoussi, Suele), zdrowy Rudy, a na ławce jeden ze zdolniejszych trenerów młodego pokolenia, z prawdopodobnie najbezpieczniejszą posadą w lidze. To musi się udać.

MACIEJ ZAREMBA: Eintracht Frankfurt. Typuję tak pewnie trochę z sympatii do tej drużyny, ale wierzę, że Schaaf poukłada klocki we Frankfrucie. Do tego podobają mi się wzmocnienia w tej ekipie. Chandler i Hasebe to cytując Tomasza Hajtę „wyrobnicy”, którzy może nie zastąpią w 100% Junga i Rodego, ale dadzą wystarczająco dużo jakości, aby spokojnie rywalizować w Bundeslidze. Do tego Seferović, doświadczony Valdez i utalentowany Piazon. Eintracht będzie nam się podobał.

Czy kluby z północy – HSV i Werder – znów będą walczyć o utrzymanie?

MICHAŁ JEZIORNY (Bayern.munchen.pl): Dziwi mnie sytuacja w HSV. Klub ma wszelkie zadatki na bycie potęgą, jednak zatraca się w złych decyzjach. W tym sezonie nie będą zamykać stawki, a podobnie jak Werder ustawiłbym ich w połowie stawki.

MARTIN HUĆ : Nieco desperackie ruchy transferowe po katastrofalnym sezonie nie wróżą niczego dobrego kibicom Werderu i to dla mnie jeden z głównych kandydatów do spadku. Hamburg, mimo utraty Calhanoglu, powinien z czasem odskoczyć od strefy spadkowej, ale na pewno zakończą sezon w drugiej połówce tabeli.

MARCIN BORZĘCKI: Koszmar fanów HSV już się nie powtórzy. Rozsądne transfery, przebojowy Müller, bardzo solidny Behrami i kilku cennych graczy do rotacji + pozbycie się kilku parodystów odpowiedzialnych dotąd za destrukcję. Spokojny środek tabeli. Werder natomiast poziomem plasuje się wg mnie w miejscach 12-15. Drżenia o byt w pierwszoligowej śmietance jednak nie będzie.

Który z zawodników może być „Andre Hahnem sezonu 2014/15″, czyli wyskoczy znikąd i zostanie objawieniem?

TOMASZ URBAN: Oglądałem kilka meczów Kolonii w 2. Bundeslidze i mam bardzo dobre zdanie o lewym obroncy Kozłów – Jonasie Hectorze. To może być dla mnie objawienie ligi. Liczę także na przełomowy sezon w karierze Marka Stendery z Eintrachtu.

PIOTR TOMASIK: - Chciałbym zobaczyć, jak wystrzeli Hoejbjerg w Bayernie, bo przez kontuzje zrobiło się trochę luźniej, ale chłopak zawiódł jednak z Borussią. Bardzo jestem ciekaw Tina Jedvaja, 18-latka z Leverkusen, który rok wcześniej przychodził do Romy za prawie pięć baniek. Nie będzie to zbytnie odkrycie, ale liczę na naprawdę dobry rok w wykonaniu Timo Wernera – czuję, że nadchodzi jego czas.

MARCIN BORZĘCKI: Do zdrowia wrócił Marc Stendera, „wtajemniczonym” co prawda znany, ale wśród przeciętnych kibiców nazwisko pomocnika z Frankfurtu wciąz jest obce. Jeśli zdrowie dopisze to o 18-latku może być bardzo głośno. Polecam zwrócić uwagę na sposób egzekwowania przez tego chłopaka stałych fragmentów gry. Ka-pi-tal-ne centry. Usłyszeć głośniej możemy też o Kaanie Ayhanie z Schalke, który może na stałe wskoczyć do pierwszej jedenastki. Mam przeczucie, że stawiając na niego na prawej obronie Jens Keller może trafić w dziesiątkę. Świetny technicznie, dynamiczny. I co znamienne dla moich typów w tej kwestii – świetnie wykonując rzuty wolny. Póki co na wyrost, ale łudząco przypomina wolne bite przez Beckhama.

Kto spadnie z ligi?

MATEUSZ KAROŃ: SC Paderborn i 1. FSV Mainz 05. Paderborn to typowy beniaminek, który o Bundeslidze myśli bardziej w kategoriach spłacenia długów z budowy stadionu. Moguncja z kolei zaliczyła doskonały sezon i teraz musi udowodnić, że życie bez Thomasa Tuchela jednak istnieje.

MICHAŁ JEZIORNY: Ciężko będzie Paderborn, VfB Stuttgart oraz SC Freiburgowi.

ADRIAN LIPUT: Jestem kiepski w typowaniu, ale spróbuję. Paderborn – wydają się być idealnym kandydatem na czerwoną latarnię. Będę im kibicował, bo mam słabość do piłkarskich „kopciuszków”, ale o ile nie wydarzy się cud, znajdą się na samym dole tabeli. Werder. Eintracht Frankfurt – kiepska kadra, nie wydaje się, żeby mogli „poszaleć” w lidze. Oczywiście, to samo można powiedzieć o kilku innych zespołach, ale wydaje mi się, że najbliżej spadku będzie właśnie zespół Schaafa.

Czy Kasper Hjulmand poradzi sobie w Mainz?

PIOTR KLAMA: Przedsezonowe blamaże wskazują na to, że nie. Wyniki pokazują to ile Tuchel znaczył dla tej drużyny.

MARCIN OLTON: Nie, ale prawdopodobnie mało który trener dałby sobie radę. Moguncja to był autorski projekt Tuchela i on trzymał go w ryzach. Projekt krok po kroku ulepszany, wzmacniany odpowiednimi piłkarzami, na których Hjulmand nie ma teraz zupełnie pomysłu. Aktualnie zespół zatracił wszystkie swoje niedawne atuty: dobrze ustawiony pressing, szybkie przejście z obrony do ataku i reagowanie trenera na boiskowe wydarzenia. Tuchel płacze, jak patrzy, a na koniec sezonu płakać będzie cała Moguncja.

MARTIN HUĆ: Będzie mu bardzo ciężko. Tuchel to był dla kibiców i drużyny facet za którym wskoczyliby w ogień. Najtrudniejszy będzie dla niego początek sezonu, gdy będzie musiał przede wszystkim przekonać do swojej osoby szatnię, która na każdym kroku będzie go porównywać do poprzedniego trenera. Odpadnięcie z Pucharu Niemiec i Ligi Europejskiej to nie przypadek. Przed Mainz najtrudniejszy sezon w Bundeslidze po powrocie do niej.

Który z trenerów zostanie zwolniony jako pierwszy?

PIOTR KLAMA: Hjulmand.

ADRIAN LIPUT: Robin Dutt z Werderu lub Jens Keller z Schalke. Chyba jednak ten drugi. Jak patrzę na wyniki ostatnich sparingów Gelsenkirchen i wynik ich potyczki z trzecioligowcem z Drezna, to wydaje mi się faworytem do szybkiego wylotu, chyba że to niepowodzenie zostanie szybko przyćmione przez dobre wyniki w lidze. Ktoś ostatnio na twitterze nazwał Kellera ”niemieckim Rumakiem” i chyba trafił w sedno.

MARCIN BORZĘCKI: Sądzę, że Tayfun Korkut. W Hanowerze władze są bardzo niecierpliwe.

Jaki to będzie sezon dla Polaków?

