Dlaczego sprawa Mączyńskiego niewiele mówi o finansach Wisły

wisla

Krzysztof Mączyński w wywiadzie ze sport.pl potwierdził, że luty był ostatnim miesiącem, za który dostał pensję. Sebastian Staszewski, dziennikarz, który przeprowadzał wywiad, już jakiś czas temu informował o zatorach w wypłatach w Wiśle.

 To oczywiście nic dobrego, ani przyjemnego, że należne pieniądze nie wpływają zawodnikom na konta w terminie. W zawodowej lidze nie powinno to mieć miejsca. Nie jest to też jednak nic nowego. Warto bowiem przy tej okazji wyjaśnić, że nikt nie wymaga od klubów płacenia pensji miesiąc w miesiąc. Komisja Licencyjna wyznacza klubom dwa terminy: marcowy i listopadowy. Wiosną Komisję Licencyjną interesują pensje z okresu od lipca, do grudnia poprzedniego roku, jesienią pensje od początku danego roku, do czerwca. To dwa terminy, które wyznaczają klubom ramy budżetowe. Przykładowa Wisła Kraków musi więc dbać, by do marca 2017 mieć zapłacone wszystkie pensje i premie przykładowego Mączyńskiego w okresie lipiec – grudzień 2016 i by do listopada 2017 mieć zapłacone wszystkie pensje Mączyńskiego w okresie styczeń – czerwiec 2017.

 Jak polska liga, polską ligą, kluby cienko przędą i żyją od jednej transzy telewizyjnej, do następnej. Jako że w marcu odbywa się proces licencyjny, wszystkie kluby ładują wszystkie pieniądze, by spłacić długi z poprzedniego półrocza. Wszystkie pieniądze, czyli też te, które aktualni zawodnicy powinni dostawać w lutym, marcu, kwietniu. Pieniądze za luty, marzec, kwiecień, wszystkie kluby będą wypłacać do końca października, by w listopadowym sprawdzianie Komisji Licencyjnej nie stracić punktów w ligowej tabeli. W czerwcu, po zakończeniu sezonu, zwykle przychodzi ostatnia transza pieniędzy należnych klubom z tytułu praw telewizyjnych. Wtedy kluby spłacają pensje aktualnym piłkarzom, za minione pół roku. O problemie finansowym klubu można mówić dopiero wtedy, gdy transza telewizyjna już wpłynęła, a piłkarze nadal nie dostali pensji.

 Od klubów wymaga się, żeby nie będą miały długów z poprzedniego półrocza. Aby uniknąć sytuacji, w której kluby przez pół roku nie płacą zawodnikom nic, bo zbierają pieniądze na poprzednie pół roku, dano zawodnikom jeszcze dodatkowe narzędzie. Jeśli przez dwa miesiące z rzędu nie dostają pensji, mogą wystosować do klubu wezwanie do zapłaty. A jeśli ono nie poskutkuje, mogą rozwiązać kontrakt z winy klubu.

 Sztuka prowadzenia klubu piłkarskiego polega na tym, by zawsze mieć uregulowane pół roku wstecz i tak balansować z płaceniem aktualnym piłkarzom, by żaden nie rozwiązał kontraktu, nie zaczął, w ramach protestu, grać słabiej, ani opowiadać o zaległościach w gazetach. Gdy piłkarz traci cierpliwość i wystosowuje wezwanie do zapłaty, płaci mu się taką część pensji, by nie mógł rozwiązać kontraktu i żyje się dalej.

