Zwiedzam Kraków, odcinek 18: Grom

Zwiedzanie Krakowa ma ten urok, że różnorodności klubów w mieście (aż 38!), towarzyszy też różnorodność boisk. Nie jest tak, jak w niektórych miastach, gdzie klubów może i jest wiele, ale wszystkie grają na tych samych stadionach. W Krakowie, prawie każdy zespół ma swój prawdziwy dom. Jest jednak kilka zespołów bezdomnych, bez ziemi, grających zawsze w gościnie. Dlatego, by zwiedzić Grom Kraków, musiałem pojechać na boisko Armatury, gdzie założony czternaście lat temu C-klasowy klub, od sześciu lat podejmuje rywali.

Boisko Armatury leży przy ulicy o idealnej nazwie dla obiektu niskoligowego – Chmielnej 10, co od razu wprowadza w odpowiedni klimat. Uliczka jest na tyle wąska, że zaparkować można jedynie tuż za płotem stadionu, wzdłuż linii bocznej. Co czynię z ciężkim sercem, bo wiem, że w niższych ligach jest sporo kopania po autach. Tutaj niestety aż zbyt dosłownie. Przypominam sobie, że już na tym stadionie byłem. Kilka lat temu chciałem zwiedzić Armaturę, ale akurat okazało się, że grali na wyjeździe, choć nikogo o tym nie poinformowali. Typowa wycieczka niskoligowa. Napisy na murach, bramach nawet samego obiektu Armatury wskazują, że w tej okolicy kibicuje się Cracovii. Większość osób zagląda w te strony, by zobaczyć nieodległe Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Ja wybieram Grom. Który ma jeden z najbardziej nietypowych herbów w krakowskim futbolu:

gromherb

Nazwa, trzeba przyznać, brzmi intrygująco. Spodziewam się ujrzeć w pomarańczowych barwach samego Romana Polkę. Albo chociaż gromadę wygimnastykowanych, akrobatycznych, wysportowanych młodych ludzi, strzelających z ekwilibrystycznych pozycji. To w końcu elitarna jednostka. Rzut oka na rozgrzewkę pokazuje jednak, że to błędny trop. Nie dostrzegam wyżyłowanych żołnierzy. Raczej typowych piłkarzy C klasy. Biorę pod uwagę, że klub może zawdzięczać nazwę czemuś bardziej prozaicznemu. Na zasadzie: „Grosz? Grom!”. Albo „z jasnego nieba”. Choć po prawdzie, gdyby krakowski futbol był logiczny, Grom nosiłby nazwę „Tramwaj”. Nigdzie bowiem tramwaje nie są bliżej murawy. Pętla Kurdwanów wisi dosłownie nad głowami piłkarzy, stanowiąc ekskluzywną trybunę VIP.

Starcie z rezerwami Clepardii zaczyna się z dwunastominutowym opóźnieniem, za które telewizje raczej jednak nie będą obu klubom robić problemów. Po prawdzie, długo zapowiada się, że to będzie mecz z najmniejszą liczbą widzów, na jakim kiedykolwiek byłem. Na trybunie siedzącej, liczącej 116 miejsc, oprócz mnie, siedzi dwóch zabłąkanych gości z piwkami. W oddali jeszcze dwóch dziadków. To razem pięć osób. Z czasem jednak publiczności przybywa. Pojawia się młoda WAG, rozprawiająca z towarzyszem o sprawdzianie z matematyki. Wtedy po raz pierwszy od ukończenia liceum słyszę słowo „tangens”. Pojawiają się rodziny z dziećmi. Mecz kończy oglądać już około dwudziestoosobowa grupa fanów. Niektórzy przeżywają osobiste dramaty. Tak jest po trzeciej bramce dla Clepardii, gdy młody Maciuś smutno zwraca się do dziadka: „Tatusiowi gola strzelili…”.

SC Freiburg lubi się chwalić, że ma jedyny w Bundeslidze stadion, którego zapotrzebowanie energetyczne w pełni zaspokaja energia słoneczna. Podejrzewam, że Armatura i Grom też mogłyby pójść tym tropem. Na starym budynku klubowym dostrzegam bowiem dwa solary. Biorąc pod uwagę, że stadion nie ma oświetlenia, podgrzewanej murawy, nagłośnienia, więc raczej nie zużywa wiele prądu, obiekt Armatury może być najbardziej ekologicznym stadionem w mieście.

Gdy obie drużyny wreszcie pojawiają się na boisku, można dostać oczopląsu. Gospodarze na jaskrawopomarańczowo (choć z czasem dostrzegam, że niektórzy zawodnicy grają w koszulkach jakby z innych kompletów). Goście na jaskrawozielono. A sędziowie na jaskrawożółto. Jakby wszyscy pobrali z samochodów kamizelki odblaskowe. Albo jakby mieli zacząć kierować ruchem. Po doświadczeniach z jednego z pierwszych odcinków „Zwiedzam Kraków”, gdy byłem na meczu Universum, wiem, że z opisami meczów C klasy i jakąkolwiek szyderą trzeba uważać. Po żadnym z tekstów nie wylała się na mnie taka fala nienawiści dotkniętych zawodników. Jeśli ktoś mnie kiedyś zasztyletuje na mieście, będzie to ktoś z Universum. A, że jestem na Kurdwanowie, czyli tam, gdzie dokonano kilka lat temu głośnego zabójstwa „Człowieka”, przywódcy kibiców Cracovii, to uważam tym bardziej. Bez szydery odnotuję tylko, że Clepardia nie strzeliła żadnego z dwóch rzutów karnych. A mimo to wygrała 4:1. Honorowego gola dla Gromu strzelił środkowy obrońca, z dość oszczędną czupryną, na którego wołają „Pazdan”. Naszło mnie, że na każdego łysego zaczęli w niższych ligach wołać Pazdan. Ale na każdego rudego dalej wołają „rudy!”. Potrzebujemy rudych bohaterów piłkarskich, bo Zbigniew Boniek już na to pokolenie nie ma siły oddziaływania.

Mówi się często, że zawodowy futbol jest zepsuty, a w niższych ligach to jest dopiero prawdziwa piłka nożna. Ktoś, kto tak mówi, nigdy nie był na meczu niższych lig. Nagminnie słychać zewsząd: „przewróć się!”. Nawoływanie do symulowania to niestety plaga, która dotarła także i tu. Nie wszyscy jeszcze potrafią padać tak dobrze jak zawodowi piłkarze, ale widać, że się starają. O ile „przewróć się” słyszę regularnie, o tyle pierwszy raz, jak żyję, usłyszałem na stadionie wściekle wykrzyczane słowo „kurczę!”. Chyba jakiś ministrant. Albo ksiądz. W ogóle okrzyki piłkarzy z niższych lig to temat na osobną opowieść. Rozumiane dosłownie, brzmią trochę dziwnie. „Siadaaaj!” to nawoływanie do wyższego pressingu. „Plecy ci rosną” to ostrzeżenie, że rywal nadbiega zza pleców. „Podejdź do chuja”, to – zależy, czy wykrzyczane z przecinkiem po „podejdź” – albo zachęta do lepszego krycia, albo do bitki z rywalem. Słyszę też nietypową i mało powszechną poradę do skopanego przez przeciwnika kolegi: „Graj szybciej, to cię nie będą kopać”. To chyba, niestety, nie takie proste. Już mam wychodzić, gdy na krzesełku widzę niewyraźnie wyryte: „Jebać Ujejskiego”. Czymże ostatni wielki poeta romantyzmu tak zalazł za skórę kibicom Gromu? To musieli chyba być ci od tangensa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • YouTube