MATEUSZ KAROŃ: - Osobiście liczę, że błyśnie ktoś inny niż dwójka z Dortmundu albo Robert Lewandowski. Polska to nie tylko czterech piłkarzy. Stawiałbym na Mateusza Klicha. W Bundeslidze trzeba dużo biegać, a to nigdy nie była domena tego zawodnika. Jeśli się przyłoży, może być ważnym zawodnikiem Wilków.

PIOTR TOMASIK: Niewiele się zmieni od poprzedniego, bo w roli głównej znów wystąpi Lewandowski, a reszta będzie w tle. Na pewno spodziewam się powrotu do wysokiej formy Piszczka, który jeden sezon ma właściwie wyjęty z życiorysu. Obawiam się natomiast coraz mocniej o Kubę, który znów ma problemy ze zdrowiem i któremu może być trudniej o regularną grę. Klich wraca do dawnej roli w Wolfsburgu, Obraniaka mają już serdecznie dość, Sobiech nie przekroczy pułapu 6-7 bramek, a z Polaków z Koeln raz na jakiś czas błyśnie Peszko, czyli – jak mówi Andrzej Grajewski – człowiek-kontra. Mocnego konkurenta zyskał Boenisch, dla którego będzie to wóz albo przewóz. Mimo wszystko, typuję wóz.

MACIEJ ZAREMBA: Słaby. Poza Lewandowskim i Piszczkiem nikt nie ma zapewnionej gry w pierwszym składzie. Wszyscy nasi rodacy to w kadrach zespołów Bundesligi niestety tylko jedni z wielu, a nie zawodnicy pierwszoplanowi. Warto wspomnieć o Błaszczykowskim, który po powrocie po kontuzji może mieć duże problemy z regularną grą, bo rywalizacja w BVB jest bardzo duża.

MICHAŁ JEZIORNY: Lewnadowski obroni tytuł króla strzelców. Kuba i Piszczek dalej będą decydować o jakości BVB. Reszta odegra niespecjalne role. Polacy w Bundeslidze mają ciężko. Jeśli któryś z piłkarzy ma za konkurenta Niemca, to musi być od niego lepszy w każdym elemencie gry. Jeśli będzie taki sam, to przegra rywalizację.

Vlog. Mandżukić musi odejść!

Przybycie Roberta Lewandowskiego na Säbener Strasse coraz bliżej. W dzisiejszym vlogu zastanawiam się czy Lewy może funkcjonować w jednej szatni z Mario Mandżukiciem. Myślę, że nie. A wy?

Polecam też coponiedziałkowy felieton dla SportSlaski.pl. Dziś o moich wątpliwościach związanych z Filipem Starzyńskim z Ruchu Chorzów.

Wielki dzień z Bundesligą blogowany na żywo

bundes

Dwie kolejki do końca, czyli 18 meczów do zagrania i wszystko będzie jasne. Wiemy, kto jest mistrzem i wicemistrzem Niemiec, ale poza tym wiemy bardzo niewiele. Z sezonem Bundesligi jest jak z dobrą książką – z jednej strony cieszę się, że się kończy, bo za chwilę poznamy wszystkie rozstrzygnięcia, ale z drugiej strony żałuję, bo za chwilę będzie po wszystkim. Żeby zabić czas dzielący nas od 15:30, a wiem, że wy też będziecie mieć z tym problem, po raz pierwszy w historii Z nogą w głowie, proponuję blogowanie na żywo. Ja przez cały dzień będę czytał niemieckie media, zaglądał na Twittery, szukał ciekawostek, dzielił się wątpliwościami i przemyśleniami, śledził wszystkie mecze, a jeśli ktoś się chce do mnie przyłączyć, to serdecznie zapraszam do komentowania. Startujemy! (najświeższe wpisy pojawiać się będą na górze).

***

18.06 Trener Armin Veh mówi, że w dzisiejszym meczu z Bayerem największym wrogiem jego zespołu była piłka. „To był występ niegodny Bundesligi” – stwierdził ustępujący trener.

W drużynie Schalke dopiero dziś zadebiutował Jan Kirchhoff, który rok temu – po dobrym sezonie w Mainz – przeszedł do Bayernu Monachium. Tam jesienią zagrał siedem razy i został wypożyczony do Gelsenkirchen, by w czasie okresu przygotowawczego doznać kontuzji. Stracony sezon tego środkowego pomocnika.

Ciekawie w pierwszej połowie meczu z Freiburgiem na lewej obronie zaprezentował się Kaan Ayhan, pokazując, że Schalke będzie z niego miało jeszcze pożytek. Musiał jednak opuścić boiska z powodu wstrząśnienia mózgu. Zastąpił go wracający po kontuzji więzadeł krzyżowych Marco Höger. Na mecz z Norymbergą gotowi do gry powinni być już kapitan Benedikt Höwedes oraz Jefferson Farfan.

17.55

Bayern zgodnie z przypuszczeniami nie zostawił szans HSV, ale czerwoną kartkę obejrzał Jerome Boateng. Chyba będzie go to skoro kosztować…

rummenigge

Tymczasem niemieccy dziennikarze na Twitterze spekulują, że dla Brunszwiku wynik 0-1 z Augsburgiem jest… lepszy niż 0-0. Dzięki temu Mainz w ostatniej kolejce będzie musiało naprawdę grać na 100 procent przeciwko HSV.

17.52 

Szykuje się też ciekawsza, niż ktokolwiek mógł przypuszczać, walka o siódme miejsce, dające grę w Lidze Europy. Augsburg traci tylko punkt do Mainz. Moguncja ma przed sobą bardzo ciężki mecz z Hamburgiem, który będzie grał o życie. Hakan Calhanoglu (dziś kolejna bramka), zapowiada, że to ważniejsze spotkanie niż finał Ligi Mistrzów. Augsburg zagra z niewalczącym już o nic Frankfurtem, którego trener Armin Veh pochodzi z… Augsburga. Potencjalnie nie będzie przeszkadzał drużynie ze swojego miasta w historycznym awansie do pucharów. Jeśli Mainz przegra z Hamburgiem, Augsburgowi wystarczy nawet remis z Eintrachtem, bo ma lepszą różnicę bramek.

17.46

Bardzo ciekawie zapowiada się też walka między Gladbach, Wolfsburga, Leverkusen i Schalke. Zwłaszcza, że wszystkie mają bardzo zbliżoną różnicę bramek (ona zadecyduje o kolejności w lidze w razie równej liczby punktów).

Schalke +17

Bayer +18

Wolfsburg +11

Gladbach +18

Odstaje tylko Wolfsburg. Schalke ma pewny awans przynajmniej do kwalifikacji Ligi Mistrzów, ale by awansować bezpośrednio musi przynajmniej zremisować z Norymbergą.

Bayer awansuje bezpośrednio do Ligi Mistrzów, jeśli Schalke przegra z Norymbergą, a on sam wygra z Werderem Brema.

Wolfsburg awansuje do kwalifikacji Ligi Mistrzów, jeśli Leverkusen potknie się z Werderem, a on sam pokona w bezpośrednim starciu Gladbach.

Gladbach awansuje do kwalifikacji Ligi Mistrzów, jeśli Leverkusen przegra z Werderem, a Borussia pokona Wolfsburg.

