„To może być przełomowy sezon Bayeru Leverkusen”

bayarena

Trudno sobie przypomnieć Bayer Leverkusen, który przed sezonem wyglądałby tak obiecująco jak teraz. O ile w poprzednich latach, nie było żadnej walki nie tylko o mistrzostwo, ale też o wicemistrzostwo Niemiec, o tyle tym razem, Bayer może rzucić wyzwanie nie tylko Borussii Dortmund, ale nawet Bayernowi Monachium – oczywiście, gdyby ten raczył choć trochę osłabnąć. O nadziejach przed nowym sezonem opowiada nam dzisiaj Martin Huć, redaktor polskiego serwisu Bayeru Leverkusen.

huc

Pal Dardai, trener Herthy Berlin, mówi, że mistrzem Niemiec będzie Bayer Leverkusen. Zwariował czy coś w tym może być?

Martin HUĆ: – Zawsze jestem ostrożny z nadziejami przed kolejnymi sezonami. 19 lat kibicowania Bayerowi mnie tego nauczyło. Było kilka takich sezonów, gdy wydawało się, że będzie przełom i nagle wszystko się sypało. Patrząc na kadrę, to naprawdę może być przełomowy sezon. Kadra jest świetna. Nie licząc lewej obrony, gdzie jest tylko Wendell i – awaryjnie Beniamin Henrichs – na każdej pozycji jest dwóch-trzech zawodników. Z drugiej strony, nie wiem czy to nie będzie pułapka. Po czerwcowych ruchach transferowych, było dla mnie nie do pomyślenia, że Andre Ramalho, Robbie Kruse, Admir Mehmedi czy Ryu Seung-woo zostaną w drużynie. A wszyscy w tej kadrze są. Obawiam się jedynie czy ta kadra nie jest za szeroka, czy nie pojawią się z tego powodu jakieś niesnaski. Na pozycję środkowego obrońcy jest sporo zawodników, a jeszcze może przyjść Aleksandar Dragović z Dinama Kijów (we wtorek podpisał kontrakt – przyp. MT). Na środku pomocy na początku nie będzie tłoku, bo Lars Bender i Julian Brandt grali na igrzyskach olimpijskich, ale za chwilę będzie tam kilku graczy. Tak samo na skrzydłach, gdzie doszli Levin Oeztunali czy Kevin Volland. Próbowałem rozpisać podstawową jedenastkę, jak mogłaby wyglądać i miałem problem, by kogoś odrzucić. Wielu dobrych graczy nie załapie się nawet na ławkę. Dlatego faktycznie, jakąś nadzieję nawet na mistrzostwo można mieć. Przykład Leicester City pokazał, że wszystko jest możliwe. Nie powiem, że Bayer to główny kandydat. Na razie jest za plecami Bayernu i Borussii Dortmund. Ale są podstawy do optymizmu.

Mówimy o planie maksimum. A na co realnie stać Bayer?

- Na pewno ten sezon będzie trudniejszy dla trenera Rogera Schmidta, bo miejsce poza trójką będzie porażką. W zeszłym sezonie czwarte miejsce jeszcze byłoby OK, za rok byłoby rozczarowaniem. Na pewno zarząd oczekuje też pokazania się w Europie. Nie tylko wyjścia z grupy Ligi Mistrzów, ale walki o ćwierćfinał. Wicemistrzostwo Niemiec na pewno byłoby traktowane jako sukces. Pieniądze, które Bayer wydał na transfery i utrzymanie całej kadry, choćby zatrzymanie w klubie Oemera Topraka, powodują, że oczekiwania wobec Schmidta rosną. Nikt nie oczekuje mistrzostwa, wicemistrzostwa też nikt głośno nie wymaga, ale miejsce na podium to minimum. 

Po którym transferze najwięcej sobie obiecujesz?

Paradoksalnie, po transferze sprzed roku. Charles Aranguiz do Bayeru trafił latem 2015, ale kontuzja, której się nabawił, spowodowała, że zagrał tylko kilka meczów, które dały ogromną nadzieję. Myślę, że teraz pokaże, że zeszłoroczny transfer był trafiony. Powinien być motorem napędowych drużyny. Z zawodników pozyskanych tego lata – na pewno wiele oczekuję od Kevina Vollanda. Bayer zaskoczył wielu, że zdołał go wyciągnąć z Hoffenheim i prześcignąć konkurencję. Sparingi pokazały, że już dobrze rozumie się z Karimem Bellarabim i uzupełnia się z Javierem Hernandezem.  

 W Bayerze w ostatnich latach wyskakiwali zwykle jacyś młodzi, zdolni zawodnicy, jak Brandt, Vladlen Jurczenko czy Henrichs. Ktoś taki jest dziś na horyzoncie?

- Z tym jest problem, bo ta szeroka kadra sprawia, że trudno będzie się jakiemuś nowemu przebić. Henrichs na pewno dostanie swoje szanse, może Joel Abu Hanna, mistrz Niemiec juniorów, który był już parę razy na obozach. Może usiądzie parę razy na ławce, ale raczej nagle nie wskoczy do podstawowego składu. Nie za bardzo jest miejsce dla młodych graczy. Mam nadzieję, że w kolejnych latach przebije się bramkarz Tomek Kucz, który już parę razy trenował z drużyną, był na obozie. Może z czasem dostanie szansę.

Przez lata atak Bayeru opierał się na Stefanie Kiesslingu. Teraz Niemiec jest kontuzjowany, ale chyba udało się od niego uniezależnić?