 Wiśle ta sztuka nie w pełni się udała. Wprawdzie, skoro dostała bez problemów licencję na przyszły sezon, zdołała uregulować zaległości do 31 grudnia 2016, wprawdzie była już bardzo blisko wypłaty pieniędzy z nc+, wprawdzie żaden piłkarz, mimo zastoju w wypłatach, nie rozwiązał kontraktu, ale sprawa wyszła na jaw, co na pewno szkodzi Wiśle wizerunkowo. Niepotrzebnie Wisła, ustami rzecznika, ironizowała niedawno z zaległości. Dziennikarz sport.pl nie napisał nieprawdy. Napisał prawdę, ale nie rewolucyjną. Za chwilę przyjdzie transza z nc+. Jeśli Wisła mimo to, nadal nie zapłaci piłkarzom, jeśli nie zapłaci im za trwające półroczne do października i straci punkty w tabeli, jeśli któryś z piłkarzy rozwiąże kontrakt z winy klubu: wtedy będzie powód do prawdziwego martwienia się kondycją finansową Wisły. Jeśli zapłaci, nie straci punktów w tabeli, nikt nie rozwiąże kontraktu, pozostanie tylko wizerunkowy niesmak i nic więcej.

 Sytuacja finansowa Wisły oczywiście nie jest różowa, o czym najlepiej świadczy fakt, że miasto podało ją do sądu ze względu na zaległości za stadion, ale akurat sprawa pensji Mączyńskiego nie jest dowodem, że Wiśle wiedzie się jakoś gorzej niż innym klubom w lidze. Wiele innych klubów różni się od Wisły tylko tym, że są mniej medialne albo szczelniej zamknięte i akurat u nich chwilowe zatory nie dostały się na czołówki portali. Kilkumiesięczne poślizgi w wypłatach to tak samo stały element ekstraklasowego krajobrazu jak dośrodkowanie w trybuny. Nic dobrego, generalnie warte nagany, ale też nic powodującego, że klub za chwilę zniknie z mapy.

13 comments on “Dlaczego sprawa Mączyńskiego niewiele mówi o finansach Wisły
  1. Bardzo trafne, Michale. Słuszne spostrzeżenia poparte wiedzą kogoś, kto wie co w trawie piszczy, jak naprawdę wygląda liga. Niestety, Staszewski wybrzmiał jak gimbaza, pisze z Warszawy, nie zna klubów; gimbaza żądna klików i afer. Wiadomo, że ten artykuł/wywiad nie odkrył Ameryki, nawet Leśnodorski swego czasu tłumaczył, że mają pewne zatory płynnościowe w wypłatach. Dzięki za tę opinię.

    • Wygrzmiał jak gimbaza? pisze z Warszawy? Co to w ogóle za argumenty na poziomie przedszkola? Staszewski zrobił wywiad, a Mączyński powiedział o zaległościach i miał do tego prawo. Ciekawe czy Ty albo bardzo „obiektywny” readaktor Trela gdybyście pensji przez długi czas nie otryzmywali, a jeszcze pracodawca by Was nie puścił do Włoch czy innej wymarzonej pracy to byście cicho siedzieli bo przecież „u innych jest tak samo”.

    • I prezes Mioduski czyni nie inaczej. Już w „PS” trąbi, że nie będzie obozu za granicą u Mistrzów Polski”, TYLKO 60 KM OD Warszawy, W…Warce?!?. Droczy się z kibicami nie tylko w Warszawie, bo Legia ma wielu kibiców rozsianych po całej Polsce. WSZYSCY TEŻ LICZĄ NA POZOSTANIE ODIDJE-OFOE, ale Mioduski chce jeszcze … rozmawiać z nim, by go sprzątnęli inni. I taka jest właśnie ta nasza liga skopana i ludzi w niej sterujący nią, czyli do bani. CZARNO TEŻ WIDZĘ START W EUROPEJSKICH PUCHARACH, CZY RACZEJ ELIMINACJE W NICH.