17.38 

Bardzo niewiele powiedziała nam ta kolejka, co zapowiada, że… bardzo wiele powie nam kolejka ostatnia. Nie wiemy dalej, kto będzie królem strzelców, bo nie trafił nikt z czołowej piątki. Z kibicami Werderu pięknie pożegnał się Hunt, zdobywając dwa gole. Znów trafił też Claudio Pizarro. Ciekawostka z Twittera:

pizarro

Drużyny ze strefy spadkowej są w tak fatalnej formie, że… wciąż wszystkie mają szanse na utrzymanie. Co tydzień Norymberga, Hamburg i Brunszwik regularnie przegrywają, przez co cały czas dzielą je dwa punkty. W ostatniej kolejce Eintracht jedzie do Sinsheim, gdzie zagra z nieobliczalnym, ale nie walczącym już o nic Hoffenheim. To dobry układ, choć zawodnicy Torstena Lieberknechta nie wygrywają na wyjazdach – zrobili to tylko raz w tym sezonie. Norymberga jedzie do Gelsenkirchen, gdzie zagra z zaprzyjaźnionym Schalke. Będzie to cokolwiek dramatyczne, bo Schalke potrzebuje punktu, by awansować do Ligi Mistrzów. A punkt Norymbergi nie zadowoli. Ktoś kumplom pokrzyżuje plany. HSV czeka za to trudny wyjazd do Mainz, które będzie ciężko walczyć o awans do Ligi Europy. Z całego dołu najkorzystniejszy układ ma Brunszwik, ale niewykluczone, że znów cała trójka polegnie i do baraży trafi Hamburg. Swoją drogą, to niesamowite – w polskiej, 30-kolejkowej lidze, do utrzymania potrzeba było zwykle 30 punktów. Bundesliga ma 34 kolejki, a HSV ma szanse się utrzymać z zaledwie 27 zdobytymi punktami. To jest szczęście w nieszczęściu hamburczyków – konkurencja nie wykorzystuje ich słabości.

17.32 Komplet wyników:

Norymberga – Hanower 0-2

Freiburg – Schalke 0-2

HSV – Bayern 1-4

Brunszwik – Augsburg 0-1

Werder – Hertha 2-0

M’gladbach – Mainz 3-1

Borussia – Hoffenheim 3-2

Stuttgart – Wolfsburg 1-2

Eintracht – Bayer 0-2

17.23 Koniec wszystkich meczów. Największy dramat przeżywa Brunszwik, który w 90. minucie miał rewelacyjną sytuację, ale obronił Marwin Hitz. Chwilę później Bobadilla trafia dla Augsburga na 1-0. Cały dół przegrał, co oznacza, że Stuttgart utrzymał się w lidze i że w ostatniej kolejce będzie się działo. Augsburg zbliżył się na punkt do Mainz i dalej ma szanse awansować do pucharów. Gladbach wciąż może wejść do Ligi Mistrzów, podobnie jak Wolfsburg i Leverkusen. Bayer może przeskoczyć Schalke. Czyli jedyne rozstrzygnięcie, które dziś zapadło to utrzymanie Stuttgartu. 

Aktualna tabela wygląda tak:

tabela

17.00 W Hamburgu jest 3-1 dla Bayernu. Gol Mario Goetzego na 3-0, a chwilę później Calhanoglu zdobywa honorową bramkę. We Freiburgu czerwona kartka dla Santany.

16.51 Bardzo ważny gol dla Stuttgartu Christiana Gentnera. Na utrzymanie Stuttgartu nie wpływa, bo to przy porażce HSV i tak jest pewne, ale mocno miesza w walce o puchary. Wolfsburg spada na szóste miejsce, wyprzedzony przez Gladbach. Dla Mainz kontaktowego gola zdobywa Choupo-Moting. A setny mecz w Bundeslidze golem uczcił Huntelaar. Bardzo pomógł mu rykoszet.

16.42 Coraz trudniejsza sytuacja Mainz i Norymbergi. Ci pierwsi przegrywają już 0-2 po golu Krusego, a ci drudzy z Hannoverem 96 po trafieniu Schmiedebacha. Tymczasem Hamburg też 0-2. Znów strzelił Goetze. Wszystko zaczyna się układać dobrze dla Brunszwika. Trzeba tylko wygrać z Augsburgiem u siebie.

16.18 Przerwa. Co wiemy po tych 45 minutach? Przy takich wynikach Mainz traci szanse na szóste miejsce, a Stuttgart zapewnia sobie utrzymanie. Niewiele… Może za 45 minut coś się rozjaśni.

16.07 Piszczek na 3-1. A Emre Can bardzo szczęśliwie na 2-0 dla Leverkusen we Frankfurcie.

16.03 I już 2-1 dla Dortmundu. Tym razem do siatki trafił Mchitaryan. Szybko odwrócili mecz, ale z Hoffenheim to nie jest trudne. Bayern wygrywa z kolei z Hamburgiem. Sytuacja HSV staje się koszmarna.

16.01 Dortmund wyrównuje, ale nie strzela żaden z kandydatów do korony króla strzelców, a… Kevin Grosskreutz. 1-1.

15.59 Pisałem dziś o tym, że Leverkusen nie powinno pozwolić Castro na odejście.Po pięknej kombinacji Bayer obejmuje prowadzenie, a Kevina Trappa pokonuje… Castro. W tym momencie Bayer na czwartym miejscu, Wolfsburg na piątym.

15.54 Jest pierwszy gol dla gospodarzy. Borussia Moenchengladbach obejmuje prowadzenie w meczu z Mainz. W 22. minucie Stranzl z bliska wbił piłkę głową do bramki.

live

Tak w tym momencie wygląda walka o puchary. A w Hamburgu kibice Bayernu wywiesili zegar, który odlicza ostatni tydzień HSV w Bundeslidze.

15.51 Póki co wszystkie cztery dzisiejsze gole zdobyli goście!

15.48 Oprawa kibiców Freiburga:

freiburg

Bramka de Bruyne naprawdę piękna. Bomba z dystansu po za krótkim wybiciu z rzutu rożnego, w samo okienko.

15.43 Piękny gol Kaan Ayhana z Schalke. Służy chłopakowi gra na lewej obronie, bo to jego pierwszy gol w Bundeslidze. Przy tym wyniku Schalke gra bezpośrednio w Lidze Mistrzów. Gol też w Stuttgarcie. Wolfsburg prowadzi po trafieniu de Bruyne. Na ten moment:

3. Schalke 61

4. Wolfsburg 57

5. Leverkusen 56

A Brunszwik na ten moment przeskakuje Norymbergę i zajmuje 17. miejsce.

15.38 Są pierwsze gole! Hannover prowadzi w Norymberdze po golu Husztiego. Sytuacja gospodarzy od początku meczu robi się dramatyczna. Z kolei Hoffenheim wygrywa w Dortmudzie po bramce Firmino, co nie ma dla układu tabeli najmniejszego znaczenia.

15.34 - Jeszcze tylko dodam, że Julian Draxler rozgrywa dziś 100. mecz w Bundeslidze. A ma dopiero 20 lat, siedem miesięcy i 13 dni. Żaden piłkarz nie osiągnął takiej liczby tak młodo. Raphael Schaefer z Norymbergi gra dziś w Bundeslidze po raz 250.

15.30. Zaczęli! Nareszcie :-)

15.19 Tymczasem Bild donosi, że dortmundzcy wandale popisali autobus Hoffenheim:

hoffe

15.03 Zostały nam jeszcze Wolfsburg, Freiburg, Eintracht i Hoffenheim. Gra Eugen Polanski:

Freiburg: Baumann, Sorg, Krmas, Ginter, Günter, Schuster, Darida, Klaus, Schmid, Guedé, Mehmedi

Hoffenheim: Grahl – F. Johnson, Abraham, Süle, Beck – Rudy, Polanski – Strobl, Roberto Firmino, Elyounoussi – Volland.

