Rozmowy o sporcie. Dariusz Dąbrowski: W kwestii żywienia, czołowi sportowcy są hipokrytami

Głównie za sprawą Roberta Lewandowskiego i jego żony, w polskim sporcie zaczęło się sporo mówić o diecie, jako ważnym czynniku w sukcesie sportowym. W kolejnym odcinku cyklu Rozmowy o Sporcie, prowadzonym we współpracy z Europejskim Centrum Sportu i Nauki we Wrocławiu, z Dariuszem Dąbrowskim, doktorem nauk o kulturze fizycznej, wykładowcą na kursie trener motoryczny PRO w ECSiN, dietetykiem współpracującym ze sportowcami różnych dyscyplin, porozmawiałem o żywieniu sportowców. Czy jedno piwko to nie grzech? Czy zawodowy piłkarz może regularnie jeść Nutellę? Jaką dyscyplinę wybrać, jeśli ma się słabość do czipsów?

Czy w żadnej dyscyplinie sportu bez diety nie ma wyników?

Dariusz DĄBROWSKI: – Zdecydowanie. Jeśli nie zbilansujemy odpowiednio diety, ilości mikro i makroskładników nie są dobrze dobrane, przy dużych obciążeniach organizm sobie nie poradzi. A duże obciążenia są w zawodowym sporcie w każdej dyscyplinie. Dochodzi wtedy do przetrenowania, zwiększa się ryzyko kontuzji, obniża się wydolność np. z powodu zbyt niskiej kaloryczności diety.

Tomasz Majewski, znakomity polski kulomiot, podkreślał, że jego dyscyplina jest o tyle fajna, że może jeść jak normalny człowiek. To prawda?

Są dyscypliny, w których dieta musi być mniej, albo bardziej rygorystyczna. Czasem masa ciała bezpośrednio wpływa na wynik, jak w kolarstwie górskim czy w wioślarstwie. Ale z Tomaszem Majewskim też nie do końca jest tak, jak mówił. Gdyby żywił się tak, jak przeciętny zjadacz hamburgerów, nie byłby w stanie wykonać treningów mocy, które gwarantowałyby mu dobre wyniki. Może miał możliwość pozwolić sobie na trochę więcej, ale nie jest też tak, że kompletnie nie musiał się zajmować dietą.

Ale piwka w nagrodę po wysiłku sportowcy mogą się napić?

- Alkohol zawsze jest niewskazany, bo obniża możliwości regeneracyjne. W każdej dawce jest dla organizmu trucizną. Zresztą wszystko jest trucizną, tylko zależy od dawki. Mimo to, nie jestem jakimś wielkim przeciwnikiem takiej nagrody, pod warunkiem, gdy to jest szklanka, a nie cztery, lampka czerwonego wina, a nie butelka. Jeśli już jednak sięgać po piwo, to rzemieślnicze, z lepszymi właściwościami, mające trochę witamin z grupy B. Popularne marki w większości nie mają w sobie nic, poza odrobiną alkoholu i cukru, co wzmaga apetyt, obniża silną wolę i prowadzi do różnego rodzaju przekąsek. Jeśli nagroda, to nie po każdym treningu, a raz na miesiąc. W małych ilościach. Warto się stosować do zasady, że lepiej mniejsze ilości częściej, niż duże rzadziej.

To trochę kłóci się z tym, co często mówią polscy piłkarze: że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba wiedzieć kiedy. Paweł Golański, w czasach gry w ekstraklasowej Koronie Kielce, nie chciał rezygnować z Nutelli.

Powtórzę: na najwyższym poziomie nie ma wyjątków. Sport stawia tak duże wymagania dla organizmu, że nie jest możliwe przeskoczenie pewnego poziomu sportowego bez dobrze zbilansowanej ścisłej diety. Robert Lewandowski nie byłby tam, gdzie jest, gdyby nie miał u boku żony, która dba o jego dietę. Wiele zależy od ambicji sportowca. Jeśli chce być najlepszy na świecie, na pewno nie będzie się włóczył po nocy i jadł kebaba. Jeśli ma niższe ambicje i wie, że nie przeskoczy na wyższy poziom, będzie podatniejszy na pokusy.

Jednocześnie jednak sportowcy reklamują niezdrową żywność. Robert Lewandowski bierze udział w reklamach Coca-Coli, Lionel Messi czy Jakub Błaszczykowski reklamują czipsy Lay’s.

- Z przykrością muszę stwierdzić, że czołowi sportowcy są hipokrytami. Lewandowscy mają własną linię dietetyczną, produkują zdrowe produkty kaloryczne, a bierze udział w reklamie Coca-Coli, która na pewno zdrowa nie jest. Messi jest bożyszczem dzieci, a reklamuje Lay’s. Jestem przekonany, że żaden z nich tych produktów nie spożywa. Wyjątkiem mógłby być tylko Michael Phelps, w którego zbilansowanej diecie znalazły się nawet czipsy.

Jak to możliwe?