  2. Doczytałem do „WSZYSTKIE kluby ładują WSZYSTKIE pieniądze,by spłacić długi z poprzedniego półrocza” i to generalne stwierdzenie powiedziało mi wszystko na temat rzetelności powyższego artykułu. Ciężkie czasy nastały dla kogoś, kto chciałby znaleźć wśród piszących kogoś ,kto jest na tyle przyzwoity by pisać mądrze.WSZYSTKO marność nad marnościami

  3. Czy ja czegoś nie zrozumiałem? Pisze się, że nasza „ekstraklasa” staje się coraz lepsza, i finansowo, i marketingowo, i wreszcie sportowo – chodzi mi o jej poziom piłkarski. A tu Michał porusza wywleka takie kwiatki. Napisze szczerze, nie rozumiem Krzyśka Mączyńskiego. Od lutego nie dostaje kapusty w Wiśle Kraków, a gra w niej dalej i to dobrze?!? O co tu chodzi? Nie ma sianka nie ma granka. Tak ja to widzę. Gdybym BYŁ NA JEGO MIEJSCU – MĄCZYŃSKIEGO, DAWNO BY MNIE JUŻ W „SKISŁEJ” NIE BYŁO. Mączyński jeszcze się łudzi, jak długo jeszcze?, i chmara podobnych do niego ekstraklasowców? ŻE JESZCZE MU SIĘ CHCE?!? Niedawno żona jego urodziła mu dziecko; i jak tu żyć bez regularnych wypłat w tej naszej słabej, siermiężnej extraklassie, no jak?

      • DNEM PACANIE TO JESTEŚ TY KOMPLEKSOWO. Ty mi nie będziesz nakazywał, że mam stąd wyjść gnojku. ZA SAM TEN NICK-”CZEREŚNIAK” WINIENEŚ DOSTAĆ SOLIDNEGO KOPA Z BUTA W TĄ SWOJĄ NIEWYPARZONĄ MORDĘ.

  4. No dobrze o syt finans Wisły toto nie świadczy. Nie płacą ludziom po kilka miesięcy. Mączyński mówi wprost że młodzi mają trudniej bo brakuje im. Miasto pozywa klub o nie spłacanie długu,który nowy zarząd zobowiązał się spłacać i nie wywiązał się z tego.Dług urósł z 4,6 do 5,0 mln. Załuska odszedł. A zarząd wciąż tylko czaruje że jest SUPER. Nie wróżę sukcesów,jak władzę Wisły chcą ciułać i łatać budżet canalplusowych pieniędzy. POTRZEBNY JEST NOWY INWESTOR I WŁADZE WISŁY POWINNY SIĘ SKUPIĆ BY GO ZNALEŻĆ.TYLKO TAK WISŁA WRÓCI NA WŁAŚCIWE TORY!

    • Szkoda, że Pan Cupiał z powrotem nie reflektuje na Wisłę Kraków. Aczkolwiek i za niego jakoś GTS nie był… potęgą. Dziwię się, że 700 tysięczny Kraków i ma takie problemy ze sponsoringiem Wisły? Miasto winno Wiśle pomóc, w zaistniałej sytuacji, a nie, że jeszcze jej wali kłody pod nogi.

      • Po pierwsze miasta nie powinny dotować klubów wielkimi kwotami ponieważ to pieniądze podatników. Po drugie ciężko w Polsce o wielomilionowych sponsorów czy inwestorów ponieważ te pieniądze nigdy się nie zwrócą. Po trzecie to że Mączyński nie dostaje kasy a dalej gra bardzo dobrze świadczy o jego dojrzałości ponieważ dobry klub z kasą można przekonać do zakontraktowania siebie tylko dobrą grą.

      • Po pierwsze miasta nie powinny dotować klubów wielkimi kwotami ponieważ to pieniądze podatników. Po drugie ciężko w Polsce o wielomilionowych sponsorów czy inwestorów ponieważ te pieniądze nigdy się nie zwrócą. Po trzecie to że Mączyński nie dostaje kasy a dalej gra bardzo dobrze świadczy o jego dojrzałości ponieważ dobry klub z kasą można przekonać do zakontraktowania siebie tylko dobrą grą.Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • YouTube