Eintracht: Trapp – Jung, Zambrano, Kempf, Oczipka – Russ, Lanig – Aigner, Meier, Stendera, Joselu.

Wolfsburg: Benaglio – Traesch, Naldo, Knoche, Rodriguez – Polak, Gustavo – Arnold, de Bruyne, Perisić – Olić.

14.57

Bayer z Boenischem: Leno – Donati, Spahic, Toprak, Boenisch – Bender, Can – Brandt, Castro, Son – Derdiyok.

Brunszwik: Davari – Kessel, Bicakcic, Correia, Reichel – Boland, Kratz – Bellarabi, Hochscheidt – Kumbela, Nielsen

Augsburg: Hitz – Verhaegh, Callsen-Bracker, Klavan, Ostrzolek – Baier – Hahn, Esswein,Altintop, Werner – Mölders. Arkadiusza Milika nie ma znowu nawet na ławce rezerwowych. Są Hahn i Werner, więc boczni obrońcy Brunszwiku nie pograją w ofensywie.

Gladbach: Ter Stegen – Korb, Stranzl, Jantschke, Dominguez – Herrmann, Kramer, Nordtveit, Arango – Kruse, Raffael.

Mainz: Karius – Pospech, Noveski, Bell, Diaz – Geis, Moritz, Soto – Choupo-Moting, Bungert, Okazaki.

14.43 I kolejna porcja składów:

Borussia: Weidenfeller – Piszczek, Sokratis, Hummels, Schmelzer – Jojic, Sahin – Mkhitaryan, Reus, Großkreutz – Lewandowski. Klopp apeluje o godne pożegnanie Lewandowskiego i mówi, że do Dortmundu przychodził super jako super napastnik, a wyjeżdża jako napastnik światowej klasy.

HSV: Adler – Diekmeier, Westermann, Mancienne, Jiracek – Rincon, Tesche, Badelj, van der Vaart, Calhanoglu – IlicevicSlomka zdecydował się jednak na granie z fałszywym napastnikiem. Mattia Maggio, napastnik z IV-ligowych rezerw, zaczyna na ławce, a fałszywą dziewiątką Ilicević, choć pewnie na tej pozycji będą się też pojawiać – zależnie od potrzeb – wracający do drużyny van der Vaart i Calhanoglu.

Stuttgart: Ulreich – Rüdiger, Schwaab, Niedermeier, Sakai – Gruezo, Gentner – Traoré, Didavi, Harnik – CacauHuub Stevens trzyma się „swoich” dzieci, czyli Gruezo i Didaviego, a także odkurzonego Cacau. Postawili też na nogi Harnika, który przez cały tydzień walczył z kontuzją barku.

Werder: Wolf – Fritz, Prödl, Caldirola, Garcia – Bargfrede – Elia, Gebre Selassie, Junuzovic, Hunt, di Santo.

Hertha: Kraft – Pekarik, Langkamp, Brooks, van den Bergh – Hosogai, Ronny – Ndjeng, Skjelbred, Allagui – Ramos.

 

14.33 Zaczynają spływać pierwsze składy. Bayern Monachium mocno:

Neuer – Lahm, Boateng, Dante, Alaba – Martines, Schweinsteiger – Robben, Kroos, Goetze – Mueller.

choć Guardiola nie wystawił Mandżukicia, co utrudnia mu walkę o koronę króla strzelców.

Schalke: Fährmann, Hoogland, Matip, Santana, Ayhan, Boateng, Neustädter, Goretzka, Meyer, Draxler, Huntelaar.

Czyli zgodnie z przewidywaniami Ayhan zastępuje Kolasinaca, a Santana gra na środku obrony. Do podstawowego składu wraca Huntelaar, a to zbawienie dla Schalke, bo tydzień temu gra z Adamem Szalaiem wyglądała koszmarnie.

Norymberga: Schaefer – Chandler, Nilsson, Pinola, Plattenhardt – Frantz, Balitsch – Hlousek, Kiyotake, Drmić – Pekhart. Roger Prinzen stawia na drewnianego, ale wysokiego Pekharta w ataku, a Drmicia przesuwa na skrzydło.

Hannover: Zieler – Rajtoral, Schulz, Avevor, Pander – Andreasen, Schmiedebach – Stindl, Bittencourt, Huszti – Rudnevs. A więc Korkut zdecydował się na wystawienie Avevora, dla którego to pierwszy występ w tym sezonie, a nie na niezdyscyplinowanego Sanego na środku obrony.

14.19 Też już posileni? Wracamy, bo za trochę ponad godzinę się zaczyna. Nie ma łatwego życia Ronny z Herthy Berlin. Złodzieje ukradli mu w czwartek Audi Q7 z kluczami od domu i portfelem w środku. To już kolejne skradzione zawodnikom Herthy auto w tym sezonie. Gdyby wasz sąsiad podjechał dzisiaj nowym Audi Q7, to się nie zdziwcie… :-)

13.22 Pożegnanie ter Stegenowi chce zepsuć zespół Mainz, któremu ostatnie występy na wyjazdach nie wychodziły – trzy ostatnie jedenastka Tuchela przegrała. – Musimy bardzo szybko i konsekwentnie wracać do defensywy, inaczej będziemy o krok za późno, bo Gladbach gra świetnie technicznie i jest kreatywne w ataku. Tam działają automatyzmy. Jeśli raz się spóźnisz, istnieje ryzyko powstania reakcji łańcuchowej i spóźnisz się trzy lub cztery razy – mówi obrazowo trener.

13.14 Mamy dziś w Bundeslidze prawdziwy dzień pożegnań. Ostatni mecz przed kibicami z Moenchengladbach będzie rozgrywał Marc Andre ter Stegen. Bramkarz ma się przenieść po sezonie do Barcelony. – To dziwne uczucie, grać tutaj po raz ostatni jako piłkarz Borussii. W końcu broniłem tutaj przez blisko 18 lat – mówi 22-letni wychowanek Gladbach. Przeciwko Mainz zagra w Bundeslidze po raz… 107. Tylko jeden bramkarz w historii ligi miał na koncie tak wiele występów w tak młodym wieku – Eike Immel/

13.08 Leverkusen walczy dziś we Frankfurcie o Ligę Mistrzów, ale gdziekolwiek znajdzie się Bayer, może w przyszłym sezonie stracić dwie postaci już niemal legendarne. Zarówno Gonzalo Castro, jak i Stefan Reinartz są w klubie od kilkunastu lat, teraz obaj chcą odejść. Castro narzekał, że w ostatnim czasie robiono z niego kozła ofiarnego słabych występów. Reinartz dostał ofertę nowego kontraktu, ocenia ją jako dobrą, jednak mimo to ją odrzucił, bo „może po 15 latach nadszedł czas, by spróbować czegoś nowego”. O ile jego odejście nie byłoby dla Bayeru jakąś wielką stratą, pozwolenie Castro na zmianę klubu byłoby głupotą. Fakt, wiosną był w słabszej formie, ale 26-latek to wciąż jeden z najlepszych piłkarzy „Aptekarzy”. Moim zdaniem tego klubu nie stać na niewykorzystywanie takich zawodników.