Pływanie wymaga bardzo dużej kaloryczności, bo woda wyciąga ciepło. To dlatego, po wyjściu z basenu odczuwamy zwykle wilczy apetyt. Sporo energii traci się na samym utrzymaniu ciepłoty ciała. Dlatego w diecie Phelpsa, by podnieść jej kaloryczność, znalazły się, bardzo nie zdrowe czipsy, by tak szybko nie tracił masy ciała. Czyli, mówiąc z przymrużeniem oka, jeśli ktoś ma słabość do czipsów, powinien wybrać pływanie.

Jak pan ocenia żywieniową świadomość sportowców?

- Coraz lepiej. Najlepiej porównać sylwetki czołowych sportowców z każdej dyscypliny, do ich poprzedników sprzed kilkunastu lat. Cristiano Ronaldo wygląda dzisiaj zupełnie inaczej, niż piłkarze piętnaście lat temu. Przy tak niskim poziomie tkanki tłuszczowej, gdy o jego dietę dba cały sztab ludzi, ma bardzo atletyczną sylwetkę. Gdyby poprawił gabaryty, mógłby z powodzeniem startować w zawodach kulturystycznych. Bardzo wysoka jest świadomość u sportowców wytrzymałościowych – triathlonistów, maratończyków. Mają tak duże potrzeby, jeśli chodzi o kaloryczność diety, że jeśli się jej nie trzymają, bardzo szybko odczuwają to po rezultatach. Podobnie jest w sportach sylwetkowych. Wiedza zawodników jest ogromna. Trzeba tylko wykorzeniać błędne podejścia, albo minimalnie modyfikować to, co robią. W sportach walki bywa różnie. Są tacy, którzy uważają, że trening jest ważniejszy, niż dieta.

A jak jest w sportach zespołowych?

Jeszcze trudniej, niż w sportach walki. Odpowiedzialność w drużynach się rozkłada. Zawodnicy, nawet gdy przez słabsze żywienie są w kiepskiej formie i prowadzą niehigieniczny tryb życia, w grupie często są w stanie to ukryć. W sportach indywidualnych odpowiedzialność należy tylko do zawodnika.

 Mam wrażenie, że w sportach zespołowych często dietetycy pracują doraźnie, a nie są na co dzień przy drużynach.

- Tak, ale to też się poprawia. W Śląsku Wrocław pracuje pani dietetyk, która jest do dyspozycji każdego dnia. Układa jadłospisy dla drużyny i dla każdego zawodnika. Stara się dobierać posiłki tak, by każdy jadł to, co lubi, a przy tym dostarczał organizmowi odpowiednich składników. Oczywiście, jeśli ktoś lubi kebaby, to trudno mu będzie zbilansować dietę, ale zwykle da się ułożyć dietę tak, by nie była uciążliwa. Do mnie trafiają raczej pojedynczy zawodnicy ze sportów zespołowych. Tacy, którym trener kazał obniżyć masę ciała, ale nie chcą, by jednocześnie obniżyła się ich wydolność.

Czasem starają się to robić na własną rękę. Jak to wychodzi?

- Często nie najlepiej. Funkcjonuje kilka mitów. Np. często się powtarza, że powinno się jeść do określonej godziny. Sportowcy myślą, że kolację muszą zjeść do godziny 18, a są aktywni do 22.  To sprawia, że organizm w stanie katabolizmu jest od 18 do 6 rano. Zdecydowanie za długo. Boją się jeść węglowodanów na noc. U przeciętnych osób to prawda, że nie powinno się na noc spożywać za dużo węglowodanów, bo to dodaje niepotrzebnych kalorii i może się odłożyć w organizmie. Ale sportowiec regeneruje się w nocy. Potrzebuje węglowodanów. Dieta sportowca jest inna, niż dieta przeciętnego człowieka.

 A co ze słynnym glutenem? Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy przestawali go jeść i nie wychodziło im to na dobre.

Jestem przeciwnikiem fobii glutenowej. Jeśli ktoś nie choruje, nie ma alergii, małe ilości osobie, która zawodowo trenuje, nie przeszkodzą. Będą całkowicie nieszkodliwe. Oczywiście, produkty glutenowe są zwykle dość kaloryczne, zawierają większość ilość cukrów i węglowodanów. Utrudniają redukcję masy ciała. Ale nie można dać się zwariować. 

Na koniec, jaki jest związek między dietą, a przygotowaniem motorycznym?

- Trener przygotowania motorycznego musi mieć świadomość jak to, co zawodnik je, wpływa na treningi. Jeśli dieta ma  niską kaloryczność, musimy wiedzieć, by obniżyć objętość treningową. Lepiej postawić na intensywność, która dodatkowo wspomoże dietę. Przygotowanie motoryczne jest nierozerwalnie związane z dietetyką. Trenerzy przygotowania motorycznego nie muszą być dietetykami, ale muszą mieć świadomość tego, jak poszczególne składniki mogą wpływać na sportowców.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • YouTube