-  Parę lat obawiałem się tego, że gra była oparta tylko na nim, dyskutowałem często z wieloma osobami, kogo by ściągnąć, żeby był dobrym następcą. Okazało się jednak, że poszło to dość bezboleśnie. Przyszedł Hernandez, dobrze wpasował się do gry w Bundeslidze i Kiessling zszedł trochę na boczny tor, choć gdy wchodził, pomagał drużynie. Teraz przyszedł Volland, Bayer zostawił wypożyczonego ostatnio Joela Pohjanpalo, ze względu na problemy zdrowotne „Kiessa”, ale wierzę, że ten doświadczony napastnik jeszcze się nam przyda. Jest legendą Bayeru, ma szacunek wśród kibiców, jest dobrym łącznikiem pomiędzy drużyną a fanami, ma też posłuch w szatni. Przez najbliższe lata może być pomocny jako zawodnik od dbania o atmosferę. A przy okazji, gdy będzie zdrowy, na pewno pomoże doświadczeniem i zaangażowaniem.

Czy twoim zdaniem to będzie kluczowy sezon dla Rogera Schmidta? W Leverkusen pracuje już od dwóch lat. Miał świetne momenty, ale wydaje się, że pełni potencjału z zespołu jeszcze nie wycisnął.

- Na pewno to będzie najtrudniejszy sezon. Już poprzedni był bardzo trudny, bo w rundzie wiosennej przytrafiła się seria nieoczekiwanych porażek, odpadnięcie z Villarrealem w Lidze Europy, zawieszenie za kłótnię z sędzią i przed meczem ze Stuttgartem pojawiły się spekulacje, że gra o posadę. Sytuacja kadrowa była ciężka. Zagrali wtedy Jurczenko, Ramalho, Henrichs. I nagle drużyna wygrała 2:0, a wszystko się odmieniło, do samego końca grając już świetnie. Widać było, jak niewiele trzeba, żeby odbiór trenera nagle się zmienił. Sam byłem już w tym momencie za tym, żeby coś zmienić, bo sytuacja robiła się fatalna, po czym Bayer zaczął grać najładniej w Bundeslidze. Długo miałem ze Schmidtem problem, bo młodzi zawodnicy się u niego nie rozwijali. Brandt, Calhanoglu stanęli w miejscu. Końcówka to wszystko zmieniła.  Teraz jednak znów będą duże oczekiwania, koniecznie trzeba zająć miejsce na podium i jeszcze pokazać się w Europie. Bayer już nie będzie w Lidze Mistrzów jako klub z młodą kadrą, niedoświadczony, ale jako mocny klub z Bundesligi, który w meczu z najmocniejszymi walczy i robi zamieszanie, a słabszym pokazuje miejsce w szeregu. Ale wierzę, że Schmidt temu podoła. Wierzę w niego. Podbudowała mnie końcówka sezonu. Myślę, że to trenera na lata, który ma swoją wizję. Mówi się, że jest wizjonerem. Potrafi grać ofensywnie, ładnie dla oka. Mam nadzieję, że potwierdzi. Głównym testem będzie umiejętność rotowania składem i utrzymania spokoju w szatni oraz dbania o atmosferę, przy tak szerokiej kadrze.

Wspomniałeś o Calhanoglu. Jeszcze rok temu wydawało się, że będą się o niego bić największe firmy. Myślisz, że to dla niego też sezon ostatniej szansy?

- Każdy chciał odejścia Calhanoglu już tego lata. Myślałem: „Niech Anglicy dadzą te 30 milionów i niech idzie, znajdziemy za niego dwóch lepszych zawodników za 15 milionów”. Dlatego dużym zaskoczeniem było dla mnie, gdy został tymczasowym kapitanem. To pokazało, żę Schmidt widzi w nim ciągle wielki talent, zawodnika, który ma charakter i większy wpływ na drużynę. Czy w tym sezonie może się obudzić? Przede wszystkim, musiałby wywalczyć miejsce w składzie, a ja na razie tego nie widzę. Przy Kevinie Kamplu, Aranguizie, Julianie Baumgartlingerze, gdzie on mógłby grać? Póki nie będzie Bendera i Brandta, to może tak, ale potem stanie się  rezerwowym. Mam nadzieję, że nie będzie się go wpychać do składu tylko po to, by go potem sprzedać. Liczyłem na pieniądze z jego transferu, ale po nieudanym Euro, kompletnie do zera spadło zainteresowanie nim. Ale może to mu pomogło, bo miał spokojny okres przygotowawczy po poprzednim, okropnym sezonie. Pierwszy rok w Bayerze ratował jeszcze liczbami – golami z wolnych, asystami – ale w poprzednich rozgrywkach już nawet wolne mu nie wychodziły. Zyskał łatkę nieudanego transferu, niespełnionego talentu. Nadal jest młody i wszystko przed nim, ale będzie miał problem z grą. Jeśli Schmidt ma stawiać na kogoś młodego, wolałbym częściej oglądać Jurczenkę, który przyszedł za drobne z rezerw Szachtara Donieck i w obliczu wielu kontuzji, pokazał się z dobrej strony.

PRZECZYTAJ TAKŻE

„Bayern nie potrzebuje pieniędzy z transferu Lewandowskiego. Potrzebuje Lewandowskiego”

„Piszczek opiera się odmłodzeniu w Borussii. Błaszczykowski musiał odejść”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • YouTube