12.57 Mało piszę o meczu Werderu Bremy z Herthą Berlin, bo nie spodziewam się, żeby miało się tam dziać coś ciekawego. Wiadomo tylko, że przed pierwszym gwizdkiem Aaron Hunt ma dostać nagrodę fair play za swoje zachowanie z meczu przeciwko Norymberdze, gdy skorygował błędną decyzję sędziego Manuela Graefego, który podyktował rzut karny dla Werderu. Hunt będzie się żegnał z bremeńską publicznością, podobnie jak Sebastian Mielitz i Aleksandar Ignjovski. O ile za tymi dwoma nikt specjalnie nie będzie płakał, to Hunta może Werderowi bardzo brakować.

12.35 W Dortmundzie obserwujemy w ostatnich tygodniach niezwykłą historię. 31-letni Olivier Kirch, który – bądźmy szczerzy – nigdy nie był zawodnikiem na poziomie Borussii Dortmund, wskakuje na mecz z Realem Madryt i wygrywa walkę o środek pola z Xabim Alonso i Luką Modriciem. Od tego czasu gra na bardzo wysokim poziomie, o jaki nikt by go nie podejrzewał, i ma otrzymać propozycję nowego kontraktu. Kontuzjowany Sven Bender jest nim zachwycony. – Niesamowita sytuacja. Uważam, że to niezwykle piękne, że w ostatnich tygodniach Olivier odgrywał taką ważną rolę. To pasuje do jego charakteru i czyni drużynę dumną z tego, że mamy takie postaci – zaznacza Bender. Sven jeszcze walczy i ma cień nadziei na wyjazd na mistrzostwa świata…

12.26 Z Freiburgiem będzie się dziś najprawdopodobniej żegnał bramkarz Olivier Baumann, który raczej przeniesie się latem do Hoffenheim. Klub ze wsi to prawdziwe cmentarzysko bramkarzy – nie radzili sobie tam w ostatnich latach ludzie, którzy wcześniej uchodzili za przyzwoitych fachowców, jak Heurelho Gomes, Timo Hildebrand czy Tim Wiese. Taki ruch byłby ze strony Baumanna niesamowitym aktem odwagi i pokazem pewności siebie. Freiburg już szuka jego następcy – Kicker wymienia Romana Buerkiego z Grasshopers Zurich oraz Sebastiana Mielitza z Werderu Brema.

12.10 Dwie kolejne porażki nie zachwiały pewnością siebie piłkarzy Schalke. A zwłaszcza bramkarza Ralfa Fährmanna. To normalne, że ludzie spoza drużyny zastanawiają się, jak nam pójdzie. Ale nie ma się o co martwić. Mamy najlepszą wyjściową pozycję w walce o trzecie miejsce. To Leverkusen i Wolfsburg muszą patrzeć na nas, a nie my na nich. To nasz wielki plus. Wielkim minusem Schalke jest pauza kartkowa Seada Kolasinaca, którym ma się interesować Manchester United. Powinien go zastąpić przesunięty ze środka obrony Kaan Ayhan. Na środku ma zagrać Felipe Santana. Do kadry meczowej ma wrócić Marco Höger, który wyleczył więzadło krzyżowe po wielu miesiącach rehabilitacji.

12.01 Dla Torstena Lieberknechta obecna sytuacja Eintrachtu Brunszwik to pestka. Sześć lat temu uratował ten zespół przed spadkiem do IV ligi w ostatniej kolejce sezonu. – Wtedy chodziło o przetrwanie klubu, a teraz jesteśmy w sytuacji, jakiej się spodziewaliśmy. Nasz wielki cel sprzed sezonu, czyli miejsce barażowe, wciąż jest realne, choć mamy bardzo niewygodnego rywala. Trudniejszego niż HSV, które gra z Bayernem. Ale Augsburg wciąż walczy o Lidze Europy, a Bayern już wygrał to, co miał – mówi trener Kickerowi. Ciekawe podejście.

11.49 Po klęsce Bayernu z Realem, Franz Beckenbauer powiedział, że „jeśli HSV nie pokona tego Bayernu, to rzeczywiście zasługuje na spadek do Bundesligi”. To chyba bardziej rozczarowanie pomeczowe, a nie trzeźwa ocena szans. W Bayernie zapewniają, że nie będą się oszczędzać na finał Pucharu Niemiec i ja im wierzę. Dante mówi, że potrzebują odzyskać zaufanie i pewność siebie przed spotkaniem z Dortmundem. Po klęsce 0-4 w Europie z Barceloną (2009) Bayern wygrał 4-0 z Eintrachtem Frankfurt, a po 0-4 z Zenitem Sankt Petersburg rok wcześniej, zremisował z Wolfsburgiem 0-0. Starcie w Hamburgu będzie pierwszym po oficjalnym objęciu urzędu prezydenta Bayernu Karla Hopfnera, który zastąpił Uliego Hoenessa.

11.29 Problemy Korkuta są niczym, przy tym, z czym musi się zmagać jego poprzednik Mirko Slomka. W Hamburgu liczba kontuzji jest już przesadna. Przed meczem z Bayernem, nie ma kim atakować. Beister zerwał więzadła krzyżowe początkiem wiosny, Lasogga jest kontuzjowany co chwilę i mimo iż wrócił do treningów, dzisiaj nie zagra. Urazu doznał w tym tygodniu Jacques Zoua. Nie ma więc ani jednego napastnika. Slomka musi korzystać z napastnika z IV-ligi Mattii Maggia albo przestawiać pomocników do ataku. Jeśli wystawi Calhanoglu jako fałszywą dziewiątkę, będzie mu jednak brakować pomocników. Kołderka zawsze za krótka… Trudno, żeby takiej „ofensywy” przestraszył się Manuel Neuer, który zanotuje dziś 250. występ w Bundeslidze.

11.24 Hanower, nie bez problemów, utrzymał się w lidze i dziś nic już właściwie nie musi, ale chce zostawić dobre wrażenie. Trener Tayfun Korkut ma jednak przed meczem w Norymberdze problem z obsadą środka obrony. Andre Hoffmann i Marcelo pauzują za kartki, Felipe nie może grać. Nie wiadomo, kto zagra obok Christiana Schulza. Możliwości? Christopher Avevor, który w tym sezonie jeszcze nie wystąpił albo… Salif Sane, żywy przykład szwankującej polityki personalnej Hanoweru. Latem wydawało się, że będzie topowym zakupem. Tymczasem na boisku popełniał fatalne błędy, a poza boiskiem to imprezował, to spóźniał się na treningi, by wreszcie… nie zdążyć na autobus, zabierający drużynę na mecz do Frankfurtu. Klub chce się go pozbyć już latem, mimo umowy do 2017 roku. Wystawienie go kosztem ciężko pracujących młodych byłoby tyleż ryzykowne, co niewychowawcze ze strony Korkuta.

11.20 Norymberga ma przed ostatnimi meczami problem z… Josipem Drmiciem. Oczywiście bez niego, problemów miałaby już całą masę, na czele z planowaniem wycieczek do Aalen i Heidenheim, ale w ostatnim czasie Szwajcar nie dość, że nie błyszczy, to jeszcze nie wysyła pozytywnych sygnałów. Nie zdobył gola od 395 minut, a ci, którzy są blisko klubu donoszą, że na treningach nie jest wzorem pracowitości i wydaje się być już myślami gdzie indziej. Konkretnie: w Leverkusen. Roger Prinzen potrzebuje na mecze z Hanowerem i Schalke graczy w pełni skoncentrowanych na utrzymaniu ligi dla Frankończyków, a Drmić na takiego ponoć nie wygląda. Ale Drmicia nikt się ze składu nie pozbędzie, bo kto miałby niby zagrać? Stępiński?

