Rewolucja Bońka? Tylko dla LZS-u Piotrówka

Obudziły mnie dziś krzykliwe nagłówki polskich mediów. „Rewolucyjny pomysł Bońka!”, „Wielkie zmiany w polskiej piłce”, „Szykuje się pomysł na uzdrowienie polskiego futbolu”. Boniek wpadł na pomysł, żeby wprowadzić limity dla zawodników spoza Unii Europejskiej w niższych ligach (czyli w od II w dół), bo „Większość ze sprowadzanych do drugiej czy trzeciej ligi zagranicznych piłkarzy wcale nie jest lepsza od naszych. Polskiej piłce nie przynosi to nic dobrego, bo gdzie młodzi mają się ogrywać”.

 Są kumplami, więc pewnie Platini podsunął mu ten pomysł. On też zrobił rewolucję w zasadach awansu do Ligi Mistrzów, która zmieniła tyle, że jak polskie drużyny nie wchodziły, tak nie wchodzą, jak drużyny słowackie, białoruskie, węgierskie wchodziły, tak wchodzą. Czyli nic nie zmieniła. Wyważenie otwartych drzwi, ale można się pochwalić reformą.

 Boniek dramatycznie potrzebuje się pochwalić zmianą polskiego futbolu, bo akurat przerżnęliśmy kolejne eliminacje i naród domaga się wyjaśnień. No, to my pokazujemy, że „OOO, pracujemy!”.

 Zacznę od końca. Gdzie młodzi mają się ogrywać? Ot, chociażby w ekstraklasie. Taka moda nastała, że ostatnio w ekstraklasie nie grają najlepsi zawodnicy, tylko najmłodsi. Patrzę czasem na I ligę, widzę nazwiska typu Fonfara, Pitry, Wróbel, nawet Rocki i zastanawiam się, dlaczego ich I-ligowa drużyna w starciu z ekstraklasowym rywalem ma być niby gorsza, skoro oni zjadają większość tej młodej ferajny. W każdym razie, tak w ekstraklasie jest dużo młodzieży. W I lidze też. I w II. I w niższych.

 Kluby działają na wolnym rynku, więc pewnego dnia zauważyły, że taki np. Brazylijczyk jest drogi w utrzymaniu, totalnie nie wiadomo czy się sprawdzi i w sumie lepiej wyjdzie, gdy się ściągnie chłopaka zza rogu, który mieszkanie, wyżywienie i kontrolę ma zapewnioną ze strony rodziców. Są jeszcze takie przypadki jak np. Ukraińcy w klubach ze wschodu Polski. To dla nich naturalny kierunek poszukiwań, w końcu biorą gościa z okolicy, bez bariery językowej, który patrzy na te same góry tylko z drugiej strony. Jedyną jego winą jest to, że gdzieś tam się politycy nie dogadali i Ukraina nie jest w UE. A jak kiedyś wejdzie, to nagle ze szrotu Ukrainiec stanie się piłkarzem?

 Generalnie, obcokrajowcy spoza Unii Europejskiej to w niższych ligach gatunek niemal niezauważalny. We wszystkich II i III ligach naliczyłem ich 89. Powiecie, że to dużo. Ja powiem, że drużyn na tych poziomach jest 165, czyli mniej więcej w co drugim klubie jest jakikolwiek gość spoza UE. Szkodliwe dla polskiego futbolu byłoby ich występowanie w stadach. Jednostki nie szkodzą, bo opcji jest tylko parę:

a) obcokrajowiec jest dobry, więc gra. To korzystne, bo Polak może się czegoś od niego nauczyć.

b) obcokrajowiec jest słaby, ale wygrywa rywalizację z Polakiem. To oznacza, że Polak powinien szybko pomyśleć nad innym zajęciem. Skoro nie daje rady słabemu obcokrajowcowi w III lidze, to dla polskiego futbolu już jest stracony.

c) obcokrajowiec jest słaby, więc przegrywa rywalizację z Polakiem. Problem ma prezes, który go utrzymuje, a nie polski futbol.

 Mowa cały czas o limicie, a nie o zakazie. Nie znamy szczegółów, ale przyjmijmy, że w drużynie nie mogłoby być więcej niż dwóch zawodników spoza Unii Europejskiej. W takiej sytuacji są:

 Olimpia Elbląg, Świt NDM, Wigry Suwałki, Wisła Puławy, Formacja Port 2000 Mostki, Polonia Przemyśl i LZS Piotrówka. Siedem drużyn.

 Z tych siedmiu drużyn, w większości chodzi o liczbę trzech-czterech zawodników, więc ich usunięcie z kadr naprawdę nie zrobi wielkiej różnicy.

Jedynym przypadkiem w II i w III lidze, gdzie obcokrajowcy spoza Unii występują naprawdę masowo jest LZS Piotrówka, gdzie gra 14 takich piłkarzy i ewentualny limit skutkowałby koniecznością całkowitej zmiany polityki personalnej. W innych przypadkach, zmiana przeszłaby raczej niezauważona. Proces, który Boniek chce wymusić, dokonał się samoczynnie.

 Jeśli więc czytacie, że polską piłkę czeka wielka rewolucja, to trzeba doprecyzować: LZS Piotrówka czeka wielka rewolucja.

 Obudźcie mnie, gdy prezes wymyśli coś, co pozwoli pozbyć się z polskich drużyn polskiego szrotu. Tak, to dopiero byłaby rewolucja.