Zwiedzam Kraków, odcinek 12: Clepardia

20170909_105843

Wykładowca na studiach mawiał, że w Krakowie integracja zajmuje przyjezdnym dłużej niż w innych miastach. I że by zrobić karierę w Krakowie trzeba mieć dziadków na Cmentarzu Rakowickim. Ale jest sposób na przyspieszoną integrację: zobaczenie w akcji wszystkich klubów piłkarskich Krakowa. Próbuję od wielu lat. Pierwotnie celem było zrobienie tego w czasie studiów, ale nie udało się, nie jestem nawet blisko, więc dałem sobie więcej czasu, zostałem na dłużej.

 W sobotnie słoneczne przedpołudnie łatwo zorientować się, że człowiek coś robi nie tak ze swoim czasem wolnym. Wszystkie rowery jadą bowiem w przeciwną stronę. Wyjeżdżają z Krakowa. Do Tyńca, Kryspinowa, Niepołomic, czy do klasztoru Kamedułów na Bielanach. Mój przeciwnie, w samo centrum Krakowa, w środek blokowiska. Na IV-ligową Clepardię Kraków.

 Laika piłkarskiego łatwo poznać. Wystarczy, że mówi, że w jego miejscowości jest „jakaś drużyna z okręgówki”. Albo „szwagier gra gdzieś w IV lidze”, co ma być synonimem grania tak nisko, że niżej się nie da. Tymczasem wiadomo nie od dziś, że okręgówka to amatorska ekstraklasa, a IV liga to amatorska Liga Mistrzów. Wyżej są już zawodowcy. Gdy więc szwagier gra w IV lidze, to jest jednym z najlepszych amatorów, jacy istnieją. W związku z tym mecz Clepardia – Michałowianka Michałowice to już nie byle co.

20170909_110534

 Tutaj nie ma już kwiatków takich jak w B klasie. Tu jest taktyka. Tu są byli ekstraklasowi piłkarze (Piotr Madejski w Michałowiance, kiedyś choćby w Górniku Zabrze). Tu ceni się fair play. Gdy jeden z zawodników padł na murawę, a sędzia nie odgwizdał faulu, tylko wrzut z autu, kolega z drużyny poszkodowanego, rzucając piłkę z najwyższą pogardą i niechęcią, na jaką mógł się zdobyć, skomentował: „Dobra, macie, oddaję, kurwa”. Po czym rozległy się brawa. Prawdziwy gest fair play.

 Tu jest też wielki, globalny świat. Na boisku w Michałowiance, dla zmyłki grającej w niebiesko-białych strojach, choć to barwy Clepardii, Clepardia gra w biało-czarne pasy, jak Juventus albo przynajmniej jakaś Sandecja, biega dwóch czarnoskórych piłkarzy. Do niedawna grał tam Hernani (ex Korona Kielce, Pogoń Szczecin), teraz postaci trochę mniej znane, choć nazwisko „Sane” budzi wspaniałe piłkarskie skojarzenia. Na trybunach wywołuje to komentarze natury ogólnej. – Ja taki już mam charakter – mówi do swojego rozmówcy jakaś wysoko postawiona w Clepardii persona – że nie lubię Czarnych i Arabów. Na uwagę sąsiada, że to cokolwiek rasistowskie podejście, odpiera zarzuty. – Nie jestem rasistą, po prostu nie lubię Czarnych i Arabów.

 Na boisku, jak na trybunach, też atmosfera wzajemnego szacunku. Mecz od początku zapowiadał nadchodzące nieuchronnie mordobicie. Co kilkadziesiąt sekund słychać było zderzenie ochraniaczy i upadek na ziemię któregoś z piłkarzy. Gdy jednak sędzia, który zdecydowanie odnalazłby się w Anglii, w końcu przerwał grę, doskoczyli do niego oburzeni piłkarze obu drużyn, krzycząc: „Sędzia, ale daj nam pograć!”. Nie dał. Rozdał trzy czerwone kartki, przerzedziło się na boisku niemiłosiernie, co pomogło w strzeleniu aż pięć goli.

 Clepardia to swoją drogą kolejny przykład znanego już w Krakowie zjawiska. Domyślam się, że nazwa „Clepardia” nie pochodzi od grania z klepki. Ani od tego, że można tam dostać oklep, choć można (parę lat temu doszło tam do głośnej akcji z udziałem młodych piłkarzy Wisły i kiboli Cracovii). „Clepardia”, zgodnie z nazwą, powinna być niedaleko Kleparza. Teoretycznie jest, ale jednak blisko trzy kilometry w skali miasta to nie jest wcale tak mało. Zdecydowanie bardziej adekwatna byłaby nazwa TS Krowodrza. To jeden z klubów, który od 1967 roku został wchłonięty przez utworzoną w 1909 roku Clepardię. Nie od dziś jednak wiadomo, że nazwy krakowskich klubów wprowadzają w błąd. Przypomnę: ze stadionu Wawelu nie widać Wawelu. Ze stadionu Nadwiślana wprawdzie Wisłę widać, ale Wawel lepiej. Stadion Tramwaju jest jeszcze bliżej Wisły niż ten Nadwiślana, ale za to nie można do niego dojechać tramwajem. Z Wisły jest na Kleparz równie blisko, co z Clepardii, ale za to nie widać Wisły.

20170909_110852

 Szczytowym osiągnięciem Clepardii była gra przez jeden sezon na trzecim poziomie rozgrywkowym, ale przewinęło się przez klub paru porządnych piłkarzy (Piotr Skrobowski) albo przynajmniej zapowiadających się na porządnych (Sebastian Leszczak). Dziś aż takich może nie ma, ale klimat dalej jest. Członek jej sztabu szkoleniowego, w przerwie, podszedł do sędziego i wprost, na pół osiedla, spytał: „Skąd takich sędziów biorą? Pierwsze ostrzeżenie!”. Tutaj ostrzeżenia rozdają bowiem członkowie sztabu sędziemu, a nie sędziowie członkom sztabu. Największe osiągnięcie soboty należało jednak do strzelca gola na 2:2 dla zespołu Michałowianki, który zdobywszy bramkę, podbiegł pod trybuny i uciszył je. To pierwszy raz w historii, gdy piłkarz uciszył ciche i tak trybuny. Clepardia przyciągnęła około dwustu kibiców, z których większość mieszka w okolicznych blokach i przez cały mecz niespecjalnie się odzywała. Istnienie tego stadionu to fenomen, bo w mieście, w którym każdy kawałek ziemi jest wykorzystywany pod budowę bloku, obiekt Clepardii ostał się na środku dużego osiedla. Kilka lat temu, szukając lokum, mocno zastanawiałem się nad blokiem, z którego widać było boisko Clepardii. Nie trzeba przekonywać, że widok z okna był głównym argumentem za tym mieszkaniem.

 W serii Zwiedzam Kraków ukazały się już teksty:

Odcinek 1: Hutnik Kraków

Odcinek 2: Tramwaj Kraków

Odcinek 3: Garbarnia Kraków

Odcinek 4: Universum Kraków

Odcinek 5: Podgórze Kraków

Odcinek 6: Zwierzyniecki KS

Odcinek 7: WKS Wawel

Odcinek 8: Nadwiślan Kraków

Odcinek 9: Prądniczanka Kraków

Odcinek 10: KS Borek

Odcinek 11: KS Tyniec

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • YouTube