11.14 O sytuacji w HSV wiele mówią słowa Aleksandara Risticia, byłego gracza Brunszwiku i HSVz ostatniego Kickera: Kiedy porównuję obecne HSV, do tego z przeszłości, łzy mi podchodzą do oczu. Ostatnie mecze nie dają żadnych powodów do optymizmu. Nie ma organizacji, nie ma wzajemnego wsparcia. Zawodnicy nie potrafią się podnieść po tylu nieudanych meczach. To siedzi w nich bardzo głęboko. Sytuacji w Brunszwiku nie można w ogóle z tym porównać. a początek mieli pecha, ale zachowali spokój i wiarę w siebie i rozegrali wiele dobrych meczów. Eintracht ma dużą psychologiczną przewagę. Faworyta do 16. miejsca jednak nie ma. Dla HSV spadek byłby najczarniejszym dniem w historii. Dla Eintrachtu okazją do poprzestawiania klocków i szybkiego powrotu.

10.54 Oprócz walki drużynowej, w ostatnich dwóch kolejkach będzie się też toczyć walka o tę armatkę:

torjaeger

Realne szanse na tytuł „Torjägerkanone” (jedna pani doktor z UJ,twierdzi, że to najpiękniejsze niemieckie słowo. Coś w tym jest) ma pięciu zawodników – Lewandowski, Mandżukić (po 18 goli), Reus, Ramos, Drmić (po 16). Tyle, że Lewandowski ostatnio nie strzela za często, Mandżukić może siedzieć na ławce, Ramos i Drmić nie strzelają tak regularnie jak wcześniej. Trafia tylko Reus, który w ostatnich pięciu meczach zdobył pięć goli. Pomaga mu skuteczne egzekwowanie rzutów karnych. Bayern ostatni raz miał króla strzelców trzy lata temu (Gomez), Borussia 12 (Amoroso), Hertha 15 (Preetz) a Norymberga dziewięć lat temu (Mintal). Być może armatkę króla strzelców dostanie więcej niż jeden zawodnik. Ostatni raz zdarzyło się to w 2003 roku, gdy tytuł otrzymali Giovane Elber z Bayernu i Thomas Christiansen z Bochum.

10.46 Spod topora wydaje się wyrywać VfB Stuttgart, którego jeszcze jesienią nikt w ogóle nie wymieniał jako kandydata do spadku. Koszmarny początek wiosny zepchnął VfB do strefy spadkowej, ale szczwany lis, czy jak chcą Niemcy – stary zając, Huub Stevens ugasił pożar. Stuttgart jest jednak bezpieczny bardziej słabością rywali niż swoją mocą. Ma pięć punktów przewagi nad HSV, ale można się obawiać czy Szwabowie zdobędą jeszcze jakiekolwiek punkty. Dziś grają z bijącym się o Ligę Mistrzów Wolfsburgiem, a za tydzień jadą do Monachium. To nie jest łatwy terminarz. Inna sprawa, że HSV raczej sześciu punktów nie zdobędzie.

10.24 O Norymberdze można by napisać właściwie to samo, co o Hamburgu. Tyle, że 1. FCN jest jakoś do spadków przyzwyczajone. To znaczy, oni twierdzą, że nie, absolutnie, są wielkim klubem i nigdy nie spadną, ale fakty są takie, że jeśli w tym roku opuszczą ligę, staną się klubem, który spadał z niej najczęściej. W Norymberdze króluje chaos, na trzy kolejki przed końcem zmieniono trenera, którym jeszcze moment wcześniej się zachwycano. Jeśli Brunszwik ma nad swoimi rywalami w grze o utrzymanie jakąkolwiek przewagę, to jest nią właśnie spokój i stabilizacja. Eintracht nie zmienił trenera i w ogóle o tym nie pomyślał, podczas gdy HSV i Norymberga zmieniały dwukrotnie. Dziś te drużyny potrzebują bardziej księdza niż trenera. Gdyby Roger Prinzen, tymczasowy trener 1. FCN był Polakiem, mówiłby, że tu już nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić. Jakoś ten mecz z Hannoverem 96 trzeba wygrać. Ten jesienny był typowym występem Norymbergi w tym sezonie – goście dominowali przez godzinę, strzelili trzy gole i byli na najlepszej drodze, by wreszcie wygrać, po to by w dwadzieścia minut wszystko roztrwonić wszystko, mając olbrzymiego pecha. Ten mecz skłonił nawet kibiców Norymbergi do artystycznych wyznań:

10.09 Starcie o Ligę Europy odbędzie się w Moenchengladbach. Choć i Borussia i Mainz jeszcze teoretycznie mogą wskoczyć do Ligi Mistrzów. W przypadku Mainz wymaga to wyższej matematyki:

twit

Gladbach w tym sezonie podskakuje jak… Źrebaki. Jesień kończyło jako mocny kandydat do walki nawet – a, zaszalejmy – o wicemistrzostwo. Wiosnę zaczęło tak koszmarnie, że wydawało się, iż w ogóle wypadnie poza puchary. Ale Lucien Favre zdołał zapanować nad kryzysem i od jakiegoś czasu Borussia znów wzbija się w górę. Zeszłotygodniowa wygrana w Gelsenkirchen dała oddech, ale musi za tym pójść wygrana z Mainz. W Moguncji Thomas Tuchel znów dokonuje cudów. Jeden z najzdolniejszych trenerów w Niemczech, bóg wszystkich taktycznych hipsterów, jest bliski wprowadzenia skromniutkiego klubu do europejskich pucharów. Już raz mu się to zresztą udało. Tuchel wynalazł dla Bundesligi piekielnie zdolnego środkowego pomocnika Johannesa Geisa, bezboleśnie przeprowadził dzięki Lorisowi Kariusowi zmianę pokoleniową w bramce, a odrestaurowaniem Shinjiego Okazakiego zaśmiał się w twarz polityce personalnej Frediego Bobicia w Stuttgarcie. Niechciany tam Japończyk ma już na koncie w tym sezonie 15. goli. Zdecydowanie więcej niż jakikolwiek napastnik Stuttgartu.

10.08 Starcie wagi ciężkiej odbędzie się w Hamburgu, choć obaj bokserzy są już mocno trafieni. HSV to bokser słynny, utytułowany, ale dziś mający już 67 lat, raka z przerzutami, osteoporozę i kamice nerkową. Stoi nad przepaścią, bo niby wciąż ma szanse na bezpośrednie utrzymanie, ale tylko teoretyczne (pięć punktów straty do Stuttgartu). Niemal na pewno Hamburg będzie musiał się męczyć w barażach. No, chyba, że da się przeskoczyć Brunszwikowi lub Norymberdze. Wtedy „Bundesliga-Dino” będzie czekał los prawdziwych dinozaurów – wyginięcie. A do HSV przyjeżdża dziś bokser w sile wieku, słynny, utytułowany, potężny, który lał wszystkich jak leci i po czym popadnie. Ale ostatnio został ciężko znokautowany i toczy pianę z ust od żądzy rewanżu. Dla Renego Adlera szykuje się ciężkie popołudnie. Zwłaszcza, że przebył ostatnio drogę taką, jak całe HSV. Z jednego z najlepszych w Niemczech, w fajtłapę popełniającego błąd za błędem. „Bild” nazywa go najsłabszym bramkarzem w lidze.

9.53 Była mowa o cudach w Brunszwiku i w Augsburgu, ale o cudzie można też mówić we Freiburgu. Jesienią, sensacyjny uczestnik Ligi Europy dołował. Skromny klubik nie umiał sobie poradzić z grą na trzech frontach. W Lidze Europy nie wyszedł z grupy, co jednak było rozczarowaniem, w Pucharze Niemiec odpadł w grudniu, a w Bundeslidze przez większość sezonu znajdował się w strefie spadkowej. Christian Streich miał problem z załataniem dziur po świetnym zeszłym sezonie, gdy połowa ligi czerpała zasoby ludzkie spod szwajcarskiej granicy. Max Kruse, Daniel Caligiuri, Cedrick Makiadi nie mieli godnych następców. I tak Freiburg szedł w kierunku dramatycznej walki o utrzymanie, gdy WTEM wszystko się odmieniło. Drużyna zaczęła seryjnie wygrywać niezależnie od okoliczności, gole zaczął strzelać Admir Mehmedi (zostanie we Freiburgu) czy nawet Karim Guede, czarny słowacki czołg, który wcześniej był znany jako destruktor (obrońca, defensywny pomocnik), a Streich przesunął go do przodu. Dziś Freiburg jest już pewny utrzymania, co jest chyba większym sukcesem niż zeszłoroczny awans do Ligi Europy. Drużyna, która regularnie kursowała między pierwszą a drugą ligą wyraźnie ustabilizowała poziom. Typowo rekreacyjnie Freiburg zagra dziś z Schalke, które – co szokujące – wyjątkowo temu małemu klubikowi leży. Dość powiedzieć, że z żadną inną drużyną Bundesligi Freiburg nie wygrywał tak często. Schalke jest z kolei na musiku – wszystko wydawało się iść po myśli „Koenigsblauen”, ale dwie porażki w dwóch ostatnich meczach nie tylko uniemożliwiły pogoń za Dortmundem, lecz także poddały w wątpliwość bezpośredni awans do Ligi Mistrzów. Dziś Schalke nie może już sobie pozwolić na żadne straty, bo Bayer goni…

9.42 Żegnać będą dziś nie tylko Roberta Lewandowskiego. We Frankfurcie ostatni mecz przed własną publicznością poprowadzi trener Armin Veh. Ten, który bezboleśnie wrócił z Eintrachtem do Bundesligi i poprowadził go jako beniaminka do Ligi Europy, a w niej zaprezentował całkiem przyzwoicie. Veh odchodzi, bo mówi, że brakuje mu perspektyw walki o coś więcej, co brzmi trochę dziwnie – mimo zdobycia przez tego trenera mistrzostwa ze Stuttgartem, nie mam wrażenia, żebyśmy mieli do czynienia z fachowcem, o którego miałyby się bić czołowe zespoły. Eintracht wydawał się dla niego uszyty na miarę. Władze klubu chciały go zastąpić Rogerem Schmidtem z Salzburga, ale wygrał z nimi Bayer Leverkusen. Heribert Bruchhagen, dyrektor wykonawczy Eintrachtu, mówił, że jeśli o pozyskaniu Schmidta będą decydowały tylko pieniądze, to jego klub nie ma szans, ale… „jeszcze żaden trener u nas z głodu nie umarł”. Zadecydowały pieniądze i sportowe perspektywy. Schmidt będzie pracował od nowego sezonu w Leverkusen, które dziś… przyjedzie do Frankfurtu. Sascha Lewandowski, awaryjnie przesunięty między działami klubu z Leverkusen, dość skutecznie póki co ratuje sezon. Bayer ostatnio wygrywa. Na dwie kolejki przed końcem wciąż ma szanse, by zająć trzecie miejsce, premiowane bezpośrednim awansem do Ligi Mistrzów, ale z drugiej strony wciąż może skończyć w Lidze Europy, co dla Aptekarzy byłoby katastrofą. Eintracht dziś nic nie musi. Bayer musi.

9.39 - W Brunszwiku dziś mecz (chyba) ostatniej szansy dla Eintrachtu na zrobienie cudu, jakim byłoby utrzymanie w lidze. Choć po prawdzie to cudem jest fakt, że na dwie kolejki przed końcem beniaminek wciąż nie jest pewny spadku z ligi. Torsten Lieberknecht mówił przed sezonem, że „z utrzymaniem w Bundeslidze mojej drużyny jest jak z życiem na Marsie: jakieś szanse są”. Tyleż swojej – lepszej niż się ktokolwiek spodziewał – grze, co nieudolności rywali Eintracht zawdzięcza, że wciąż realnie może marzyć o utrzymaniu poprzez baraże. Do 16. HSV ostatnia drużyna ligi traci dwa punkty. Dziś gra u siebie z Augsburgiem, który też doświadcza w tym sezonie cudu. W swoim trzecim sezonie w Bundeslidze, zamiast tradycyjnie walczyć o utrzymanie, drużyna Markusa Weinzierla przechodziła samą siebie i – mimo słabszych ostatnich tygodni – wciąż ma jakieś szanse na Ligę Europy. Augsburg traci cztery punkty do siódmego Mainz. To, że w ogóle słowa Augsburg i Liga Europy można wymienić w jednym akapicie jest niebotycznym sukcesem Weinzierla. Zwłaszcza, że przez cały sezon gra bez ani jednego skutecznego napastnika. Raul Bobadilla zdobył dwa gole. Tyle, co Arkadiusz Milik i Sascha Moelders. Sytuację ratuje jednak skuteczność skrzydłowych – Andre Hahna i Tobiasa Wernera. Pierwszy strzelił jedenaście goli i zaliczył osiem asyst, drugi trafił dziewięć razy a podał osiem.

9.18 - Wiemy, że mamy dziś dziewięć meczów, ale nie na wszystkich gra będzie się toczyć o jakąkolwiek stawkę. Mecz Borussii z Hoffenheim odbywa się tylko po to, by Dortmund mógł pożegnać Roberta Lewandowskiego. Dortmund jest już wicemistrzem, a Hoffenheim może się jeszcze podnieść na ósme miejsce, przeskakując Augsburg oraz spaść nawet na czternaste miejsce, ale ani spadek ani puchary już mu nie grożą. Podobnie będzie w spotkaniu Werderu z Herthą. Bremeńczycy zanudzali wszystkich swoją grą przez cały sezon, ale uciułali na tyle punktów, że spadek już im nie grozi. Hertha jest najgorszą drużyną rundy wiosennej, lecz jesień miała na tyle dobrą, że zostanie w środku tabeli. Czyli ważne rzeczy będą się dziś dziać „tylko” na siedmiu stadionach. Nawet bez reformy i dzielenia punktów nie ma meczów o nic, hę?

Czekam na prawdziwy transfer Bayernu

„Kicker” zastanawia się dziś, co Bayern jeszcze może poprawić. Prześcigają się też zawodnicy w wymyślaniu, co mogliby robić lepiej. Wygląda to jak szukanie motywacji na siłę. Nowe rekordy do pobicia, formułki o samodoskonaleniu. Nie oni pierwsi tak mówią, nie ostatni. Guardiola jest autentyczny, nie mam wątpliwości. Wiele mówi choćby filmik z treningu Bayernu w Katarze, który zamieścił ostatnio Die Tageszeitung.

Rzuca się w oczy, że Guardiola wrzeszczy, a nie tylko stoi przy linii i pozuje do „lekcji stylu dla mężczyzn”. Że wrzeszczy z pasją. Że wrzeszczy po niemiecku (ależ on się szybko nauczył!). Patrzę na ten filmik i nie wierzę trenerom, którzy mówią, że język futbolu jest uniwersalny. Trzeba się dogadać z zawodnikami i basta. Tłumacz nie przekaże tej pasji i emocji.

Według mnie nie trzeba na siłę wymyślać że są jeszcze drużyny, które częściej niż Bayern strzelają gole ze stałych fragmentów gry, zdobywają więcej bramek w pierwszych połowach czy na własnym boisku. To wszystko mało ważne. O ile zgadzam się, że Bayern przeraża swą siłą, to nie zgodzę się, że to drużyna perfekcyjna, bez wad. Wadę widać gołym okiem i póki co nikt z nią nic nie robi.

Bramkarza Bayern ma jednego z najlepszych, o ile nie najlepszego na świecie. Grającego nogami jak absolutnie nikt inny. Nie da się tu nic poprawić. Mają monachijczycy niemożliwą pomoc i fantastyczny atak. Póki co klub ogłosił dwa wzmocnienia na lato –  Lewandowskiego i Sebastian Rodego z Eintrachtu. Polak może i rzeczywiście jest lepszy od Mandżukicia, ale to raczej porównanie z gatunku: czy wolimy Salmę czy Penelope. W pewnych aspektach lepszy jest Lewy, w innych Mandżukić, ale że obaj są topowi, nie ma wątpliwości. Rodego ciężko póki co nazywać w ogóle wzmocnieniem, bo raczej ciężko go sobie wyobrazić w podstawowym składzie.

A w obronie nic się nie dzieje. To tu są rezerwy Bayernu. Powiedzieć, że w defensywie straszy dziura, to oczywiście szukanie… dziury w całym, bo na standardy światowe, Bawarczycy tracą bardzo mało goli. Ale jednak jesienią niemal w każdym meczu dopuszczali – nawet słabych rywali – do sytuacji bramkowych. Jasne, potem wszystko odrobili, ale pozwalali Augsburgom, Brunszwikom czy Mainzom hasać po polu karnym. Chyba w przypadku żadnej innej drużyny slogan „wszyscy bronią” nie jest bardziej prawdziwy. Ale to jednak stoperzy stoją najbliżej bramki i to po ich indywidualnych błędach regularnie rywale dochodzili do sytuacji.

Alaba i Rafinha to właściwie skrzydłowi. Ich nie ma co liczyć, biegają głównie przy polu karnym rywali Ale środek Bayernu naprawdę nie przeraża. Boateng kiksował tak często, jak w takiej drużynie nie przystoi. Na boisku pojawiał się raz za czas van Buyten, co tym bardziej takiej drużynie nie przystoi. Dante jest znakomity, ale też nie pierwszej młodości. Trudno budować wokół niego defensywę, jak kiedyś w Barcelonie wokół Piquego.

W Barcelonie przez lata zapominali o kupnie stopera, cały czas działając doraźnie i próbując przekwalifikować na tę pozycję co bardziej przygodnych zawodników. Żeby nie popełnić tego błędu, kierunek wzmocnień Bayernu powinien pójść właśnie w obronę, a ściślej w jej środek. David Luiz z Chelsea, o którym się plotkuje, brzmi jak dobry kandydat.

Transfer Lewandowskiego osłabił głównego konkurenta. Transfer Rodego pokazał, że Bayern może mieć każdego zdolnego gracza w Niemczech, ale nie sprawiły, że Bayern nie ma teraz słabych punktów. Tam, gdzie był mocny, będzie jeszcze mocniejszy, a tam gdzie był słabszy, dalej taki pozostaje. Dopiero transfer klasowego obrońcy wzniesie Bayern na naprawdę wyższy poziom. Za błędy środka obrony klub z Monachium jeszcze nie zapłacił, ale im wyżej będzie w Lidze Mistrzów, tym każda wpadka będzie bardziej kosztowna. Defence wins championships.

Tak płakał Robert Lewandowski

Foto:SportSlaski.pl

Bardzo lubię to zdjęcie, bo uświadamia, że nigdy nie wiesz, kiedy patrzysz na wielki futbol. Widać na nim nowego zawodnika Bayernu Monachium siedzącego na murawie stadionu miejskiego w Bielsku-Białej. Właśnie przegrał 0-1 z Podbeskidziem i zaprzepaścił awans do ekstraklasy ze Zniczem Pruszków. Wyłączył go z gry Maciej Szmatiuk, dziś stoper Górnika Łęczna. Pamiętam, że Lewy, jak wielu jego kolegów płakał wtedy na murawie. Ciekawe, jak by się potoczyła jego kariera, gdyby wtedy cieszył się z awansu. Może tak samo, a może zupełnie inaczej, to pytanie zahacza o filozofię.

W każdym razie, przez wzgląd na to zdjęcie, nigdy nie lekceważę piłkarzy niższych lig. Człowiek nawet nie wie, jaką gwiazdę ogląda na jakimś pastwisku.

Takiego transferu, jak Lewego jeszcze w historii polskiego futbolu nie było. Oczywiście, inni też trafiali do wielkich firm. Kuszczak może teraz powiedzieć, że Rooney czy Ronaldo są jego kumplami. Dudek może to powiedzieć o Ronaldo czy Casillasie. Boniek musiał Włochom dopiero udowadniać, ile jest wart. To samo Młynarczyk Portugalczykom, a Wojciechowski to się cieszył z samego patrzenia na innych graczy Bayernu. Lewy ma wszelkie szanse, by to kumple z Bayernu mogli mówić, że znają Lewandowskiego. Zdarzyło się paru Polaków w naprawdę wielkich klubach, ale jeszcze nie było takiego, który do wielkiego klubu przeszedłby jako gwiazda.

Oczywiście, Lewy nie będzie w Bayernie taką gwiazdą jak w Dortmundzie. Nikt nie jest. Ale nie wierzę tym, którzy wieszczą, że będzie grzał ławkę. Po pierwsze, na Allianz Arenie nie ma ławek tylko wygodne fotele lotnicze. Po drugie, żeby grzać, to trzeba tam spędzać dużo czasu, a u Guardioli rzadko gra tylko rezerwowy bramkarz. Po to Bayern ma 20 rewelacyjnych piłkarzy, żeby raz grał Lewy, a raz kto inny.

Nie wierzę też tym, którzy wieszczą, że teraz problem ma Mandżukić. Trochę szacunku. Problem to ma trener, który ma jedno miejsce w ataku i ich dwóch, a nawet więcej, do wyboru. Tylko on.

Aha, za góra dwa lata Bayern kupi rewelacyjnego napastnika do pierwszego składu. Tak już jest. Elber nie odszedł z Bayernu, bo sobie nie poradził, tylko dlatego, że Bayern kupił Maakay’a. Maakay nie odszedł, bo był słaby, tylko dlatego, że na rynku pojawił się Klose. I Toni. I Gomez. I Mandżukić. Ta sama sytuacja. Gdy to nastąpi, nie ma się co obrażać na rzeczywistość – Bayern musi po prostu kupować aktualnie najlepszych zawodników. Nawet jeśli Lewandowski po Bayernie będzie już szedł tylko w dół, z tak wysokiego konia nie spadał jeszcze żaden Polak.

P.S. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: komu będzie teraz kibicować Polska? Polskiej Borussii czy polskiemu Bayernowi?